05.10.2024, 11:51 ✶
– Oczywiście. W ramach pocieszenia po tęsknocie za mną – odpowiedział, absolutnie nie dając za wygraną. Bo tak, nie było żadnych wątpliwości, że Charlotte była wręcz idealna pod każdym względem, niczym idealnie napisany, nawet jeśli o żmiji, sonet, w którym wszystkie elementy współgrały ze sobą tworząc razem dzieło sztuki, ale... Ale dalej nie była nim i nigdy nie zamierzał pozwolić jej wygrać tych słownych przepychanek.
– Hm... – Rozejrzał się po pomieszczeniu, by ocenić, czy żaden ciekawszy dywan by tu nie pasował. Nie zgadzał się z nią w tym aspekcie, uważał, że na spokojnie daliby radę coś wymyślić, tak by wszystko współgrało, ale nie zamierzał się z nią kłócić. Wyglądało na to, że nie będzie mógł zasugerować jej nic z nowej kolekcji dekoracji do domów Obfitość, o której od razu pomyślał. A przecież wzory z owoców i kwiatów w masowych ilosciach idealnie nadawałyby się tutaj! Może chociaż namówi ją na tego rodzaju poduszki do kanapy? – Coś wymyślimy.
Podszedł za nią do szafki i wziął swoją część rzeczy potrzebnych do okadzania mieszkania. No przecież pomóc zamierzał!
– Mój pies? Ah, ależ ja jestem jedynie jego skromnym wybawcą i nikim więcej, no może też wujkiem, ale pies jest wasz. Zobaczysz, jeszcze chwila, a Benji prędzej uwierzy, że to dzieciaki są adoptowane, niż on. – Z szałwią w ręku spojrzał z czułością na psiaka. A może i on sam powinien jednak sprawić sobie podobnego towarzysza? Wiedział przecież że, nie ważne Ile by mógł kręcić na to nosem obecnie, wychodziłby z nim, dbał o niego i nawet przymykałby oczy na zniszczone rzeczy. Tak czy siak, musiałby najpierw to bardzo poważnie przemyśleć. W końcu bezmyślnie można było co najwyżej chodzić na randki, a nie przygarniać zwierzaka.
Przez chwilę zastanowił się nad jej słowami, jedną ręką trzymając szałwię, a drugą kubek z herbatą, której zaraz trochę upił.
– Sam nie wiem – przyznał, myśląc o dzisiejszym święcie. Prawdę mówiąc Lammas nigdy nie było dniem, na którym się specjalnie skupiał, chyba że, tak jak dzisiaj, działo się coś ciekawego. Chociaż... Teraz, gdy o tym trochę dłużej myślał, to chyba rzeczywiście miał wrażenie, że czuł się nieco inaczej, jeszcze pozytywniej. – A wiesz, że może tak? I jestem, aż w szoku, że duchy jeszcze nie ostrzegają się nawzajem w Limbo, że nie warto z tobą zadzierać.
– Hm... – Rozejrzał się po pomieszczeniu, by ocenić, czy żaden ciekawszy dywan by tu nie pasował. Nie zgadzał się z nią w tym aspekcie, uważał, że na spokojnie daliby radę coś wymyślić, tak by wszystko współgrało, ale nie zamierzał się z nią kłócić. Wyglądało na to, że nie będzie mógł zasugerować jej nic z nowej kolekcji dekoracji do domów Obfitość, o której od razu pomyślał. A przecież wzory z owoców i kwiatów w masowych ilosciach idealnie nadawałyby się tutaj! Może chociaż namówi ją na tego rodzaju poduszki do kanapy? – Coś wymyślimy.
Podszedł za nią do szafki i wziął swoją część rzeczy potrzebnych do okadzania mieszkania. No przecież pomóc zamierzał!
– Mój pies? Ah, ależ ja jestem jedynie jego skromnym wybawcą i nikim więcej, no może też wujkiem, ale pies jest wasz. Zobaczysz, jeszcze chwila, a Benji prędzej uwierzy, że to dzieciaki są adoptowane, niż on. – Z szałwią w ręku spojrzał z czułością na psiaka. A może i on sam powinien jednak sprawić sobie podobnego towarzysza? Wiedział przecież że, nie ważne Ile by mógł kręcić na to nosem obecnie, wychodziłby z nim, dbał o niego i nawet przymykałby oczy na zniszczone rzeczy. Tak czy siak, musiałby najpierw to bardzo poważnie przemyśleć. W końcu bezmyślnie można było co najwyżej chodzić na randki, a nie przygarniać zwierzaka.
Przez chwilę zastanowił się nad jej słowami, jedną ręką trzymając szałwię, a drugą kubek z herbatą, której zaraz trochę upił.
– Sam nie wiem – przyznał, myśląc o dzisiejszym święcie. Prawdę mówiąc Lammas nigdy nie było dniem, na którym się specjalnie skupiał, chyba że, tak jak dzisiaj, działo się coś ciekawego. Chociaż... Teraz, gdy o tym trochę dłużej myślał, to chyba rzeczywiście miał wrażenie, że czuł się nieco inaczej, jeszcze pozytywniej. – A wiesz, że może tak? I jestem, aż w szoku, że duchy jeszcze nie ostrzegają się nawzajem w Limbo, że nie warto z tobą zadzierać.