05.10.2024, 21:31 ✶
— Ciężar codziennego życia zaczyna mnie przytłaczać — odparł, próbując wykrzesać z siebie cień uśmiechu, co by nie martwić dodatkowo Thomasa.
Skinął niespiesznie głową. Czy skoro informacja na temat spotkania trafiła do wszystkich, to faktycznie mogli liczyć na niezapowiedziane odwiedziny ze strony Dumbledore'a? Już sam nie wiem, czy bym chciał, żeby tu przyszedł, pomyślał przelotnie, nie potrafiąc wykrzesać z siebie jakichkolwiek emocji związanych z ich głównym liderem. Cenił Albusa, szanował go i nawet podziwiał za jego osiągnięcia i próby wyjścia naprzeciw potrzebom zwykłych czarodziejów, gdy Ministerstwo Magii przestawało sobie radzić.
Ale czy był wobec niego bezkrytyczny? Cóż, bez względu na swoje personalne odczucia, zapewne wykonałby bez gadania większość jego rozkazów i wdrożył wszelkie przekazane zalecenia. Zrobiłby to, bo zależało mu na organizacji, bliskich i wierzył w to, że Albus miał jakiś plan. Ale czasem życzył sobie, aby czarodziej był bardziej otwarty. I wymógł podobną otwartość, na co poniektórych członkach organizacji. Jak chociażby Harper Moody, która trzymała karty przy sobie i zdawała się praktycznie nikomu nie ufać. Stłumił w sobie kolejne westchnienie, które urwało się nagle, gdy zobaczył Morfeusza. Tej metamorfozy to się nie spodziewał.
— Będziesz musiał podpytać Nory — skomentował uwagę Jonathana, zerkając z minimalnym uśmiechem na przyjaciółkę. — W końcu remontowałaś klubokawiarnię przed otwarciem, prawda? — Poprawił się na krześle, wydając z siebie przeciągłe westchnienie, jakby cofnięcie się wspomnieniami te parę miesięcy wstecz sprawiało mu fizyczny dyskomfort. — Jeśli ktoś tutaj wie cokolwiek o szeroko zakrojonym remoncie, to właśnie ty.
Wysłuchał w ciszy doniesień Brenny, krzywiąc się na wspomnienie przesłuchań w Ministerstwie Magii.
— Ekhm — wtrącił się niespodziewanie, gdy przemowa Brenny dobiegła końca. — Całkiem możliwe, że większość z nas będzie miała szanse osobiście porozmawiać z panną Avery. Za parę tygodni. Ja tak trochę... Wstępnie... Zarezerwowałem termin w jej kalendarzu, żeby mogła wystąpić na moich urodzinach w październikach. — Przesunął wzrokiem po wszystkich zebranych. — To znaczy, o ile w ogóle do nich dojdzie.
Równie dobrze do tego czasu może nas tu już nie być, dokończył bezgłośnie, uśmiechając się nieco naiwnie do siostry i wuja Morfeusza. Nigdy nie był ze Stanleyem jakoś wyjątkowo blisko, a Stellę kojarzył głównie przez pryzmat jej występów na wydarzeniach towarzyskich, więc... W sumie nie spodziewał się, że zawarta między nimi umowa nagle zostanie podniesiona podczas spotkania Zakonu Feniksa. Z drugiej strony, przecież Brenna nie zabroniła mu opłacić występu kobiety.
Skinął niespiesznie głową. Czy skoro informacja na temat spotkania trafiła do wszystkich, to faktycznie mogli liczyć na niezapowiedziane odwiedziny ze strony Dumbledore'a? Już sam nie wiem, czy bym chciał, żeby tu przyszedł, pomyślał przelotnie, nie potrafiąc wykrzesać z siebie jakichkolwiek emocji związanych z ich głównym liderem. Cenił Albusa, szanował go i nawet podziwiał za jego osiągnięcia i próby wyjścia naprzeciw potrzebom zwykłych czarodziejów, gdy Ministerstwo Magii przestawało sobie radzić.
Ale czy był wobec niego bezkrytyczny? Cóż, bez względu na swoje personalne odczucia, zapewne wykonałby bez gadania większość jego rozkazów i wdrożył wszelkie przekazane zalecenia. Zrobiłby to, bo zależało mu na organizacji, bliskich i wierzył w to, że Albus miał jakiś plan. Ale czasem życzył sobie, aby czarodziej był bardziej otwarty. I wymógł podobną otwartość, na co poniektórych członkach organizacji. Jak chociażby Harper Moody, która trzymała karty przy sobie i zdawała się praktycznie nikomu nie ufać. Stłumił w sobie kolejne westchnienie, które urwało się nagle, gdy zobaczył Morfeusza. Tej metamorfozy to się nie spodziewał.
— Będziesz musiał podpytać Nory — skomentował uwagę Jonathana, zerkając z minimalnym uśmiechem na przyjaciółkę. — W końcu remontowałaś klubokawiarnię przed otwarciem, prawda? — Poprawił się na krześle, wydając z siebie przeciągłe westchnienie, jakby cofnięcie się wspomnieniami te parę miesięcy wstecz sprawiało mu fizyczny dyskomfort. — Jeśli ktoś tutaj wie cokolwiek o szeroko zakrojonym remoncie, to właśnie ty.
Wysłuchał w ciszy doniesień Brenny, krzywiąc się na wspomnienie przesłuchań w Ministerstwie Magii.
— Ekhm — wtrącił się niespodziewanie, gdy przemowa Brenny dobiegła końca. — Całkiem możliwe, że większość z nas będzie miała szanse osobiście porozmawiać z panną Avery. Za parę tygodni. Ja tak trochę... Wstępnie... Zarezerwowałem termin w jej kalendarzu, żeby mogła wystąpić na moich urodzinach w październikach. — Przesunął wzrokiem po wszystkich zebranych. — To znaczy, o ile w ogóle do nich dojdzie.
Równie dobrze do tego czasu może nas tu już nie być, dokończył bezgłośnie, uśmiechając się nieco naiwnie do siostry i wuja Morfeusza. Nigdy nie był ze Stanleyem jakoś wyjątkowo blisko, a Stellę kojarzył głównie przez pryzmat jej występów na wydarzeniach towarzyskich, więc... W sumie nie spodziewał się, że zawarta między nimi umowa nagle zostanie podniesiona podczas spotkania Zakonu Feniksa. Z drugiej strony, przecież Brenna nie zabroniła mu opłacić występu kobiety.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞