05.10.2024, 03:38 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.10.2024, 03:41 przez Thomas Figg.)
Mężczyzna wyraźnie się zmieszał po pytaniu Brenny, widać było, że nie był gotów na pytania, lecz anto, że ludzie wiedzeni okazją ufali mu na słowo.
- Wie pani, to nie tych najbardziej znanych nazwisk, ale tych, którzy pracowali z nimi. Nie mniejsi mistrzowie rzemiosła, jednak zaginieniu w cieniu historii pod blaskiem swoich wspólników - aż otarł pot z czoła próbując wybrnąć ze swojego kłamstwa. Fałszoskopy wibrowały podczas całej jego przemowy.
- Widzi droga pani, to nie gryf, ale hipogryf! Widzi pani tył tego wzoru? To połączenie orła i konia, gryfy były bardziej pospolitymi stworzeniami mitologicznymi będącymi połączeniem orła i lwa. Hipogryfy to dumniejsze stworzenie, rzadziej spotykane w kulturze - to co było widoczne to fakt, że bardzo przemożnie stara się nie dotknąć żadnego z wisiorków, a już szczególnie pokazywanego. To co jednak zdradzało czarodzieja była historia. Gdyby nie pragnął "zabłysnąć", że jest to hipogryf, a nie gryf, to przecież Thomas i Brenna mogliby pomysleć, że faktycznie przypadkiem znalazły się u niego te przedmioty, jednak zdradzał się z wiedzą, której mugole nie posiadali, choć zgrabnie próbował ją maskować.
- Tak, Mabel byłaby zachwycona z tego wisiorka - zgodził się po chwili przyglądania się stoisku. Ufał zdolnością Longbottomówny i stara psie nadążyć za nią ruszając na "poszukiwanie" prezentów dla innych. teraz trochę pożałował, że nie obmyślili jakiegoś planu na wypadek, gdyby faktycznie spotkali tego czarnoksiężnika - przecież nie wyciągnie teraz różdżki i nie zacznie ciskać czarami w sprzedawcę. tego im tylko brakowało na placu pełnym mugoli. To z czego zdawał sobie sprawę to fakt, że nie mogli teraz odejść stąd jak najszybciej, bo wtedy narażali na niebezpieczeństwo innych mugoli których mogła skusić wymyślna biżuteria w śmiesznie niskich cenach. Sprytne zagranie, sprzedawać coś po taniości i udawać, ze nie zna się prawdziwej wartości przedmiotów, a jednocześnie przedstawiać je jako niemalże bezcenne - musiał przyznać, że pomysłowość na zapewnienie sobie zbytu była niezaprzeczalna.
- Wiesz, to dobry pomysł, coś dla Nory i dla Sama, przecież jemu też by wypadało coś podarować z okazji ślubu - zaczął rozglądać się po rozłożonych świecidełkach. Problemem był fakt, ze nie mógł ich w jakikolwiek sposób sprawdzić czy faktycznie dane przedmioty są przeklęte, musiał polegać na intuicji i odczytach z fałszoskopu, który wibrował to mocniej to lżej, ale bez przerwy odkąd tu podeszli. Czaili się teraz na swoją ofiarę, co jeśli odejdą i nim ustalą plan działania jakiś mugol podejdzie i zakupi przeklęty przedmiot? Zerknął na swoja towarzyszkę, przecież to normalne, ze mężczyzna w takiej kwestii zwróci się do kobiety, prawda? No nie do końca, zawsze wiedział co komu kupić (a przynajmniej w większości), teraz w Brennie szukał pomocy w czym innym. - Nie uważasz, ze dla nich idealnym prezentem byłyby te dwa wisiorki? - wskazał na znajdujące się nieco na uboczu w kształcie kwiatu i niezidentyfikowanego ptaka. - Tak, weźmiemy jeszcze te dwa - miał do nich paskudne przeczucie, a to raczej nigdy go nie zawodziło, dlatego też chciał zgarnąć to co przyprawiało fałszoskop o mocniejsze wibrowanie. Thomas przeoczył to, ale przez ułamek sekundy na twarzy sprzedawcy można było dojrzeć perfidny uśmiech, który dość szybko zniknął, a mężczyzna wyglądał jakby właśnie usłyszał, że zostanie następcą tronu angielskiego.
- Ależ oczywiście, już państwu pakuje - odezwał się uradowany, choć w jego głosie pobrzmiewały dziwne nuty, jakby prześmiewcze. Zaklaskał w dłonie i zabrał się za pakowanie wymienionych przez nich przedmiotów, co istotne nim dotknął któregokolwiek z nich założył białą rękawiczkę - powszechna czynność przez jubilerów stosowana, ale dość niecodzienny zabieg jak na sprzedawcę na pchlim targu.
- Czy może jednak pani nie zechciałaby czegoś dla siebie? tutaj mam jeszcze piękne kwiatowe bransoletki - zwrócił się jeszcze pokazując na rząd kilku srebrnych bransoletek z wygrawerowanymi kwiatowymi motywami w które wkomponowane były niewielkie kamienie szlachetne, a może ich imitacje?
- Wie pani, to nie tych najbardziej znanych nazwisk, ale tych, którzy pracowali z nimi. Nie mniejsi mistrzowie rzemiosła, jednak zaginieniu w cieniu historii pod blaskiem swoich wspólników - aż otarł pot z czoła próbując wybrnąć ze swojego kłamstwa. Fałszoskopy wibrowały podczas całej jego przemowy.
- Widzi droga pani, to nie gryf, ale hipogryf! Widzi pani tył tego wzoru? To połączenie orła i konia, gryfy były bardziej pospolitymi stworzeniami mitologicznymi będącymi połączeniem orła i lwa. Hipogryfy to dumniejsze stworzenie, rzadziej spotykane w kulturze - to co było widoczne to fakt, że bardzo przemożnie stara się nie dotknąć żadnego z wisiorków, a już szczególnie pokazywanego. To co jednak zdradzało czarodzieja była historia. Gdyby nie pragnął "zabłysnąć", że jest to hipogryf, a nie gryf, to przecież Thomas i Brenna mogliby pomysleć, że faktycznie przypadkiem znalazły się u niego te przedmioty, jednak zdradzał się z wiedzą, której mugole nie posiadali, choć zgrabnie próbował ją maskować.
- Tak, Mabel byłaby zachwycona z tego wisiorka - zgodził się po chwili przyglądania się stoisku. Ufał zdolnością Longbottomówny i stara psie nadążyć za nią ruszając na "poszukiwanie" prezentów dla innych. teraz trochę pożałował, że nie obmyślili jakiegoś planu na wypadek, gdyby faktycznie spotkali tego czarnoksiężnika - przecież nie wyciągnie teraz różdżki i nie zacznie ciskać czarami w sprzedawcę. tego im tylko brakowało na placu pełnym mugoli. To z czego zdawał sobie sprawę to fakt, że nie mogli teraz odejść stąd jak najszybciej, bo wtedy narażali na niebezpieczeństwo innych mugoli których mogła skusić wymyślna biżuteria w śmiesznie niskich cenach. Sprytne zagranie, sprzedawać coś po taniości i udawać, ze nie zna się prawdziwej wartości przedmiotów, a jednocześnie przedstawiać je jako niemalże bezcenne - musiał przyznać, że pomysłowość na zapewnienie sobie zbytu była niezaprzeczalna.
- Wiesz, to dobry pomysł, coś dla Nory i dla Sama, przecież jemu też by wypadało coś podarować z okazji ślubu - zaczął rozglądać się po rozłożonych świecidełkach. Problemem był fakt, ze nie mógł ich w jakikolwiek sposób sprawdzić czy faktycznie dane przedmioty są przeklęte, musiał polegać na intuicji i odczytach z fałszoskopu, który wibrował to mocniej to lżej, ale bez przerwy odkąd tu podeszli. Czaili się teraz na swoją ofiarę, co jeśli odejdą i nim ustalą plan działania jakiś mugol podejdzie i zakupi przeklęty przedmiot? Zerknął na swoja towarzyszkę, przecież to normalne, ze mężczyzna w takiej kwestii zwróci się do kobiety, prawda? No nie do końca, zawsze wiedział co komu kupić (a przynajmniej w większości), teraz w Brennie szukał pomocy w czym innym. - Nie uważasz, ze dla nich idealnym prezentem byłyby te dwa wisiorki? - wskazał na znajdujące się nieco na uboczu w kształcie kwiatu i niezidentyfikowanego ptaka. - Tak, weźmiemy jeszcze te dwa - miał do nich paskudne przeczucie, a to raczej nigdy go nie zawodziło, dlatego też chciał zgarnąć to co przyprawiało fałszoskop o mocniejsze wibrowanie. Thomas przeoczył to, ale przez ułamek sekundy na twarzy sprzedawcy można było dojrzeć perfidny uśmiech, który dość szybko zniknął, a mężczyzna wyglądał jakby właśnie usłyszał, że zostanie następcą tronu angielskiego.
- Ależ oczywiście, już państwu pakuje - odezwał się uradowany, choć w jego głosie pobrzmiewały dziwne nuty, jakby prześmiewcze. Zaklaskał w dłonie i zabrał się za pakowanie wymienionych przez nich przedmiotów, co istotne nim dotknął któregokolwiek z nich założył białą rękawiczkę - powszechna czynność przez jubilerów stosowana, ale dość niecodzienny zabieg jak na sprzedawcę na pchlim targu.
- Czy może jednak pani nie zechciałaby czegoś dla siebie? tutaj mam jeszcze piękne kwiatowe bransoletki - zwrócił się jeszcze pokazując na rząd kilku srebrnych bransoletek z wygrawerowanymi kwiatowymi motywami w które wkomponowane były niewielkie kamienie szlachetne, a może ich imitacje?