Yaxley spojrzała na Edga, przeszywała go wzrokiem dłuższą chwilę. - Ten kutas miesza w głowach, potrafi zabierać wspomnienia, może zrobić wam wodę z mózgu. Wspominałam ci o tym, że zamierza sprawić, żeby ludzie zapomnieli o moim istnieniu. - Ton jej głosu był chłodny, jakby nie było w nim żadnych emocji, najwyraźniej pogodziła się z tym, że jest to jedna z możliwości. Warto było chyba o tym wspomnieć, widziała, co potrafił zrobić z ludźmi. Zresztą gdyby nie był potężny to pewnie nie udałoby się mu stworzyć tej całej historii związanej z bratem bliźniakiem. Jej znajomi, tak jak ona myśleli, że on istnieje, że jest prawdziwy. Musiał być bardzo silnym stworzeniem.
Thomas odpalił fajkę, skłoniło ją to do zrobienia tego samego. Wsadziła sobie peta do ust i podpaliła go swoją zapalniczką, zaciągnęła się dymem głęboko, wzięła kilka machów, dosyć nerwowych, a później rzuciła niedopałek na ziemię, a następnie przygasiła go swoim ciężkim butem.
- Brawo Sherlocku, dokładnie tak, na tym mu zależy, chce przejąć moje życie. - Inaczej pewnie by jej tutaj nie było. Sprawa jednak była dosyć nagląca, a Yaxleyówna nie zamierzała pozwolić, aby ktoś zajął jej miejsce.
- I nie, nie jesteśmy tu po to, pojawiliśmy się tutaj, aby go zniszczyć, a nie zapieczętować. - Teraz w końcu przeniosła wzrok na Greengrassa, bo z nim o tym rozmawiała. Nie zamierzała sięgać po półśrodki, musiała mieć pewność, że ten demon już tutaj nie wróci. Gdyby postanowili go zapieczętować mógłby kiedyś znowu pojawić się gdzieś w okolicy i zacząć tę zabawę od początku. Nie miała zamiaru na to pozwolić. Musieli go zabić, tylko taką opcję brała pod uwagę.
Skoro Edge zaczął szukać pułapek, Ger postanowiła sięgnąć po magię, chciała sprawdzić, czy zastanie tutaj jakieś jej ślady, może tej czarnej? Machnęła różdżką i rzuciła pod nosem zaklęcie.
Rozpraszanie III ( ◉◉◉○○)
Sukces!
Akcja nieudana