07.10.2024, 13:34 ✶
– Tak, jest mi zimno – skłamała burkliwie, wzdychając ciężko ale nie na troskę Basiliusa tylko na własne zdradliwe ciało, które postanawiało se odstawiać jakieś cyrki bez sensu.
– No dobra dobra już wiem, że pączki nie są Prewettem. Zaraz co?! Erik próbował Cię wyswatać z Bulstrodem? Ja pierdole, nie rób mi tego! Niech ON mi tego nie robi... – rozwaliła się na krześle, bo między nią a Atreusem istniała cała tona powodów dla których mogliby toczyć nieustanne wojny i szalenie mało powodów, by ten topór zakopać i spróbować chociaż przez moment być cywilizowanymi ludźmi. – W dupe wsadzę Eryczkowi takie pomysły w ogóle kurwa co my żyjemy w XIX wieku, żeby kogoś swatać? Ja pierdole, co za kretyński pomysł. Jeszcze rozumiem, że rodzice by Cię wstawili na taką mine, ale kurwa no... – przyczepiła się tematu, bo był nośny i głośny, lepszy niż drgawki, czy ten jebany dzbanek i pomoc przyjacielowi. Wszyscy mieli przejebane.
– Dobra Bazyliszek teraz dla Ciebie, skoro już wiemy, że jesteś sam, to może na przejaśnienia w związkowym zakresie? – zaproponowała. – Wolisz, żebym omawiała Twój związek... z pączkami, czy mówić o rogalikach, co by karty nie miały wątpliwości, że to ktoś inny? Albo em... mogę spytać o bagietkę jeśli wolisz? – wyszczerzyła się zuchwale, a cienie ostrzące rysy jej twarzy i przekrwienia białek oczu nie wydawały się już aż tak... dojmujące. Karty poprawiały Mildred humor. No chyba, że wróżyła sama sobie. Wtedy były tylko złośliwymi kurwami.
– No dobra dobra już wiem, że pączki nie są Prewettem. Zaraz co?! Erik próbował Cię wyswatać z Bulstrodem? Ja pierdole, nie rób mi tego! Niech ON mi tego nie robi... – rozwaliła się na krześle, bo między nią a Atreusem istniała cała tona powodów dla których mogliby toczyć nieustanne wojny i szalenie mało powodów, by ten topór zakopać i spróbować chociaż przez moment być cywilizowanymi ludźmi. – W dupe wsadzę Eryczkowi takie pomysły w ogóle kurwa co my żyjemy w XIX wieku, żeby kogoś swatać? Ja pierdole, co za kretyński pomysł. Jeszcze rozumiem, że rodzice by Cię wstawili na taką mine, ale kurwa no... – przyczepiła się tematu, bo był nośny i głośny, lepszy niż drgawki, czy ten jebany dzbanek i pomoc przyjacielowi. Wszyscy mieli przejebane.
– Dobra Bazyliszek teraz dla Ciebie, skoro już wiemy, że jesteś sam, to może na przejaśnienia w związkowym zakresie? – zaproponowała. – Wolisz, żebym omawiała Twój związek... z pączkami, czy mówić o rogalikach, co by karty nie miały wątpliwości, że to ktoś inny? Albo em... mogę spytać o bagietkę jeśli wolisz? – wyszczerzyła się zuchwale, a cienie ostrzące rysy jej twarzy i przekrwienia białek oczu nie wydawały się już aż tak... dojmujące. Karty poprawiały Mildred humor. No chyba, że wróżyła sama sobie. Wtedy były tylko złośliwymi kurwami.