Dał mu czas dojścia do siebie. Nie przejmował nawet tym, że Rodolphus mógł mocno chwycić go za nadgarstek. Krzywdy mu nie robił. Ból czasami był przyjemnym odczuciem. A ten był co prawda niczym. Zwyczajnym dotykiem. Śladu nie było żadnego.
Lestrange łapał powoli co miało miejsce. Wiedział, że przeżył koszmar. Nie mówił jednak wiele, jaki on był. Ale najwyraźniej mogący być powiązany z odejściem Roberta. Nicholas w przeciwieństwie do współlokatora, nie mógł zasnąć. Wciąż wspomnieniami wracając do Mulcibera.
Co miał mu powiedzieć? Potwierdzić ponownie? Milczał, kiedy ten usiadł i zbierał myśli. Nicholas przesunął się z powrotem na swoje miejsce w łóżku. Usiadł opierając się plecami o ramę łóżka. Wzrok mając utkwiony przed sobą. Kontrolnie jednak przenosząc go na Rodolphusa. Obserwował go, jakby może sprawdzał, jak na niego ta wiadomość wpłynęła. Nicholas jeszcze się trzymał. Choć znał Roberta znacznie dłużej, smutek trzymał w sobie. Nie pozwalał wyjść mu na zewnątrz. Nie podejmował rozmowy. Milczał.