07.10.2024, 08:39 ✶
z Atre, jakoś namiot? Zerkam sobie na Brygadzistów
Nie odpowiedziała już na te słowa o baśni – nie chciała teraz się nad tym zastanawiać. Nad szansą, że ogień i dym z przepowiedni Morpheusa oplotą Warownię, że ta upadnie, że zginą wszyscy, a wieszcz przetrwa, odkrywając, że mógł zobaczyć przyszłość, ale nie mógł jej zmienić. Myśl o wojnie może zawsze tkwiła gdzieś z tyłu głowy Brenny, na podobieństwo drzazgi, każąc nawet teraz spojrzeć na drinki i jedzenie, ale po nie nie sięgać, nie oznaczało to jednak, że miała chęć się na tym skupiać w każdych okolicznościach.
– W sumie to był głównym chaosotwórcą – przyznała. I przy okazji siłą napędową fabuły. – Taaak, nie mógłbyś być Oberonem, tę rolę już bardziej przypisałabym właśnie wujowi i nie widzę cię wykłócającego się o kobietę, ale Puk do ciebie pasuje. W sumie Sen nocy letniej to chyba jedyna sztuka Szekspira, którą faktycznie lubię, może dlatego, że… no nie jest dramatem.
Chociaż Lysander i Demetriusz omal nie pobili się o Helenę pod wpływem miłosnego zaklęcia, więc może jednak do pewnego stopnia pasowało, biorąc pod uwagę, co stało się na weselu Blacków.
– A to zależy. Czy przeszkadza ci, że wyglądasz jak złośliwy chochlik, a koniecznie chcesz zachować na zawsze te uszy. Bo jak na oba pytania odpowiedź brzmi tak, to się obawiam, że faktycznie nie możesz się uśmiechać – przytaknęła z udawaną powagą, przez moment spoglądając ku Brygadzistom, ot ciekawa czy ich rozpozna z daleka, zanim wróciła spojrzeniem do twarzy Atreusa. – Jak chodzi o rumieniec, to zdarzyło ci się to chociaż raz w życiu? – spytała i to autentycznie ciekawa, bo naprawdę, jak jeszcze na upartego mogłaby sobie wyobrazić, jak kłóciłby się o kobietę – chociaż trochę wątpiła, żeby mu się chciało zawracać sobie głowę, jakby o jakąś miał walczyć – to już z panieńskim rumieńcem absolutnie nie. Wstydził się chyba raczej rzadko. Chociaż jakby się zastanowić, to nie pamiętała, kiedy sama zaczerwieniłaby się inaczej niż od mrozu.
– Myślę, że raczej spróbują go pogłębić atmosferą absolutnej ignorancji albo wbijania subtelnych szpileczek – stwierdziła, boleśnie świadoma, jak to działało. Widziała, jak niektórzy traktowali Thomasa. Wiedziała też, że Enzo miał charakter, przy którym mógł tego nawet nie zauważyć, bo zdawało się, że mało co narusza jego pewność siebie. Zaklęcie w głowę, pięść w twarz, takie rzeczy czystokrwiści zwykli robić w ciemnych zaułkach i z maskami, kryjącymi ich oblicza. – Potwór z ciebie – skwitowała jeszcze z odrobiną rozbawienia to ostatnie stwierdzenie. – Uważaj, gotowa dać ci za to w twarz, bo chyba troszkę poniosły ją emocje. – Brenna nie wiedziała, że to ona krzyknęła z namiotu, nie znała jej głosu, ale mina i zmiana sukienki wiele mówiły. – Ale tańczyła niezwykle.
I ten taniec Brennie łatwiej było docenić chyba nawet niż samą muzykę, bo chociaż wszyscy wykonawcy wypadli doskonale, Brenna po prostu lubiła ruch.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.