04.10.2024, 00:27 ✶
– A nie brnę? – spytał, unosząc wysoko brew do góry. – Lottie, jestem wręcz pewien, że większość z nich mdleje duchowo na mój widok, a potem powstaje do życia jedynie dzięki świadomości, że zobaczą mnie znowu, gdy będę wychodził z pracy. – Oczywiście żartował. Za skromny był, by tak o sobie myśleć, ale jednak fakty były takie, że niewątpliwie był kolejnym elementem do podziwiania w Ministerstwie Magii, gdy tylko przekraczał jego próg.
– No cóż, myślę, że może mieć to coś wspólnego z ich dostojeństwem i pozycją równą Ministrwowi Magii świata smoków – odpowiedział, a potem sam zmarszczył nos, bo rzeczywiście czuć było mokrego psa. – Zaraz coś na to zaradzimy, och dywan? Nie ma problemu. Znam kilka świetnych sklepów, jak i wykonawców. Chodzi ci coś konkretnego po głowie? Jakiś nowy styl, czy sprawdzony klasyk? Tylko nie bierzmy żadnych latających, bo jeszcze jakiś odleci, widząc, że musi konkurować o piękno z tobą, a co dopiero, kiedy ja cię odwiedzę.
Benji najwyraźniej nie palił się do tego, aby postaraszyć Jonathana, więc Selwyn jeszcze raz pogłaskał psiaka i sam ruszył do kuchni.
– Czy to ten dżem, który robiłaś przy okazji tamtego morderstwa nożem? Bo jeśli tak, to od ciebie zawsze moja droga – powiedział, siadając na jednym z krzeseł. – Pomóc ci w czymś? Swoja drogi kupiłem nam cynamonki.
– No cóż, myślę, że może mieć to coś wspólnego z ich dostojeństwem i pozycją równą Ministrwowi Magii świata smoków – odpowiedział, a potem sam zmarszczył nos, bo rzeczywiście czuć było mokrego psa. – Zaraz coś na to zaradzimy, och dywan? Nie ma problemu. Znam kilka świetnych sklepów, jak i wykonawców. Chodzi ci coś konkretnego po głowie? Jakiś nowy styl, czy sprawdzony klasyk? Tylko nie bierzmy żadnych latających, bo jeszcze jakiś odleci, widząc, że musi konkurować o piękno z tobą, a co dopiero, kiedy ja cię odwiedzę.
Benji najwyraźniej nie palił się do tego, aby postaraszyć Jonathana, więc Selwyn jeszcze raz pogłaskał psiaka i sam ruszył do kuchni.
– Czy to ten dżem, który robiłaś przy okazji tamtego morderstwa nożem? Bo jeśli tak, to od ciebie zawsze moja droga – powiedział, siadając na jednym z krzeseł. – Pomóc ci w czymś? Swoja drogi kupiłem nam cynamonki.