06.10.2024, 00:39 ✶
Czuł powiew powietrza, jak rozwiewa mu włosy, łopocze szatą niczym skrzydłami, jak ziemia zbliża się coraz bardziej do niego, a raczej on do ziemi. Zamknął oczy i pozwolił, żeby usta rozciągnęły mu się w uśmiechu, był wolny, w końcu był prawdziwie wolny. Zaraz wszystko zniknie.
Poczuł delikatne szarpnięcie, ale czar Eden nie sprawił, że zwolnił. Najpewniej zaraz by z głuchym łoskotem uderzył w ziemię nieopodal niej, gdyby nie głos Minerwy McGonagall, który wykrzyczał dokładnie to samo zaklęcie, co przez chwilą uczennica - z tą drogą różnicą, że Figg spowolnił swój lot, co prawda było już za późno, żeby całkowicie wyhamować jego lot i choć poczuł jak zwalnia to zdążył jedynie otworzyć oczy. Gruchnął o ziemię z nieprzyjemnym chrzęstem i jękiem. Ręce i nogi miał powyginane pod bardzo dziwnymi kątami, ale nie wydał z siebie nawet krótkiego jęku - ciężko by było, stracił przytomność wraz z uderzeniem o ziemię.
Ślizgonkę wyminęła profesor transmutacji, która sprawdziła stan leżącego ucznia i wyczarowując pod nim nosze uniosła go w powietrze.
- Panno Malfoy, dziękuję za podjęcie próby ratowania innego ucznia, niezwykła odwaga, przyznaję pani sto punktów dla Slytherinu - zwróciła się roztrzęsionym tonem do dziewczyny - On zapewne podziękuję, gdy dojdzie już do siebie - dodała jeszcze nim pospiesznie odeszła w stronę skrzydła szpitalnego lewitując przed sobą nieprzytomnego Figga.
Poczuł delikatne szarpnięcie, ale czar Eden nie sprawił, że zwolnił. Najpewniej zaraz by z głuchym łoskotem uderzył w ziemię nieopodal niej, gdyby nie głos Minerwy McGonagall, który wykrzyczał dokładnie to samo zaklęcie, co przez chwilą uczennica - z tą drogą różnicą, że Figg spowolnił swój lot, co prawda było już za późno, żeby całkowicie wyhamować jego lot i choć poczuł jak zwalnia to zdążył jedynie otworzyć oczy. Gruchnął o ziemię z nieprzyjemnym chrzęstem i jękiem. Ręce i nogi miał powyginane pod bardzo dziwnymi kątami, ale nie wydał z siebie nawet krótkiego jęku - ciężko by było, stracił przytomność wraz z uderzeniem o ziemię.
Ślizgonkę wyminęła profesor transmutacji, która sprawdziła stan leżącego ucznia i wyczarowując pod nim nosze uniosła go w powietrze.
- Panno Malfoy, dziękuję za podjęcie próby ratowania innego ucznia, niezwykła odwaga, przyznaję pani sto punktów dla Slytherinu - zwróciła się roztrzęsionym tonem do dziewczyny - On zapewne podziękuję, gdy dojdzie już do siebie - dodała jeszcze nim pospiesznie odeszła w stronę skrzydła szpitalnego lewitując przed sobą nieprzytomnego Figga.