08.10.2024, 11:39 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.10.2024, 13:21 przez Charlotte Kelly.)
– Bo nie jest goblinem – odparła Charlotte, jakby to wszystko miało wyjaśniać, a potem po ustach przemknął uśmiech, kiedy usłyszała zawołanie syna. Kelly uważała, że prawdopodobnie Electra nie jest w typie jej syna, bo przecież jak na dobrą mamę przystało nie mogła zrozumieć, jak Jessie może n i e być w czyimś typie.
Cokolwiek Charlotte sobie pomyślała o Electrze, jej fryzurze czy stroju, o tych iskierkach i słońcach, czy było to pozytywne, neutralne, czy negatywne, nie dało się tego odczytać z twarzy kobiety. Niewymowna w tej chwili spoglądała na Prewettównę przyjaźnie, a po wprowadzeniu jej do salonu – nie jakiegoś wielkiego, za to z nowymi, bez wątpienia drogimi fotelami, kanapą i dywanem (co zawdzięczali temu, że pies zniszczył fotel i dywan, a Jonathan poniósł konsekwencje, wymieniając meble, by do siebie pasowały) – pozwoliła, by Electra pierwsza wybrała sobie miejsce.
Na stoliku, który wyjątkowo został stary, bo Charlotte go lubiła, a miał uniwersalny design, czekało już wspomniane ciasto czekoladowe, pokrojone już na kawałki, krakersy, obrane cząstki jabłka, dżem oraz miód do herbaty w miseczkach.
– Siadaj, gdzie tylko zechcesz i częstuj się, Jessie już idzie po herbatę – powiedziała, uśmiechając się do niej pogodnie. Sama usiadła na jednym z foteli i założyła nogę na nogę, poprawiając sukienkę, sięgającą normalnie za kolana, bo niestety, taka moda obowiązywała w świecie czarodziejów (nad czym Charlotte ubolewała). – Sama uszyłaś swój strój? Jessie nie wspominał, że zajmujesz się też szyciem. Słyszałam, że występujesz jako modelka. Chciałabyś zostać projektantką? – spytała, splatając dłonie na kolanach. Wiadomość o odwołaniu sesji tak w ostatniej chwili przyjęła z myślą a czego oczekujesz od mugoli, kompetencji? i pełnym współczucia spojrzeniem. Prawdziwym czy udawanym? – Niektórzy czasem tak lekceważą nowych pracowników, jestem pewna, że nie ośmieliliby się potraktować w ten sposób modelki, która ma już wyrobioną pozycję. Bardzo źle to o nich świadczy. I o podejściu do ludzi, i o krótkowzroczności, bo przecież powinno zdawać sobie sprawę, że takie zachowania mogą zostać zapamiętane.
Cokolwiek Charlotte sobie pomyślała o Electrze, jej fryzurze czy stroju, o tych iskierkach i słońcach, czy było to pozytywne, neutralne, czy negatywne, nie dało się tego odczytać z twarzy kobiety. Niewymowna w tej chwili spoglądała na Prewettównę przyjaźnie, a po wprowadzeniu jej do salonu – nie jakiegoś wielkiego, za to z nowymi, bez wątpienia drogimi fotelami, kanapą i dywanem (co zawdzięczali temu, że pies zniszczył fotel i dywan, a Jonathan poniósł konsekwencje, wymieniając meble, by do siebie pasowały) – pozwoliła, by Electra pierwsza wybrała sobie miejsce.
Na stoliku, który wyjątkowo został stary, bo Charlotte go lubiła, a miał uniwersalny design, czekało już wspomniane ciasto czekoladowe, pokrojone już na kawałki, krakersy, obrane cząstki jabłka, dżem oraz miód do herbaty w miseczkach.
– Siadaj, gdzie tylko zechcesz i częstuj się, Jessie już idzie po herbatę – powiedziała, uśmiechając się do niej pogodnie. Sama usiadła na jednym z foteli i założyła nogę na nogę, poprawiając sukienkę, sięgającą normalnie za kolana, bo niestety, taka moda obowiązywała w świecie czarodziejów (nad czym Charlotte ubolewała). – Sama uszyłaś swój strój? Jessie nie wspominał, że zajmujesz się też szyciem. Słyszałam, że występujesz jako modelka. Chciałabyś zostać projektantką? – spytała, splatając dłonie na kolanach. Wiadomość o odwołaniu sesji tak w ostatniej chwili przyjęła z myślą a czego oczekujesz od mugoli, kompetencji? i pełnym współczucia spojrzeniem. Prawdziwym czy udawanym? – Niektórzy czasem tak lekceważą nowych pracowników, jestem pewna, że nie ośmieliliby się potraktować w ten sposób modelki, która ma już wyrobioną pozycję. Bardzo źle to o nich świadczy. I o podejściu do ludzi, i o krótkowzroczności, bo przecież powinno zdawać sobie sprawę, że takie zachowania mogą zostać zapamiętane.