06.10.2024, 11:21 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.11.2024, 14:45 przez Brenna Longbottom.)
– Stella Avery mu ufa, Millie. Jeśli komuś ufasz i ci na nim zależy, a jej ewidentnie zależy, możesz przekazywać mu informacje nawet nieświadomie. Nie mówiąc już o stanięciu po jego stronie. Nie wiem, jakie są jej poglądy, i jak mówiłam, rozmawiała ze mną bez oporów, więc… no chyba jej nie powiedział, że go poszukują – odparła Brenna spokojnie na słowa Moody. Uśmiech Stelli, gdy o nim mówiła i to, jakie emocje przelała na płótno, wymalowując na nim twarz Stanleya, nie mówiły może, co Avery myśli o mugolach i mugolakach, ale wiele o tym, co myśli na temat Borgina. On zapewne nie do końca ufał jej, skoro trzymała ten obraz na wierzchu, nieświadoma, że jest poszukiwany, ale… mógł też ją wykorzystywać.
Nikomu nie można ufać.
Millie trafiła chyba w sedno – żyli w świecie, w którym tak to już wyglądało. Brenna nie zakładała, że Stella jest śmierciożerczynią, ale już wiedziała o niej konkretne rzeczy, więc... dzieliła się nimi. Nie mogła przecież ukrywać takich informacji w imię "bo może jednak to że są parą nie sprawi, że cokolwiek się stanie".
Na moment skupiła spojrzenie na Eriku, gdy podzielił się informacją, że postanowił zaprosić na urodziny ukochaną mordercy. Cokolwiek sobie Brenna na ten temat pomyślała, nijak tego nie okazała.
– Cóż, może będzie okazja podsunąć jej dość alkoholu, by sprawdzić, czy nie ma znaku – stwierdziła tonem wyzutym z emocji, zanim odpowiedziała Thomasowi. Może żartowała. – Pracował w Brygadzie, nie jako auror. Powiedziałabym, że najbliższa mu osoba to Anthony, ale… po prawdzie wiem, że kuzyn był na niego zapatrzony, nie mam pojęcia, jak działa to w drugą stronę. Czy Stanley mu ufał? Nie wiem. W pracy partnerował mu ostatnio Aidan Parkinson. Nie mam pojęcia, jakie są jego poglądy na mugoli i na ile byli blisko po szkole. Pomagał mi w jednej sprawie, związanej z morderstwami mugoli i jeżeli nie miał ochoty złapać winnego, to doskonale to maskował. W gronie jego znajomych w szkole byli też Louvain, Atreus i chyba Laurent… ale tak naprawdę nie mam pojęcia, na ile byli blisko i czy ktoś w tej chwili mógłby mu pomóc. Laurent Prewett znalazł się prawdopodobnie na celowniku, więc jego na pewno można wykluczyć z pomagania koledze… to znaczy. Hm. Można by wykluczyć, gdyby wiedza o tym, że Stanley jest poszukiwany była jawna. Trudno byłoby któregokolwiek z nich obwiniać za kontakty z Borginem, skoro nie wiedzieliby, co ten robi. Nie powiedziałabym, że o reszcie wiemy cokolwiek, co świadczyłoby przeciwko nim. – Brenna wzruszyła lekko ramionami, jakby chciała podkreślić, że nie bardzo mają jak iść tym tropem. Mimo wszystko to, że ktoś się zadawał ze Stanleyem, o niczym nie świadczyło, nie było żadnych przesłanek, że taki Louvain był powiązany ze sprawą. Same konserwatywne poglądy nie przesądzały sprawy, tutaj faktycznie nie dało się iść tym tropem, bo musieliby podejrzewać każdego, kto kiedykolwiek rozmawiał ze Stanleyem. A w przypadku Atreusa naprawdę nie była obiektywna. Podczas widowiska próbował ponoć aresztować Stanleya, ale na ile wolała uważać, że mu nie pomoże, a na ile kierowała się faktycznie faktami?
– Jeśli chodzi o Roselyn… nie wiem o niej właściwie nic – odparła Jonathanowi i uśmiechnęła się przepraszająco. Było to może dziwne, bo mieszkały obie w Dolinie, ale… – O ile z takimi Lestrangami mieliśmy kontakty, bo jej ojciec zna mojego ojca, i woleli w Dolinie już mnie niż jakieś półkrwiste koleżanki dla córki, o tyle rodzice nigdy nie przyjaźnili się z Greengrassami, tą ich gałęzią przynajmniej, pewnie trochę z powodu różnych poglądów. Nigdy nie zrobili oficjalnie nic podejrzanego, w każdym razie, a przynajmniej ja o tym nie wiem. Kojarzę jej brata, jej nie. Odrzuciła podobno masę ofert i kawalerowie ustawiali się do niej w kolejkach, czy coś takiego, więc nie wygląda to na planowanie. Nie mówię, że Roselyn to śmierciożerca, ale raczej trzeba zakładać, że podzieli się informacją z mężem. I nie powinna dostawać zaproszeń na takie urodziny, bo przyprowadzi na nie Anthony'ego. Oni się ze sobą nie przespali: oni byli zaręczeni. Mieli być małżeństwem. Mogła mu coś przekazać choćby przypadkiem. Poza tym gdyby przyszło do wyboru… to był jej narzeczony. To nie była jakaś przyjaźń. – Nie wspominając o tym, że i tak raczej na nic, co nie było ogromnym przyjęciem, jej nigdy nie zapraszaliśmy, bo na naszych przyjęciach bywają osoby z mugolskim pochodzeniem. Co do prawego Borgina. Był… hm… Thoran Yaxley miał matkę z Borginów i zdawało mi się, że jesteśmy dobrymi znajomymi, a potem postanowił rzucić parę czarnomagicznych zaklęć i zniknąć. Szukają go za jakąś napaść. Podobno jego siostra sama chce coś z jego zachowaniem zrobić.
Brenna w końcu nie miała pojęcia, że ten był demonem. A jeśli szło o Geraldine… ją Brenna do pewnego stopnia lubiła, sądząc po tym, jak lubiła Thomasa, nie miała nic przeciwko mugolakom, ale ta była trochę oportunistką i Brenna nie wierzyła, że w imię idei zwróciłaby się przeciwko swoim krewnym.
– To wszystko, co wiem, chyba że ktoś chce coś dodać? Jeśli nie… Morpheusie? Opowiesz o tym, co zobaczyłeś?
Tura do 9.10.24, 9 rano.
Nikomu nie można ufać.
Millie trafiła chyba w sedno – żyli w świecie, w którym tak to już wyglądało. Brenna nie zakładała, że Stella jest śmierciożerczynią, ale już wiedziała o niej konkretne rzeczy, więc... dzieliła się nimi. Nie mogła przecież ukrywać takich informacji w imię "bo może jednak to że są parą nie sprawi, że cokolwiek się stanie".
Na moment skupiła spojrzenie na Eriku, gdy podzielił się informacją, że postanowił zaprosić na urodziny ukochaną mordercy. Cokolwiek sobie Brenna na ten temat pomyślała, nijak tego nie okazała.
– Cóż, może będzie okazja podsunąć jej dość alkoholu, by sprawdzić, czy nie ma znaku – stwierdziła tonem wyzutym z emocji, zanim odpowiedziała Thomasowi. Może żartowała. – Pracował w Brygadzie, nie jako auror. Powiedziałabym, że najbliższa mu osoba to Anthony, ale… po prawdzie wiem, że kuzyn był na niego zapatrzony, nie mam pojęcia, jak działa to w drugą stronę. Czy Stanley mu ufał? Nie wiem. W pracy partnerował mu ostatnio Aidan Parkinson. Nie mam pojęcia, jakie są jego poglądy na mugoli i na ile byli blisko po szkole. Pomagał mi w jednej sprawie, związanej z morderstwami mugoli i jeżeli nie miał ochoty złapać winnego, to doskonale to maskował. W gronie jego znajomych w szkole byli też Louvain, Atreus i chyba Laurent… ale tak naprawdę nie mam pojęcia, na ile byli blisko i czy ktoś w tej chwili mógłby mu pomóc. Laurent Prewett znalazł się prawdopodobnie na celowniku, więc jego na pewno można wykluczyć z pomagania koledze… to znaczy. Hm. Można by wykluczyć, gdyby wiedza o tym, że Stanley jest poszukiwany była jawna. Trudno byłoby któregokolwiek z nich obwiniać za kontakty z Borginem, skoro nie wiedzieliby, co ten robi. Nie powiedziałabym, że o reszcie wiemy cokolwiek, co świadczyłoby przeciwko nim. – Brenna wzruszyła lekko ramionami, jakby chciała podkreślić, że nie bardzo mają jak iść tym tropem. Mimo wszystko to, że ktoś się zadawał ze Stanleyem, o niczym nie świadczyło, nie było żadnych przesłanek, że taki Louvain był powiązany ze sprawą. Same konserwatywne poglądy nie przesądzały sprawy, tutaj faktycznie nie dało się iść tym tropem, bo musieliby podejrzewać każdego, kto kiedykolwiek rozmawiał ze Stanleyem. A w przypadku Atreusa naprawdę nie była obiektywna. Podczas widowiska próbował ponoć aresztować Stanleya, ale na ile wolała uważać, że mu nie pomoże, a na ile kierowała się faktycznie faktami?
– Jeśli chodzi o Roselyn… nie wiem o niej właściwie nic – odparła Jonathanowi i uśmiechnęła się przepraszająco. Było to może dziwne, bo mieszkały obie w Dolinie, ale… – O ile z takimi Lestrangami mieliśmy kontakty, bo jej ojciec zna mojego ojca, i woleli w Dolinie już mnie niż jakieś półkrwiste koleżanki dla córki, o tyle rodzice nigdy nie przyjaźnili się z Greengrassami, tą ich gałęzią przynajmniej, pewnie trochę z powodu różnych poglądów. Nigdy nie zrobili oficjalnie nic podejrzanego, w każdym razie, a przynajmniej ja o tym nie wiem. Kojarzę jej brata, jej nie. Odrzuciła podobno masę ofert i kawalerowie ustawiali się do niej w kolejkach, czy coś takiego, więc nie wygląda to na planowanie. Nie mówię, że Roselyn to śmierciożerca, ale raczej trzeba zakładać, że podzieli się informacją z mężem. I nie powinna dostawać zaproszeń na takie urodziny, bo przyprowadzi na nie Anthony'ego. Oni się ze sobą nie przespali: oni byli zaręczeni. Mieli być małżeństwem. Mogła mu coś przekazać choćby przypadkiem. Poza tym gdyby przyszło do wyboru… to był jej narzeczony. To nie była jakaś przyjaźń. – Nie wspominając o tym, że i tak raczej na nic, co nie było ogromnym przyjęciem, jej nigdy nie zapraszaliśmy, bo na naszych przyjęciach bywają osoby z mugolskim pochodzeniem. Co do prawego Borgina. Był… hm… Thoran Yaxley miał matkę z Borginów i zdawało mi się, że jesteśmy dobrymi znajomymi, a potem postanowił rzucić parę czarnomagicznych zaklęć i zniknąć. Szukają go za jakąś napaść. Podobno jego siostra sama chce coś z jego zachowaniem zrobić.
Brenna w końcu nie miała pojęcia, że ten był demonem. A jeśli szło o Geraldine… ją Brenna do pewnego stopnia lubiła, sądząc po tym, jak lubiła Thomasa, nie miała nic przeciwko mugolakom, ale ta była trochę oportunistką i Brenna nie wierzyła, że w imię idei zwróciłaby się przeciwko swoim krewnym.
– To wszystko, co wiem, chyba że ktoś chce coś dodać? Jeśli nie… Morpheusie? Opowiesz o tym, co zobaczyłeś?
Tura do 9.10.24, 9 rano.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.