-Ponieważ mama nie wierzy, że moimi znajomymi nie są tylko gobliny, Electra chciała was poznać i bardzo doceniam, że tu jesteś! - zawołał Jessie ze swojego pokoju, poprawiając jeszcze włosy.
Trochę zaczynał się czuć, jakby faktycznie miał tego dnia zapoznać swoją mamę i wuja ze swoją dziewczyną, a nie przyjaciółką. Z pewnością to uczucie nabrałoby mocy, gdyby byli z nimi również Rita, Jonathan i Morpheus, ale obecność jedynie Charlotte i Anthony'ego pozwalała mu się uspokoić i przypomnieć sobie, że "Hej! Zaprosiłeś na herbatę przyjaciółkę, która chciała poznać twoich bliskich. Nie ogłaszasz swoich zaręczyn!". Jeśli kiedykolwiek nadejdzie taki dzień, z pewnością będzie bardzo zestresowany.
I tak, to Jessie powinien otworzyć drzwi i miał zamiar to zrobić, jednak Charlotte go w tym uprzedziła, co trochę go zaskoczyło. Obserwując, jak jego mama wita się z Electrą, uniósł jedna brew i porozumiewawczo spojrzał na wuja. Który to był numer uśmiechu?, mówiło jego spojrzenie.
-Hej, Iskierko - powiedział, podchodząc do Electry. -Ładna sukienka. Nowa?
Jeszcze jeden lokator dołączył do komitetu powitalnego, a był to Benji, który wybiegł z pokoju Jaspera i przybiegł do Electry, skacząc przy jej nogach, kręcąc się i merdając ogonem, jak opętany.
-Dokładnie, to jest mój wujek, Anthony, a tu jest moja mama, Charlotte Kelly - może trochę oficjalnie, ale chciał to zrobić, jak należało.-Mamo, wujku, to jest właśnie Electra Prewett, o której wam mówiłem.
Tak naprawdę więcej o Electrze opowiedział Charlotte, kiedy wrócili z Wesołego Miasteczka. Anthony mógł pamiętać, że to imię padło kilka razy podczas ich rozmów, częściej w czasie wakacji w szkole, niż teraz, ale Jessie nie opowiadał mu wielu historii ich przyjaźni. Oboje, Anthony i Charlotte, znali historię z tłuczkiem i Jęczącą Martą i oboje wiedzieli, że Jessie bardzo Electrę lubił.
-Przyniosę herbatę - powiedział, kierując się do kuchni, kiedy Tony, Charlotte i Electra (a także Benji) szli do salonu.
Na szczęście któreś z nich (on albo Charlotte) pomyślało, żeby wcześniej przygotować herbatę i zaczarować ją, by nie traciła temperatury, dzięki czemu mógł szybciej wrócić do salonu z zastawą i przygotowanymi przekąskami.
-Mam nadzieję, że nie - powiedział, słysząc pytanie od wuja. -Mówiłem ci, że przemęczanie się nie jest dobre.