07.10.2024, 17:34 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2024, 21:05 przez Electra Prewett.)
Gdyby Electra usłyszała, że rzekomo "Jessie nie jest w jej typie", pewnie bardzo by ją to rozbawiło. Głównie dlatego, że teoretycznie był w jej typie, a nawet podobał jej się przez chwilę w drugiej klasie. Szybko jej jednak przeszło, a teraz przyjaźnili się już od tylu lat, że w ogóle nie patrzyła na Kelly'ego jak na potencjalny obiekt uczuć. Jeśli jednak Jessie potrzebowałby kiedyś, żeby kryła go przed homofobiczną rodziną udając jego dziewczynę, prawdopodobnie zgodziłaby się od razu. Czego się przecież nie robi dla przyjaciół? W ekstremalnej sytuacji, byłaby nawet gotowa pozwolić mu zamieszkać na jakiś czas w kamienicy Prewettów, a bracia nie mieliby nic do gadania (choć Icarus pewnie by się zgodził).
Dziewczyna spodziewała się, że to były Krukon otworzy drzwi. Jakie więc było jej zaskoczenie, kiedy w wejściu zamiast młodego bruneta, zobaczyła absolutnie przepiękną kobietę, która uśmiechała się do niej promiennie. Teraz wreszcie zrozumiała, dlaczego (zgodnie z opowieściami Jessiego) Charlotte uważała się za osobę wyglądającą zajebiście zawsze i wszędzie.
— Tak, dzień dobry! — przywitała się, odwzajemniając uśmiech. — To ja dziękuję za zaproszenie, miło mi wreszcie panią poznać! I tak, bardzo lubię ciasto czekoladowe. — na razie pani Kelly wcale nie wydawała się straszna, wręcz przeciwnie.
Kiedy przeszła przez próg, zauważyła stojącego za kobietą Anthony'ego Shafiqa. Chociaż doprawdy, ciężko byłoby go przegapić, ze względu na imponujący wzrost (plakaty Rosierów go nie oddawały!).
— Mi również bardzo miło pana poznać. — z wyćwiczonym uśmiechem, uścisnęła dłoń polityka. Trochę dziwnie było tak widywać się ze sławnymi osobami w codziennych okolicznościach, ale najwyraźniej w rodzinie Kelly nie było to nic niezwykłego.
Potem wreszcie zobaczyła panicza, który ją tu dzisiaj zaprosił.
— Cześć, słońce. — przytuliła przyjaciela na powitanie. — Tak! Sama ja uszyłam, według wzoru z magazynu. — ten projekt chodził za nią już od dawna, a teraz wreszcie miała motywację by go skończyć przed spotkaniem. Kiedy Benji zaczął jej skakać pod nogami, schyliła się by go pogłaskać. — Tobie też cześć, słodziaku.
Uśmiechnęła się jeszcze raz do Charlotte i Anthony'ego, kiedy Jessie oficjalnie ich sobie przedstawił. Było to bardzo miłe z jego strony, chociaż myślała, że rodziny półkrwi były luźniejsze jeśli chodziło o przestrzeganie etykiety.
Idąc w stronę salonu, zastanowiła się nad odpowiedzią na pytanie Shafiqa.
— Na szczęście nie. Chociaż powinnam raczej powiedzieć "niestety", bo odwołali mi sesję zdjęciową, ale dowiedziałam się o tym dopiero jak przyjechałam o szóstej rano do agencji. — westchnęła. Aż tak było po niej widać wczesną pobudkę? Przynajmniej udało jej się zdrzemnąć chwilę przed wyjściem. Polityk pewnie nie oczekiwał, że Prewettówna będzie aż tak wylewna, ale dziewczyna czuła się na tyle swobodnie, by nie musieć ograniczać swojego wrodzonego gadulstwa.
Normalnie pewnie pokazałaby Kelly'emu język za ten komentarz, ale teraz miała się zachowywać jak dama. Chciała przecież zrobić dobre wrażenie na jego rodzinie, bo jeszcze pomyśleliby, że ma na niego zły wpływ (a czy faktycznie tak było? ciężko stwierdzić). Rzuciła mu więc tylko ukradkiem spojrzenie z wyrzutem.
— Spokojnie; jak już ci mówiłam, potrafię o siebie zadbać. Ale też chciałabym móc wreszcie zacząć oszczędzać. — jako, że Electra dalej mieszkała w rodzinnym domu z braćmi, tak naprawdę mogła wydawać zarobione pieniądze wyłącznie na siebie. Zazwyczaj były to jakieś drobiazgi, ale ostatnio zaczęła myśleć nad kupnem własnego samochodu, o czym jeszcze nie miała okazji powiedzieć przyjacielowi.
Dziewczyna spodziewała się, że to były Krukon otworzy drzwi. Jakie więc było jej zaskoczenie, kiedy w wejściu zamiast młodego bruneta, zobaczyła absolutnie przepiękną kobietę, która uśmiechała się do niej promiennie. Teraz wreszcie zrozumiała, dlaczego (zgodnie z opowieściami Jessiego) Charlotte uważała się za osobę wyglądającą zajebiście zawsze i wszędzie.
— Tak, dzień dobry! — przywitała się, odwzajemniając uśmiech. — To ja dziękuję za zaproszenie, miło mi wreszcie panią poznać! I tak, bardzo lubię ciasto czekoladowe. — na razie pani Kelly wcale nie wydawała się straszna, wręcz przeciwnie.
Kiedy przeszła przez próg, zauważyła stojącego za kobietą Anthony'ego Shafiqa. Chociaż doprawdy, ciężko byłoby go przegapić, ze względu na imponujący wzrost (plakaty Rosierów go nie oddawały!).
— Mi również bardzo miło pana poznać. — z wyćwiczonym uśmiechem, uścisnęła dłoń polityka. Trochę dziwnie było tak widywać się ze sławnymi osobami w codziennych okolicznościach, ale najwyraźniej w rodzinie Kelly nie było to nic niezwykłego.
Potem wreszcie zobaczyła panicza, który ją tu dzisiaj zaprosił.
— Cześć, słońce. — przytuliła przyjaciela na powitanie. — Tak! Sama ja uszyłam, według wzoru z magazynu. — ten projekt chodził za nią już od dawna, a teraz wreszcie miała motywację by go skończyć przed spotkaniem. Kiedy Benji zaczął jej skakać pod nogami, schyliła się by go pogłaskać. — Tobie też cześć, słodziaku.
Uśmiechnęła się jeszcze raz do Charlotte i Anthony'ego, kiedy Jessie oficjalnie ich sobie przedstawił. Było to bardzo miłe z jego strony, chociaż myślała, że rodziny półkrwi były luźniejsze jeśli chodziło o przestrzeganie etykiety.
Idąc w stronę salonu, zastanowiła się nad odpowiedzią na pytanie Shafiqa.
— Na szczęście nie. Chociaż powinnam raczej powiedzieć "niestety", bo odwołali mi sesję zdjęciową, ale dowiedziałam się o tym dopiero jak przyjechałam o szóstej rano do agencji. — westchnęła. Aż tak było po niej widać wczesną pobudkę? Przynajmniej udało jej się zdrzemnąć chwilę przed wyjściem. Polityk pewnie nie oczekiwał, że Prewettówna będzie aż tak wylewna, ale dziewczyna czuła się na tyle swobodnie, by nie musieć ograniczać swojego wrodzonego gadulstwa.
Normalnie pewnie pokazałaby Kelly'emu język za ten komentarz, ale teraz miała się zachowywać jak dama. Chciała przecież zrobić dobre wrażenie na jego rodzinie, bo jeszcze pomyśleliby, że ma na niego zły wpływ (a czy faktycznie tak było? ciężko stwierdzić). Rzuciła mu więc tylko ukradkiem spojrzenie z wyrzutem.
— Spokojnie; jak już ci mówiłam, potrafię o siebie zadbać. Ale też chciałabym móc wreszcie zacząć oszczędzać. — jako, że Electra dalej mieszkała w rodzinnym domu z braćmi, tak naprawdę mogła wydawać zarobione pieniądze wyłącznie na siebie. Zazwyczaj były to jakieś drobiazgi, ale ostatnio zaczęła myśleć nad kupnem własnego samochodu, o czym jeszcze nie miała okazji powiedzieć przyjacielowi.