• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 16 Dalej »
[05/1958] Let the body hit the floor

[05/1958] Let the body hit the floor
prodigal daughter
I knew one day I'd have to watch powerful men burn the world down
I just didn't expect them to be
such losers
wiek
31
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
landlord, ex-auror
Wysoka na 175cm, jasnowłosa zjawa. Jest niezwykle szczupła, wręcz na granicy chorobliwości; lekko zapadnięte policzki ukrywa dobrze dobranym makijażem, którego nieodłączną częścią są usta pomalowane czerwoną szminką. Włosy ma proste i długie, sięgające lędźwi, zwykle nosi je rozpuszczone. Zawsze bardzo elegancko ubrana, najczęściej w stonowane barwy - nie jest zwolenniczką jaskrawych odcieni i mieszania kolorów. Nie lubi też przepychu; widać, że nie szczędzi pieniędzy na dobrej jakości ubiór, lecz nie obwiesza się biżuterią i tym podobnym. Porusza się bardzo zgrabnie, ale pewnie. Zawsze patrzy ludziom prosto w oczy podczas rozmowy, mając przy tym ciemne, przenikliwe spojrzenie. Zwykle mówi w bardzo spokojnym, niskim, nieco zachrypniętym tonie. Ma bardzo przejrzysty akcent, wyraźnie wymawia słowa, po sposobie mowy słychać, że to ktoś z dobrego domu, ktoś świetnie wykształcony.

Eden Lestrange
#8
05.10.2024, 23:08  ✶  
Musiała przyznać, że uderzyło ją wspomnienie o ludziach, którzy cię kochają, ale tak naprawdę wcale cię nie lubią. Wiedziała, jak to jest być taką osobą, potrafiła się postawić na jego miejscu, bo przeszła w tych butach wiele lat swojego życia. Różnica była taka, że Eden niechęć do siebie kreowała celowo, nie chciała z nią walczyć. Wtedy jeszcze żyła w przekonaniu, że nie potrzebuje niczyjego wsparcia, aby osiągnąć sukces. Miała niezwykle szablonową wizję szczęścia i przez swoje wąskie horyzonty nie była w stanie dostrzec w swojej przyszłości nikogo innego; niczego innego, prócz czubka swojego własnego nosa.

- Naprawdę? - Przerwała mu, nie mogąc uwierzyć w gorzkie żale, które słyszy. - Dziękuję ci serdecznie za ten recital mrocznej poezji, ale daj buzi odpocząć i złaź na dół - albo skacz, chciała dopowiedzieć, ale powstrzymała ją przytłaczająca ilość gapiów. Plotki roznosiły się po tym zamku szybciej niż plaga, nie chciała ryzykować opinii osoby, która powoduje przyrost samobójców w tej szkole. Przynajmniej nie tak bezpośrednio.

Przeszła kilka kroków w jego stronę, czując, że dramatyzowanie tego momentu zaczyna ją męczyć. Zamiast szukać sposobów na radzenie sobie z emocjami, Thomas stał na krawędzi, gotów do skoku. Jej frustracja narastała z każdą chwilą, a myśli krążyły wokół tego, dlaczego nie potrafił dostrzec, że istnieje wiele innych opcji, by poradzić sobie z tym, co go trapiło.

W oddali dostrzegła profesor McGonagall, która biegła w ich stronę, a jej krzyk rozbrzmiewał jak dzwon alarmowy. Eden wiedziała, że sytuacja staje się coraz bardziej napięta. Thomas był na skraju, a jego decyzja zdawała się być już podjęta. Zamiast czuć strach, była coraz bardziej sfrustrowana. Wpieniona, że nie może stać jak kołek, bo zaraz jej się oberwie, że nie pomaga, a tylko próbuje zaszkodzić.

Spojrzała znowu w górę i wtem spostrzegła, jak stopy chłopaka odrywają się od podłoża. Dorwała różdżkę zanim zdążyła pomyśleć.

- Arresto Momentum! - krzyknęła z nadzieją, że zaklęcie zadziała. Nie chciała, aby czas się zatrzymywał, ale liczyła na spowolnienie spadającego chłopaka na tyle, by nie rozkwasił sobie czaszki pod jej nogami.
Czuła, jak jej serce bije szybko, a nerwy były napięte. Nie chciała mu ratować życia, bo nie miała w tym interesu, ale denerwowało ją też bezbrzeżnie, jak marnuje swoje życie w tak absurdalny sposób. Każde słowo, które padało z jego ust, było jak kolejny cios w jej cierpliwość. W duchu pragnęła, żeby zrozumiał, że biadoląc nad swoją dolą marnuje swój potencjał. O ile jakikolwiek w sobie ma - przecież gościa nie znała.

Rzut Z 1d100 - 27
Akcja nieudana


I was never as good as I always thought I was
— but I knew how to dress it up —
I was never satisfied, it never let me go
just dragged me by my hair and back on with the show

~♦~
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eden Lestrange (1712), Thomas Figg (1834)




Wiadomości w tym wątku
[05/1958] Let the body hit the floor - przez Thomas Figg - 26.07.2024, 16:46
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Eden Lestrange - 19.08.2024, 22:13
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Thomas Figg - 26.08.2024, 02:17
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Eden Lestrange - 07.09.2024, 02:02
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Thomas Figg - 10.09.2024, 01:02
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Eden Lestrange - 18.09.2024, 23:19
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Thomas Figg - 21.09.2024, 11:42
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Eden Lestrange - 05.10.2024, 23:08
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Thomas Figg - 06.10.2024, 00:39
RE: [05/1958] Let the body hit the floor - przez Eden Lestrange - 30.11.2024, 03:05

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa