05.10.2024, 05:06 ✶
zerkam gdzie pójdzie tancerka, potem wstaję z resztą publiki
Wzrok Brenny szybko umknął od Ministry i młodego Yaxleya. Prywatne skandale były czymś, o czym warto wiedzieć, ale czemu Brenna nie poświęcała wiele myśli, dopóki nie potrzebowała danych informacji.
Chłopak wydawał się raczej znudzony niż oburzony, a na twarzy Ministry też nie wyłapała żadnych gwałtownych reakcji na przemówienie panny Avery: nie było więc sensu zwracać na to większej uwagi.
- Mogą jeszcze zdziwić i ciebie, i swojego ojca - mruknęła, myśląc o niedawnej rozmowie z Eden. Pank Lestrange bez wątpienia była doskonale wyćwiczona przez rodzinę w każdym aspekcie - ale chyba właśnie zaczynała zastanawiać dię, czy granie tej wyuczonej roli faktycznie ją cieszy. A potem Brenna przyłączając się do oklasków, które rozbrzmiały nad brzegiem. Przez moment obserwowała tancerkę, ciekawa czy ta ruszy do publiki z innymi, czy umknie: nie miała szansy wyłapać, że panna Avery jej nie pogratulowała, nie wiedziała, ale ciężko było nie zauważyć nowego stroju, tak pod kolor różowej twarzy. Zaraz jej spojrzenie ściągnął jednak Atreus, bo trochę nie spodziewała się takich gestów w tłumie ludzi, ale sądząc po tym, jak cofnął rękę do mankietów, chyba nie zrobił tego specjalnie.
- Tak, że na widowni jest Morpheus i wygląda, jakby od trzystu lat zasiadał na tronie elfiego dworu nocy - odparła, ani trochę nie speszona, po czym nieco krytycznie przyjrzała się Atreusowi, zwłaszcza jego uszom. Mamie chyba wyszło to trochę lepiej. - Ty wyglądasz jak złośliwy chochlik, który zaraz zrobi jakąś psotę - stwierdziła z namysłem i uśmiechnęła się lekko, bo w sumie to też było tematyczne, wszak upodobniało go trochę do Puka. Mówiła dość cicho, chcąc by jej głos utonął w ogólnym szuraniu krzesłami i zaczynających się rozmowach. Była ciekawa trochę: ile z nich dotyczy występu, a ile osób wcale nie przyszło tu słuchać gry?- Nie powiem, że jestem znawcą, ale ładny koncert. Ciekawe, czy celowo postawili na młodych wykonawców. Mam nadzieję, że teraz nie zjedzą biednego Enzo na kolację, skoro i tak tyle tu jedzenia. Chcesz porozmawiać z kimś konkretnym? - spytała, gdy artyści ruszyli na publikę. On był tu mecenasem, może miał ochotę porozmawiać z kimś że sławnych i bogatych albo sponsorował któregoś artystę czy chciał pogratulować występu... chociaż gdyby Atreus okazał się znawcą muzyki, to Brenna pewnie trochę by się zdziwiła. Przesunęła jeszcze wzrokiem po ludziach, ale nie zauważyła Enzo - miała nadzieję, że jego styl bycia i przemówinie panny Avery nie napytają mu tego wieczora biedy, bo było tu mnóstwo osób, które mogły potraktować go mało przyjemnie - zaś potem podniosła się z miejsca, gotowa ruszać do namiotów razem z resztą gości.
Wzrok Brenny szybko umknął od Ministry i młodego Yaxleya. Prywatne skandale były czymś, o czym warto wiedzieć, ale czemu Brenna nie poświęcała wiele myśli, dopóki nie potrzebowała danych informacji.
Chłopak wydawał się raczej znudzony niż oburzony, a na twarzy Ministry też nie wyłapała żadnych gwałtownych reakcji na przemówienie panny Avery: nie było więc sensu zwracać na to większej uwagi.
- Mogą jeszcze zdziwić i ciebie, i swojego ojca - mruknęła, myśląc o niedawnej rozmowie z Eden. Pank Lestrange bez wątpienia była doskonale wyćwiczona przez rodzinę w każdym aspekcie - ale chyba właśnie zaczynała zastanawiać dię, czy granie tej wyuczonej roli faktycznie ją cieszy. A potem Brenna przyłączając się do oklasków, które rozbrzmiały nad brzegiem. Przez moment obserwowała tancerkę, ciekawa czy ta ruszy do publiki z innymi, czy umknie: nie miała szansy wyłapać, że panna Avery jej nie pogratulowała, nie wiedziała, ale ciężko było nie zauważyć nowego stroju, tak pod kolor różowej twarzy. Zaraz jej spojrzenie ściągnął jednak Atreus, bo trochę nie spodziewała się takich gestów w tłumie ludzi, ale sądząc po tym, jak cofnął rękę do mankietów, chyba nie zrobił tego specjalnie.
- Tak, że na widowni jest Morpheus i wygląda, jakby od trzystu lat zasiadał na tronie elfiego dworu nocy - odparła, ani trochę nie speszona, po czym nieco krytycznie przyjrzała się Atreusowi, zwłaszcza jego uszom. Mamie chyba wyszło to trochę lepiej. - Ty wyglądasz jak złośliwy chochlik, który zaraz zrobi jakąś psotę - stwierdziła z namysłem i uśmiechnęła się lekko, bo w sumie to też było tematyczne, wszak upodobniało go trochę do Puka. Mówiła dość cicho, chcąc by jej głos utonął w ogólnym szuraniu krzesłami i zaczynających się rozmowach. Była ciekawa trochę: ile z nich dotyczy występu, a ile osób wcale nie przyszło tu słuchać gry?- Nie powiem, że jestem znawcą, ale ładny koncert. Ciekawe, czy celowo postawili na młodych wykonawców. Mam nadzieję, że teraz nie zjedzą biednego Enzo na kolację, skoro i tak tyle tu jedzenia. Chcesz porozmawiać z kimś konkretnym? - spytała, gdy artyści ruszyli na publikę. On był tu mecenasem, może miał ochotę porozmawiać z kimś że sławnych i bogatych albo sponsorował któregoś artystę czy chciał pogratulować występu... chociaż gdyby Atreus okazał się znawcą muzyki, to Brenna pewnie trochę by się zdziwiła. Przesunęła jeszcze wzrokiem po ludziach, ale nie zauważyła Enzo - miała nadzieję, że jego styl bycia i przemówinie panny Avery nie napytają mu tego wieczora biedy, bo było tu mnóstwo osób, które mogły potraktować go mało przyjemnie - zaś potem podniosła się z miejsca, gotowa ruszać do namiotów razem z resztą gości.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.