05.10.2024, 09:28 ✶
Trudno powiedzieć, jak Brenna zareagowałaby na to, w jaki sposób wpłynęła na karierę Octaviana - pewnie sama nie byłaby pewna, czy uznać, że pomogła mu odnaleźć życiową pasję, czy przejąć się, że pchnęła go w szpony obsesji. Może więc lepiej, że nie czytywała zwykle artykułów uzdrowicieli i nie miała pojęcia, jak postępują pracę naukowe magimedyka.
- To ja przepraszam, powinnam... iść głośniej - powiedziała, przepełniona wyrzutami sumienia, ale i ulgą, że Prewettowi nic się nie stało. Gdyby ta dziura była głębsza, chyba by sobie nie wybaczyła. – O… tak, jasne – zgodziła się bez oporów, bo nie proponowała pniaka, jako położonego dość blisko dołu z głową, ale skoro Basiliusowi to aż tak nie przeszkadzało, pomogła mu podejść tam i usiąść. – Ja chyba się ciebie dzisiaj spodziewałam – przyznała, bez uśmiechu, bo biorąc pod uwagę, że mieli tutaj ewidentnie ofiarę jakiejś zbrodni – ludzie nie gubili głów sami z siebie, i nie wrzucali ich do dołów – ale i bez żadnej frustracji. Jeżeli szło o nią, to już dawno pogodziła się pod tym względem z losem.
Obrzuciła go jeszcze jednym, uważnym spojrzeniem, a potem podeszła najpierw do jednej dziury, później do drugiej. Kroki stawiała ostrożnie, na skutek ostrzeżenia Basiliusa badając czubkiem buta, czy grunt jest na pewno solidny, i dopiero potem przenosząc ciężar ciała na stopę. Przyświeciła sobie różdżką, przypatrując się szczątkom, porzuconym w dziurach. Nie była uzdrowicielem, ale doświadczenie w tej robocie podpowiadało, że ktoś faceta pokroił, i że nie stało się to dzisiaj. Sądząc po tym, że krwi nie było aż tak wiele, albo posprzątano ją zaklęciami, albo zmyć ją zdążył niedawny deszcz… ewentualnie wcale nie umarł w tym miejscu.
W powietrzu nie unosił się charakterystyczny odór czarnej magii. Zdążyło go wywiać? Czy samego mordu dokonano bez udziału czarów, później używając ich jedynie do zamaskowania zbrodni?
Nie rozpoznawała mężczyzny, którego głowa leżała w dole. I cieszyła się z tego. Czarodziejski światek był ciasny, i bała się trochę, że ofiarą będzie ktoś znajomy, a bardzo nie chciałaby znaleźć kogoś, kogo znała, w takim stanie. Jeszcze bardziej cieszyła się, że ofiarą nie jest Basilius.
– W porządku, muszę ci zadać kilka pytań – powiedziała, gdy wróciła do uzdrowiciela, po własnych śladach. Kusiło ją, by zacząć badać teren, ale przy tym rodzaju zbrodni… lepiej było poczekać na pojawienie się reszty zespołu. – Na początek, powiedz mi proszę, z której strony tu przyszedłeś i czy widziałeś kogoś w pobliżu?
Niby wyglądało jej, że mężczyzna nie umarł teraz – całe szczęście, głupio byłoby, gdyby nieszczęście spotkało go z powodu trzynastopiątkowej magii – ale nie mogła być tego pewna, póki ciało nie trafi na stół patologa.
- To ja przepraszam, powinnam... iść głośniej - powiedziała, przepełniona wyrzutami sumienia, ale i ulgą, że Prewettowi nic się nie stało. Gdyby ta dziura była głębsza, chyba by sobie nie wybaczyła. – O… tak, jasne – zgodziła się bez oporów, bo nie proponowała pniaka, jako położonego dość blisko dołu z głową, ale skoro Basiliusowi to aż tak nie przeszkadzało, pomogła mu podejść tam i usiąść. – Ja chyba się ciebie dzisiaj spodziewałam – przyznała, bez uśmiechu, bo biorąc pod uwagę, że mieli tutaj ewidentnie ofiarę jakiejś zbrodni – ludzie nie gubili głów sami z siebie, i nie wrzucali ich do dołów – ale i bez żadnej frustracji. Jeżeli szło o nią, to już dawno pogodziła się pod tym względem z losem.
Obrzuciła go jeszcze jednym, uważnym spojrzeniem, a potem podeszła najpierw do jednej dziury, później do drugiej. Kroki stawiała ostrożnie, na skutek ostrzeżenia Basiliusa badając czubkiem buta, czy grunt jest na pewno solidny, i dopiero potem przenosząc ciężar ciała na stopę. Przyświeciła sobie różdżką, przypatrując się szczątkom, porzuconym w dziurach. Nie była uzdrowicielem, ale doświadczenie w tej robocie podpowiadało, że ktoś faceta pokroił, i że nie stało się to dzisiaj. Sądząc po tym, że krwi nie było aż tak wiele, albo posprzątano ją zaklęciami, albo zmyć ją zdążył niedawny deszcz… ewentualnie wcale nie umarł w tym miejscu.
W powietrzu nie unosił się charakterystyczny odór czarnej magii. Zdążyło go wywiać? Czy samego mordu dokonano bez udziału czarów, później używając ich jedynie do zamaskowania zbrodni?
Nie rozpoznawała mężczyzny, którego głowa leżała w dole. I cieszyła się z tego. Czarodziejski światek był ciasny, i bała się trochę, że ofiarą będzie ktoś znajomy, a bardzo nie chciałaby znaleźć kogoś, kogo znała, w takim stanie. Jeszcze bardziej cieszyła się, że ofiarą nie jest Basilius.
– W porządku, muszę ci zadać kilka pytań – powiedziała, gdy wróciła do uzdrowiciela, po własnych śladach. Kusiło ją, by zacząć badać teren, ale przy tym rodzaju zbrodni… lepiej było poczekać na pojawienie się reszty zespołu. – Na początek, powiedz mi proszę, z której strony tu przyszedłeś i czy widziałeś kogoś w pobliżu?
Niby wyglądało jej, że mężczyzna nie umarł teraz – całe szczęście, głupio byłoby, gdyby nieszczęście spotkało go z powodu trzynastopiątkowej magii – ale nie mogła być tego pewna, póki ciało nie trafi na stół patologa.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.