08.10.2024, 00:38 ✶
- Tylko weź mi coś innego wyryj na nagrobku - w stylu "dobry chłopak był, dzień dobry mówił" - nie trzeba mu było więcej, aby podłapać żart - nic tak nie rozluźniało atmosfery jak dobre żarty. no i trochę czarnego humoru może nie zawsze się nadawało, ale teraz przecież nie byli na celowniku różdżek śmieciożerców, teraz to oni byli o krok przed ich naśladowcą i byli na dobrej drodze, żeby go pojmać i zamknąć za kratami gdzie nie zrobi nic już nikomu.
Pokiwał głową intensywnie na znak że rozumie, teraz skupiał się na tym co maj zrobić, cóż nigdy jeszcze nie brał udziału w czymś takim dla niego to była nowość, jeszcze nie miał pojęcia, że wraz z upływem czasu i rozwojem wojny takie rzeczy zapewne staną się normalnością, przecież nie mogli uciekać się od walki. nie ważne jak bardzo chcieli walczyć za dobro i światłość to bez ubrudzenia sobie rąk mogli sobie o kant kuli potłuc górnolotne frazesy.
- Ruiny od północy... - chciał jej podać dokładnie gdzie się z nim uda w razie, gdyby zmuszony był go odtransportować właśnie do Doliny Godryka, nie dobrze by było gdyby się rozdzielili i nie mogli znaleźć.
Ale tego dnia szczęście sprzyjało im chyba wybitnie - nie dość że dość szybko znaleźli poszukiwanego przez nich czarnoksiężnika, to jeszcze nie był on świadom, że go śledzą i to oni byli odpowiedzialni za jego szybsze opuszczenie targowiska.
No ale nie można było mieć wszystkiego - akurat z zza winka wyszła para mugoli, którzy zbliżali się w stronę tego samego zaułka i miną go tuż po nich. Dlatego też wiedział już, że rzucanie zaklęć i późniejsze tłumaczenie tej dwójce jeżeli wykażą zainteresowanie nie było warte ryzyka.
Przyspieszył kroku przygotowując się mentalnie do tego co zamierzał zaraz zrobić - na szczęście śledzony przez nich mężczyzna do samego końca nie spodziewał się, że Thomas i Brenna siedzą mu na ogonie. Zorientował się dopiero w momencie, gdy Figg pchnął go głębiej w zaułek i nie puszczając momentalnie zniknął z nim z cichym pyknięciem.
***
Ruiny w Dolinie Godryka
Po pojawieniu się na miejscu Brenna mogła zobaczyć, że w tym krótkim czasie odkąd Thomas zniknął z nieznajomym sytuacja rozwinęła się dość niecodziennie. Obaj mieli wyciągnięte różdżki, ale to Figgowi z nosa ciekła krew i gramolił się z ziemi. Zaskoczenie pozwoliło im przenieść sprawę do miejsca bez mugoli, jednak teraz musieli rozprawić się z czarnoksiężnikiem, początkowa przewaga minęła, teraz ich przeciwnik był świadom że musi się bronić, wybrał więc atak zamiast pytań. W stronę Longbottomówny pomknął fioletowy promień zaklęcia.
W przypadku nieudanej obrony/uniku postać poczuje jak całe powietrze uciekło jej z płuc (efekt taki sam jakby uderzyła mocno plecami o ziemię).