06.10.2024, 02:42 ✶
Widownia
– Dziesięć? Być może. Chyba cierpiałbym na częste migreny, gdybym musiał zapamiętywać, ile lat upłynęło od każdego drobnego spotkania – odpowiedział ze sztucznym uśmiechem, próbując oszacować ile dostałby lat w Azkabanie, gdyby go teraz zamordował i jak szybko udałoby mu się uciec do innego kraju. Gdy mężczyzna zwrócił się do swojej towarzyszki, Jonathan uśmiechnął się promiennie, i tym razem szczerze, do czarownicy. – Dobry wieczór pani Delacour. Wygląda pani promiennie. Zdrowie zdecydowanie mi dopisuje i mam nadzieję, że pani również, a wieczór mija przyjemnie.
A potem dotarło do niego, że rzeczywiście byli ubrani bardzo podobnie. Nie chciał jednak dać po sobie poznać irytacji tym faktem.
– No cóż, myślę, że chociaż od naszego ostatniego spotkania sporo gustów mi się zmieniło to jednak niektóre wciąż pozostały takie same – odpowiedział z uśmiechem, teraz z kolei zastanawiając się, czy dałby radę przekonać Morpheusa do zamienienia się strojami i jak głupio wyglądałby w za krótkiej szacie.
Prawdę mówiąc ledwo zarejestrował, co się działo wokół niego po tamtej krótkiej wymianie zdań. Teraz, gdy pierwsza falą adrenaliny opadła, zaczynał czuć nerwy, z którymi jednak starał się silnie walczyć, dopóki w pobliżu był on. Zaraz potem Morpheus gdzieś zniknął i Selwyn nie miał pojęcia, czy przyjacielowi udało się zarejestrować z kim właśnie rozmawiał, czy też nie, ale i tak do niego za chwilę podejdzie, aby upewnić się, czy wie, że mógł nie być tutaj do końca bezpieczny. Była jeszcze kwestia Jessiego i Rity. Najchętniej zabrałby teraz całą tę trójkę i jakoś przetransportował do swoich domów dla bezpieczeństwa, ale wiedział, że trzeba było zachowywać pozory. Przymknął na chwilę oczy I policzył do dziesięciu. To się nie mogło przecież dziać naprawdę. Nie, po prostu nie. A jednak…
Otworzył oczy i przeniósł spojrzenie na Jessiego, wstając z miejsca. Wszystko było dobrze, to znaczy nie, nic nie było dobrze, ale lepiej było udawać, że nic się nie działo, a hrabia nie wywołuje w nim żadnych emocji.
– Chodź, co ty na to abyśmy zamienili kilka słów z naszą gwiazdą i innymi artystami? – rzucił do chłopaka, bardzo nie chcąc zostawiać go teraz samego. A może to po prostu był koszmar? Zły sen, z którego zaraz się ubudzi? Przecież nie pierwszy. – No i trzeba również zobaczyć wernisaże.
Będzie dobrze. Nic się nie stanie. To że on tutaj był mogło znaczyć wszystko, prawda? Po prostu... Powinien zachowywać się normalnie. Słychać plotek, może sprawdzić tamte nici, doceniać sztukę... I ta mieć się na baczności, ale tak by nie widział, że jego pojawienie wywołało w nim jakiekolwiek emocje.
Percepcja na plotki (III)
Rzut Z 1d100 - 24
Akcja nieudana
Akcja nieudana