To Ritę, oczywiście, oklaskiwał z największym entuzjazmem, przy pozostałych artystach ograniczając się jedynie do krótkiego uderzania palcami o dłoń. Oczywiście, że był w tym momencie stronniczy - w końcu osobą, którą oklaskiwał tak żywo, była jego bliźniacza siostra - ale kogokolwiek by to zraziło? W końcu nie należał do tej całej śmietanki towarzyskiej, którą jego zachowanie mogłoby może zgorszyć.
Wstając, gdy pozostali goście również się podnosili, zamarł na chwilę, czując na ramieniu znajomą, chociaż w tym momencie dziwnie ciążącą mu dłoń, i nachylił się, by usłyszeć dokładnie, co wuj chciał mu powiedzieć. Zmarszczył lekko brwi. Bądź ostrożny. Oczywiście, że zamierzał być. Nie zamierzał pchać się w interakcje z kimś, kto mógłby krzywo na niego patrzeć lub sprawiać jakiekolwiek kłopoty, ale czy powinien się martwić, że wuj mu o tym przypomniał i jeszcze pozwolił używać swojego nazwiska? Chociaż, gdyby faktycznie przeczuwał nadejście czegoś niedobrego, to raczej by się od nich nie oddalał, czyż nie? Z drugiej strony, był tu jeszcze Jonathan.
No właśnie. Jonathan.
Jasper krótko przyjrzał się osobie, z którą jego chrzestny wszedł w konwersację, i szybko odwrócił wzrok, rozglądając się dookoła, dopóki tamta dwójka się nie oddaliła.
-Wszystko w porządku? - spytał powoli, kiedy Jonathan otworzył znów oczy. - Powinno mnie zainteresować, że tamten mężczyzna wyglądał jak wujek Anthony, czy powinienem to jednak zignorować?
Bo wujkiem Anthonym to on nie był.
-Tak, oczywiście - twarz mu się od razu rozjaśniła, bo chciał już znaleźć się przy swojej siostrzyczce i powiedzieć jej, jaka była na scenie cudowna.
Plotki niespecjalnie go interesowały. Czasami może powinny i już nie raz oberwał od siostry i Electry po ramieniu (albo po głowie), że był w miejscach, a nie słyszał rzeczy, ale niektórych przyzwyczajeń zmienić się nie da i czasami nawet nie zauważał, kiedy właściwie zamykał się na otaczające go szepty. Dlatego był kiepskim źródłem gorących ploteczek.
Wernisaże w sumie też mogli obejrzeć.