Nicholas wyczekiwał jakiejkolwiek reakcji ze strony Rodolphusa, ale jej nie otrzymał. Może nic się nie działo, kiedy ten miał na twarzy maskę? Trudno było więc stwierdzić, czy wszystko jest w porządku. Nie dane było im też czekać na rezultaty, kiedy Travers dostrzegł ruch Fawley. Spojrzał na nią, po czym na wyciągniętą w swoim kierunku naczynie z cieczą. To znaczy, że też powinien wypić.
Westchnął.
Raz się żyje. Kilka razy może umrzeć.
Wziął od niej szklankę, przysunął sobie do nosa, aby wywąchać zapach, rozpoznać składniki, czym jest to coś. Słodycz, albo mu się zdawało? Przyłożył do ust i wypił jej zawartość. Oddał jej szklankę. Pozostawało czekać. Bez smak cieczy, ale lepkość było można odczuć przy przełykaniu. Niby nic groźnego, ale po niejakiej chwili być może poczuł to samo co Rodolphus? Dziwne ciepło. Czy to coś miało ich rozgrzewać, czy rozpalać od środka? Wzrokiem powrócił na Cassandrę. Czego się spodziewać?