06.10.2024, 02:57 ✶
Florence zawsze wydawała się Atreusowi okropnie straszna, właśnie wtedy kiedy nie krzyczała. Kiedy była najbardziej spokojna i wręcz lodowata w obyciu. Niektórzy pewnie powiedzieliby, że zawsze była taka; nieprzystępna i oschła, ale jej młodszy brat z łatwością był w stanie doszukać się tych wszystkich drobnych niuansów w jej zachowaniu. I nawet nie chodziło tutaj o fakt, że mógł spojrzeć w jej aurę i wyraźnie zobaczyć rozkwitające tam kolory. Oczywiście, to pomagało, ale znając ją całe życie zdążył nauczyć się zmian które zachodziły w jej głosie, kącikach ust czy drobnych gestach jej dłoni.
Często też traktował ją jako kogoś straszniejszego od ich rodziców, oczywiście kiedy jeszcze był dzieckiem. Enida była właśnie pobłażliwa, szczególnie z resztą dla niego i to w jej ramionach mógł znaleźć nieprzebrane wręcz pokłady pocieszenia, zrozumienia i przyzwolenia na czasem okropne zachowania. Florence często robiła to, co powinna robić ich matka, tym bardziej że jako najstarszej została jej nadana rola opiekunki dla młodszych braci i kuzynostwa. I nawet jeśli Bulstrode wszedł już w dorosłość, to pozostał w nim pewien nabożny rodzaj respektu jakim mimo swoich wygłupów darzył siostrę.
- Podobno to miasteczko jest przykładem ludzkiego szaleństwa, może powinnaś to z kimś skonsultować, skoro widzisz osoby których tu definitywnie nie ma? - zapytał, człapiąc za nią do kuchni i tym samym zostawiając w spokoju to czym zajmował się do tej pory. To jest sprawdzeniem czy jak znowu wejdzie do piwnicy to go coś tam zeżre. Zabezpieczenia, które poprzedniego dnia zdawały się uwięzić go tam z Brenną nie działały jednak, a po zbadaniu pierwszego pomieszczenia Atreus uznał że może to było jednorazowe.
- Poproszę - mruknął, siadając na krześle przy kuchennym stole, ale tyłem, tak że mógł przewiesić ręce przez oparcie i skrzyżować je, żeby wesprzeć na nich brodę. - Czy musimy rozmawiać? Ja osobiście uważam że nie ma o czym. O, chociaż wiesz co? Zostałem mianowany aniołem stróżem inicjatywy wsparcia fundacji Mulciberów. Cioteczka Agnes stwierdziła że to będzie bardzo zabawne jeśli przekaże im pieniądze, ale nie będą mogli ich wybrać bez autoryzacji jednej z trzech osób, która przypilnuje że idą na odpowiednie cele.
Często też traktował ją jako kogoś straszniejszego od ich rodziców, oczywiście kiedy jeszcze był dzieckiem. Enida była właśnie pobłażliwa, szczególnie z resztą dla niego i to w jej ramionach mógł znaleźć nieprzebrane wręcz pokłady pocieszenia, zrozumienia i przyzwolenia na czasem okropne zachowania. Florence często robiła to, co powinna robić ich matka, tym bardziej że jako najstarszej została jej nadana rola opiekunki dla młodszych braci i kuzynostwa. I nawet jeśli Bulstrode wszedł już w dorosłość, to pozostał w nim pewien nabożny rodzaj respektu jakim mimo swoich wygłupów darzył siostrę.
- Podobno to miasteczko jest przykładem ludzkiego szaleństwa, może powinnaś to z kimś skonsultować, skoro widzisz osoby których tu definitywnie nie ma? - zapytał, człapiąc za nią do kuchni i tym samym zostawiając w spokoju to czym zajmował się do tej pory. To jest sprawdzeniem czy jak znowu wejdzie do piwnicy to go coś tam zeżre. Zabezpieczenia, które poprzedniego dnia zdawały się uwięzić go tam z Brenną nie działały jednak, a po zbadaniu pierwszego pomieszczenia Atreus uznał że może to było jednorazowe.
- Poproszę - mruknął, siadając na krześle przy kuchennym stole, ale tyłem, tak że mógł przewiesić ręce przez oparcie i skrzyżować je, żeby wesprzeć na nich brodę. - Czy musimy rozmawiać? Ja osobiście uważam że nie ma o czym. O, chociaż wiesz co? Zostałem mianowany aniołem stróżem inicjatywy wsparcia fundacji Mulciberów. Cioteczka Agnes stwierdziła że to będzie bardzo zabawne jeśli przekaże im pieniądze, ale nie będą mogli ich wybrać bez autoryzacji jednej z trzech osób, która przypilnuje że idą na odpowiednie cele.