03.10.2024, 23:44 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 03.10.2024, 23:50 przez Bard Beedle.)
Złodziei należy oddawać w ręce sprawiedliwości!
Serce charłaka zabiło mocniej w przerażeniu, gdy padły te słowa, pewny, że obcy czarodziej nie tylko mu nie pomoże, ale i na domiar złego postanowił pogrążyć jego jakiekolwiek szanse na ucieczkę. A wtedy… Ollie zamrugał oczami, a potem zamrugał nimi jeszcze raz, gdy odkrył, że teleportował się gdzieś daleko od próbującego oskarżyć go o kradzież sklepikarza. Mężczyzna nie wierząc we własne szczęście złapał się za głowę i roześmiał się głośno. Już się bał, że ten teleportuje go gdzieś, gdzie zajełyby się nim psy, ale nie!
– O w mordę! No muszę panu powiedzieć to było wyjście w wielkim stylu! Dziękuję panu! Naprawdę dziękuję dobry człowieku! Matka panu błogosławi w dzieciach, lub gumkach co tam pan woli. Ja wiedziałem, że pan nie głupi jest! Dziękuję! Jeszcze raz dziękuję! – wołał wesoło, cofając się jednak od Shafiqa tak, by przypadkiem nie zabrudzić jego ubrań swoimi podartymi i… Zmarszczył brwi, spojrzał na swoją togę i już najwyraźniej chciał wypowiedzieć się o niej nieprzychylnie, ale powstrzymał się w ostatniej chwili, nie chcąc nadwyrężać swojego szczęścia.
A potem ponownie zmarszczył brwi I tym razem już zaprotestował cofając się jeszcze bardziej do tyłu. Inwalidzki stan… To czarodziej trzymał patyk, sugerujący dość mocno, że z ich dwójki to on ma większe szanse na strzelanie z dupy iskrami, ale to z jakiegoś powodu jego ubrania krzyczały coś na temat jego inwalidzkiego stanu. Tego też nie zamierzał mówić na głos.
– Hola, hola. Proszę powstrzymać konie, proszę pana, bo ia bardzo za wszystko dziękuję i no wie pan, to naprawdę miłe, że chce pan rozszerzyć swoją pomoc i ja chętnie się jakoś panu odwdzięczę, ale to bardziej mogę dziarkę lub dwie panu machnąć, zajebi- to znaczy świetnie mi serduszka na przykład wychodzą, albo portrecik naszkicować, mogę na przykład też taki mural z panem gdzieś dać lub też po prostu carbonarę zrobić, bo wszyscy mówią, że obłędna mi wychodzi, ale, ale ja sobie nic z ciała usuwać nie dam, to znaczy no ten, niektóre chce usunąć, bo mi nie wyszły, lub byłem młody i głupi, gdy je sobie dziarałem, ale większość lubię i mówią coś o tym jaką jestem jednostką! Zresztą, zresztą, każdy jest jak swój własny naród i ma prawo do samostanowienia o sobie i ja samoustanowiłem, że lubię część z nich i tylko podkreślają moją twarz, także jak mówię bardzo, bardzo, bardzo dziękuję panie dobrodzieju, ale tatuaży wszystkich tak łatwo nie oddam! No i zresztą jakbym wyglądał szukając pracy w studiu tatuażu, gdybym ani jednej dziary nie miał? A wszyscy mi mówią, że dobry w tym jestem i powinienem w to iść tylko no… Jak mówię, ziomka studio spłonęło, znając go pewnie nie ostatni raz, wiec chyba jednak wolę się w jego biznesy już nie mieszać, bo on se myśli, że żyje się raz to można szaleć, a ja bym jednak wolał kupić se chleb bez większych problemów nie? No ale ciężko się idzie na rozmowę o pracę w łachmanach, nie? Co z tego, że fach mam, jak też dziurę w gaciach i na to głównie patrzą. To znaczy gacie akurat mam bez dziur i nie patrzą na nie, ale no, muszę mieć praceq by mieć dobre ubrania, a muszę mieć dobre ubrania by mieć pracę, szalone jak się o tym trochę pomyśli, nie? A tak poza tym to… – Nagle zawahał się i spojrzał na Shafiqa nieco podejrzliwie. – No dobra, proszę pana, nie chce wyjść na niewdzięcznego, bo nie jestem niewdzięczny, ale chyba trochę zabrzmię niewdzięcznie, ale… Czemu pan chce mi pomóc? Bo ja no chętnie i w ogóle poza tymi tatuażami, gada pan tak, że aż chce się pana słuchać, no i jak mówię, chcę sobie pracę znaleźć, ale chyba zgadza się pan ze mna, że jednak to nie jest typowa sytuacja.
Serce charłaka zabiło mocniej w przerażeniu, gdy padły te słowa, pewny, że obcy czarodziej nie tylko mu nie pomoże, ale i na domiar złego postanowił pogrążyć jego jakiekolwiek szanse na ucieczkę. A wtedy… Ollie zamrugał oczami, a potem zamrugał nimi jeszcze raz, gdy odkrył, że teleportował się gdzieś daleko od próbującego oskarżyć go o kradzież sklepikarza. Mężczyzna nie wierząc we własne szczęście złapał się za głowę i roześmiał się głośno. Już się bał, że ten teleportuje go gdzieś, gdzie zajełyby się nim psy, ale nie!
– O w mordę! No muszę panu powiedzieć to było wyjście w wielkim stylu! Dziękuję panu! Naprawdę dziękuję dobry człowieku! Matka panu błogosławi w dzieciach, lub gumkach co tam pan woli. Ja wiedziałem, że pan nie głupi jest! Dziękuję! Jeszcze raz dziękuję! – wołał wesoło, cofając się jednak od Shafiqa tak, by przypadkiem nie zabrudzić jego ubrań swoimi podartymi i… Zmarszczył brwi, spojrzał na swoją togę i już najwyraźniej chciał wypowiedzieć się o niej nieprzychylnie, ale powstrzymał się w ostatniej chwili, nie chcąc nadwyrężać swojego szczęścia.
A potem ponownie zmarszczył brwi I tym razem już zaprotestował cofając się jeszcze bardziej do tyłu. Inwalidzki stan… To czarodziej trzymał patyk, sugerujący dość mocno, że z ich dwójki to on ma większe szanse na strzelanie z dupy iskrami, ale to z jakiegoś powodu jego ubrania krzyczały coś na temat jego inwalidzkiego stanu. Tego też nie zamierzał mówić na głos.
– Hola, hola. Proszę powstrzymać konie, proszę pana, bo ia bardzo za wszystko dziękuję i no wie pan, to naprawdę miłe, że chce pan rozszerzyć swoją pomoc i ja chętnie się jakoś panu odwdzięczę, ale to bardziej mogę dziarkę lub dwie panu machnąć, zajebi- to znaczy świetnie mi serduszka na przykład wychodzą, albo portrecik naszkicować, mogę na przykład też taki mural z panem gdzieś dać lub też po prostu carbonarę zrobić, bo wszyscy mówią, że obłędna mi wychodzi, ale, ale ja sobie nic z ciała usuwać nie dam, to znaczy no ten, niektóre chce usunąć, bo mi nie wyszły, lub byłem młody i głupi, gdy je sobie dziarałem, ale większość lubię i mówią coś o tym jaką jestem jednostką! Zresztą, zresztą, każdy jest jak swój własny naród i ma prawo do samostanowienia o sobie i ja samoustanowiłem, że lubię część z nich i tylko podkreślają moją twarz, także jak mówię bardzo, bardzo, bardzo dziękuję panie dobrodzieju, ale tatuaży wszystkich tak łatwo nie oddam! No i zresztą jakbym wyglądał szukając pracy w studiu tatuażu, gdybym ani jednej dziary nie miał? A wszyscy mi mówią, że dobry w tym jestem i powinienem w to iść tylko no… Jak mówię, ziomka studio spłonęło, znając go pewnie nie ostatni raz, wiec chyba jednak wolę się w jego biznesy już nie mieszać, bo on se myśli, że żyje się raz to można szaleć, a ja bym jednak wolał kupić se chleb bez większych problemów nie? No ale ciężko się idzie na rozmowę o pracę w łachmanach, nie? Co z tego, że fach mam, jak też dziurę w gaciach i na to głównie patrzą. To znaczy gacie akurat mam bez dziur i nie patrzą na nie, ale no, muszę mieć praceq by mieć dobre ubrania, a muszę mieć dobre ubrania by mieć pracę, szalone jak się o tym trochę pomyśli, nie? A tak poza tym to… – Nagle zawahał się i spojrzał na Shafiqa nieco podejrzliwie. – No dobra, proszę pana, nie chce wyjść na niewdzięcznego, bo nie jestem niewdzięczny, ale chyba trochę zabrzmię niewdzięcznie, ale… Czemu pan chce mi pomóc? Bo ja no chętnie i w ogóle poza tymi tatuażami, gada pan tak, że aż chce się pana słuchać, no i jak mówię, chcę sobie pracę znaleźć, ale chyba zgadza się pan ze mna, że jednak to nie jest typowa sytuacja.