07.10.2024, 14:10 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.10.2024, 14:12 przez Brenna Longbottom.)
- Jeśli chodzi o stałe, stabilne związki, to w moim życiu w tej chwili będą to pączki z budyniem, po prostu Millie patrzy na to inaczej – stwierdziła z udawaną powagą. Bo właściwie dwa spotkania, co do których nie była pewna czy były randkami, czy nie, naprawdę nie oznaczały związku. Wspólne przeskakiwanie przez bramę w zoo albo utykanie w windzie nie oznaczały takiego na pewno. Musiałaby być Francescą, żeby w tej chwili dopowiadać sobie za wiele, chociaż spytana wprost nie próbowałaby pewnie upierać się, że nie dzieje się nic. Nie lubiła kłamać – za to często unikała odpowiedzi.
Brenna chciała chyba wstać I zacząć przenosić rzeczy do salonu, ale zamarła na słowa Prewetta.
- Erik dalej chce mnie swatać? – zdziwiła się, spoglądając na Basiliusa i zmarszczyła brwi w irytacji. - Powiedział ci coś wczoraj?
Naprawdę, jeśli ten drugi ochrzan nie wystarczył to...
- Wiesz co Millie? Ja tak na wszelki wypadek zabiorę więcej rzeczy - rzuciła do Moody i pokręciła głową z rezygnacją. – Swatanie z nim nie jest jeszcze takie złe, bo bywało naprawdę... zabawnie. Kiedyś próbował mnie wyswatać z moim kolegą. Który mógłby podrywać Basiliusa w tych klubach, do których się wybieracie.
Nie wymieniła nazwiska i nie zamierzała, nawet jeżeli Castiel opuścił Anglię w maju i wiele wskazywało na to, że nie zamierzał do niej wracać. Pewnych rzeczy się nie zdradzało.
– Nie wspominając o tym, że raz powiedział coś o Dumbledorze. Ale jestem prawie pewna, że żartował, w końcu on był w szkole z naszym dziadkiem – dodała, a z jej ust wydobyło się westchnienie. – Nie wiedziałam, że aż tak się nie cierpicie. To przez wesele Blacków? – spytała ostrożnie, spoglądając na Millie uważnie. Łatwo było się domyśleć, że się nie lubią, i że to niechęć obustronna, ale chyba Brenna nie zdawała sobie sprawy z tego, jak ta była głęboka. Choćby dlatego, że prawdopodobnie Atreus trochę się hamował z obrzucaniem wyzwiskami jej przyjaciół w jej towarzystwie.
– Może spytaj po prostu, jak hm, ułożą się najbliższe sprawy dla Basiliusa? – zasugerowała, starając się trochę wyjść mu z pomocą. – Albo o naszą klątwę. W październiku kolejny trzynasty – zażartowała, bo piątki trzynastego miała w zwyczaju sprawdzać w kalendarzu już w styczniu.
Brenna chciała chyba wstać I zacząć przenosić rzeczy do salonu, ale zamarła na słowa Prewetta.
- Erik dalej chce mnie swatać? – zdziwiła się, spoglądając na Basiliusa i zmarszczyła brwi w irytacji. - Powiedział ci coś wczoraj?
Naprawdę, jeśli ten drugi ochrzan nie wystarczył to...
- Wiesz co Millie? Ja tak na wszelki wypadek zabiorę więcej rzeczy - rzuciła do Moody i pokręciła głową z rezygnacją. – Swatanie z nim nie jest jeszcze takie złe, bo bywało naprawdę... zabawnie. Kiedyś próbował mnie wyswatać z moim kolegą. Który mógłby podrywać Basiliusa w tych klubach, do których się wybieracie.
Nie wymieniła nazwiska i nie zamierzała, nawet jeżeli Castiel opuścił Anglię w maju i wiele wskazywało na to, że nie zamierzał do niej wracać. Pewnych rzeczy się nie zdradzało.
– Nie wspominając o tym, że raz powiedział coś o Dumbledorze. Ale jestem prawie pewna, że żartował, w końcu on był w szkole z naszym dziadkiem – dodała, a z jej ust wydobyło się westchnienie. – Nie wiedziałam, że aż tak się nie cierpicie. To przez wesele Blacków? – spytała ostrożnie, spoglądając na Millie uważnie. Łatwo było się domyśleć, że się nie lubią, i że to niechęć obustronna, ale chyba Brenna nie zdawała sobie sprawy z tego, jak ta była głęboka. Choćby dlatego, że prawdopodobnie Atreus trochę się hamował z obrzucaniem wyzwiskami jej przyjaciół w jej towarzystwie.
– Może spytaj po prostu, jak hm, ułożą się najbliższe sprawy dla Basiliusa? – zasugerowała, starając się trochę wyjść mu z pomocą. – Albo o naszą klątwę. W październiku kolejny trzynasty – zażartowała, bo piątki trzynastego miała w zwyczaju sprawdzać w kalendarzu już w styczniu.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.