• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling

[05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling
prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#7
05.10.2024, 22:14  ✶  
Eden czuła, jakby jej skóra ciążyła, jakby była jedynie opakowaniem, które nosiła dla innych. Nie mogła ukryć przed sobą tego, jak mocno Millie na nią wpływała, choć nigdy by się do tego nie przyznała. Te słowa, te spojrzenia, zakorzenione głęboko w przeszłości, wciąż odbijały się echem w jej myślach, przywołując wspomnienia, które od dawna starała się zakopać. Widziała złociste oczy Mildred, które badały ją, przenikając przez fasadę, jakby nadal miały moc, by ją rozebrać ze wszystkiego, co chroniło jej wnętrze.

W jej złotych oczach Eden dostrzegła coś, co przypominało dawne wspomnienia. Nie były to wspomnienia miłe, pełne ciepła, ale raczej pełne ostrego światła i cieni, brutalne i nieodwracalne. Tamte chwile były jak sen, który kiedyś wydał się rzeczywisty, ale teraz jawił się jedynie jako koszmar - nieunikniony, niekończący się.

Wspomnienia napływały, choć starała się je odrzucać. Lata spędzone w cieniu własnych decyzji, gdzie każda rozmowa z Moody wydawała się nieuniknionym starciem, nie dawały jej spokoju. Były niczym dwa żywioły: jeden niszczący, drugi próbujący trwać w uporządkowanym chaosie. Millie była chaosem - dzika, nieokiełznana, buntująca się przeciwko wszelkim zasadom, których Eden z trudem starała się trzymać. A jednak, przez lata, właśnie to przyciągało ją do niej. Teraz to samo ją odpychało.

Chciała coś powiedzieć, cokolwiek, by przełamać to napięcie, ale słowa grzęzły w gardle. Jak mogłaby wyrazić to, co czuła? Jak mogłaby przekazać, że mimo wszystko, mimo lat, które minęły, Mildred wciąż była dla niej jak otwarta rana, której nie potrafiła zabliźnić? Millie była żywa, zbyt żywa, a jej obecność przypominała Eden, jak bardzo życie potrafi być chaotyczne i bezlitosne. Wiedziała, że ich drogi nigdy nie powinny były się przecinać. Nie miały prawa. Zbyt różne, zbyt destrukcyjne, by móc współistnieć bez wybuchów. A jednak ciągle wracały do siebie, jak dwa magnesy przyciągające się, mimo oporu. Były zbyt silne, by mogły się od siebie oddalić, ale zbyt różne, by mogły się zjednoczyć.

- Powinnyśmy? - Rzuciła chłodno, choć wewnętrznie czuła, że to może być ostatnia szansa na zrozumienie. Ostatnia szansa, by wyrównać rachunki, zamknąć te drzwi na dobre. Ale czy naprawdę chciała to zrobić? Czy była gotowa na ostateczne pożegnanie z kobietą, która niegdyś była wszystkim?

Moody zawsze była dzika, nieposkromiona, łamiąca zasady, które Eden próbowała ustanawiać wokół siebie. Teraz, stojąc naprzeciw niej, Eden widziała tę samą nieokiełznaną duszę, choć przygaszoną przez lata rozczarowań. I choć wiedziała, że powinna odejść, że powinna zamknąć te drzwi na zawsze, coś w niej opierało się temu. Może to było to samo pragnienie, które kiedyś przyciągnęło ją do Mildred, może to była nostalgia za czymś, co nigdy nie miało prawa istnieć.

- Odezwę się. - Słowa wypłynęły z jej ust, zanim zdążyła je powstrzymać. Czuła gorycz tych słów, ale wiedziała, że są potrzebne. Odwróciła się, nie chcąc już patrzeć na Millie, nie chcąc widzieć tego, co kiedyś było jej światem. Trzask zamykanych drzwi odbił się echem w jej umyśle, pozostawiając po sobie tylko ciszę, która ciążyła bardziej niż jakiekolwiek słowa.


Koniec sesji


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eden Lestrange (1924), Millie Moody (1579)




Wiadomości w tym wątku
[05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Eden Lestrange - 07.07.2024, 23:41
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Millie Moody - 09.07.2024, 11:03
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Eden Lestrange - 09.07.2024, 23:21
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Millie Moody - 23.07.2024, 09:52
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Eden Lestrange - 16.08.2024, 20:58
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Millie Moody - 03.09.2024, 15:06
RE: [05.08.72, Wesele] You'd have to stop the world just to stop the feeling - przez Eden Lestrange - 05.10.2024, 22:14

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa