07.10.2024, 04:19 ✶
Layla uśmiechnęła się, chyba trochę zbyt perfidnie, ale widząc jak goblin mięknie zwyczajnie nie mogła się powstrzymać. Najchętniej wybiłaby mu zęby, ale ta rozsądniejsza jej część podpowiadała jej, że nie jest to najlepszy pomysł kiedy jadą wciąż rozpędzonym wozem. Z resztą, Flynn wydawał się mieć wszystko pod kontrolą i nawet jeśli kobieta nie zamierzała się rozluźnić, to zdecydowanie wyprostowała się pewniej.
Strzelba już nie była w stanie przydać się na cokolwiek, wygięta zaklęciem, a jej właściciel, po przeliczeniu wszystkich za i przeciw, wreszcie sięgnął do deski w podłodze. Tempest przyglądała się temu wszystkiemu z pewnym zainteresowaniem, ale koncentrowała je przede wszystkim na goblinie, trochę nie chcąc poruszać tematu Madame Fontaine. Swoją drogą, ciekawe czy ta czarna wiedźma faktycznie przy wiedźmie chociaż stała i była tak samo szkaradna.
- Streszczaj się - rzuciła krótko, a deseczka została zdjęta i knypek zaczął pod nią grzebać. Mimowolnie spięła się lekko, ale jak szybko się okazało, nie zamierzał już nic więcej kombinować i wyciągnął rękę z sakiewką. - I zatrzymaj wóz - poprosiła grzecznie, z miłym uśmiechem doczepionym do twarzy. Kiedy wyciągnął w jej stronę woreczek z pieniędzmi, przywołała go do siebie zaklęciem, a potem uważnie zważyła w dłoni. W tym czasie wóz zaczął wyhamowywać, potwierdzając że gagatek postanowił się słuchać. Layla też nie miała zamiaru zachwiać jego przekonaniem, że był to teren Fontaine. Skoro się jej tak bał, to zamierzała jechać na tym ile tylko mogła.
Zatrzymali się wreszcie. Ptaszysko też się uspokoiło i przestało im tłuc nad głowami skrzydłami. Tempest kiwnęła do Edge'a, dając mu znać że zawartość się zgadza, a następnie po prostu odwróciła się i wyskoczyła lekko z wozu. Kiedy tylko oboje z niego wyszli, goblin nie czekał długo by znowu wprawić kółka w ruch i pojazd ruszył dalej. A im nie pozostawało nic innego jak wrócić do domu.
Strzelba już nie była w stanie przydać się na cokolwiek, wygięta zaklęciem, a jej właściciel, po przeliczeniu wszystkich za i przeciw, wreszcie sięgnął do deski w podłodze. Tempest przyglądała się temu wszystkiemu z pewnym zainteresowaniem, ale koncentrowała je przede wszystkim na goblinie, trochę nie chcąc poruszać tematu Madame Fontaine. Swoją drogą, ciekawe czy ta czarna wiedźma faktycznie przy wiedźmie chociaż stała i była tak samo szkaradna.
- Streszczaj się - rzuciła krótko, a deseczka została zdjęta i knypek zaczął pod nią grzebać. Mimowolnie spięła się lekko, ale jak szybko się okazało, nie zamierzał już nic więcej kombinować i wyciągnął rękę z sakiewką. - I zatrzymaj wóz - poprosiła grzecznie, z miłym uśmiechem doczepionym do twarzy. Kiedy wyciągnął w jej stronę woreczek z pieniędzmi, przywołała go do siebie zaklęciem, a potem uważnie zważyła w dłoni. W tym czasie wóz zaczął wyhamowywać, potwierdzając że gagatek postanowił się słuchać. Layla też nie miała zamiaru zachwiać jego przekonaniem, że był to teren Fontaine. Skoro się jej tak bał, to zamierzała jechać na tym ile tylko mogła.
Zatrzymali się wreszcie. Ptaszysko też się uspokoiło i przestało im tłuc nad głowami skrzydłami. Tempest kiwnęła do Edge'a, dając mu znać że zawartość się zgadza, a następnie po prostu odwróciła się i wyskoczyła lekko z wozu. Kiedy tylko oboje z niego wyszli, goblin nie czekał długo by znowu wprawić kółka w ruch i pojazd ruszył dalej. A im nie pozostawało nic innego jak wrócić do domu.
Koniec sesji