08.10.2024, 13:26 ✶
– Jeśli w pobliżu jest coś, co ci przeszkadza, kochanie, trzeba znaleźć sposób na jego pozbycie się.
Albo ktoś. Oczywiście, nie zawsze drogą było morderstwo – to generowało problemy, należało postarać się o alibi, świadków, ukrycie śladów zbrodni. Charlotte czasem traktowała je jako opcję otwartą, ale na pewno nie pierwszą na liście. Można było kogoś ośmieszyć, doprowadzić do jego przeniesienia, zniszczyć mu reputację i tak dalej, i tak dalej… Robaków, na szczęście, pozbyć się było jednak bardzo łatwo.
Charlotte popijała wino, w jednym ręku trzymając kieliszek, w drugim niewielką kanapeczkę z ciemnym chlebem i warzywami. Spojrzenie jasnych oczu przesuwało się po budynku, i zatrzymało w końcu na jednym z okien, kiedy coś zamigotało tam błękitem. Raz, drugi, trzeci.
– Ciekawe, czy chcą nas zaprosić do środka, czy odstraszyć? – zastanowiła się, podsuwając Ricie torebkę z ciasteczkami, a potem otworzyła nieco szerzej koszyk piknikowy, aby przełożyć na wierzch świece rytualne i upewnić się, że mają także . Tymczasem światła migotały coraz bardziej, chwilami przez powybijane okna mogły dostrzec w środku ruch i jakby cienie.
Gdzieś we wnętrzu budynku coś strzeliło, coś zawyło, iście potępieńczo. Wyraz twarzy Charlotte pozostał nieporuszony, a pani Kelly upiła kolejny łyk wina, bo duchy to najlepiej wywoływało się jej zawsze może nie po pijanemu, ale jak była trochę podchmielona. Nic nowego, przecież kiedyś szamani do kontaktu ze światem duchów używali różnych halucynogennych specyfików, wprowadzanie się w taki stan zdaniem Charlotte miało więc długą tradycję i było absolutnie uzasadnione.
– Jaka szkoda, że chyba nie chcą do nas wyjść – powiedziała, spoglądając ku pieczeni, która wciąż nie przyciągnęła nikogo na zewnątrz. Odgłosy i światła z wewnątrz wskazywały jednak na aktywność albo jednego, bardzo silnego ducha, albo na obecność przynajmniej kilku bytów i to zjawisko Charlotte bardzo fascynowało. – Zastanawiam się, czy nie są jakoś uwięzione w środku. Weź sobie kanapeczkę, jak skończymy jeść, może spróbujemy wejść do środka albo przynajmniej zajrzeć przez okna. Może uda mi się przywołać jakiś przedmiot accio i użyć go tutaj do wywoływania?
Albo ktoś. Oczywiście, nie zawsze drogą było morderstwo – to generowało problemy, należało postarać się o alibi, świadków, ukrycie śladów zbrodni. Charlotte czasem traktowała je jako opcję otwartą, ale na pewno nie pierwszą na liście. Można było kogoś ośmieszyć, doprowadzić do jego przeniesienia, zniszczyć mu reputację i tak dalej, i tak dalej… Robaków, na szczęście, pozbyć się było jednak bardzo łatwo.
Charlotte popijała wino, w jednym ręku trzymając kieliszek, w drugim niewielką kanapeczkę z ciemnym chlebem i warzywami. Spojrzenie jasnych oczu przesuwało się po budynku, i zatrzymało w końcu na jednym z okien, kiedy coś zamigotało tam błękitem. Raz, drugi, trzeci.
– Ciekawe, czy chcą nas zaprosić do środka, czy odstraszyć? – zastanowiła się, podsuwając Ricie torebkę z ciasteczkami, a potem otworzyła nieco szerzej koszyk piknikowy, aby przełożyć na wierzch świece rytualne i upewnić się, że mają także . Tymczasem światła migotały coraz bardziej, chwilami przez powybijane okna mogły dostrzec w środku ruch i jakby cienie.
Gdzieś we wnętrzu budynku coś strzeliło, coś zawyło, iście potępieńczo. Wyraz twarzy Charlotte pozostał nieporuszony, a pani Kelly upiła kolejny łyk wina, bo duchy to najlepiej wywoływało się jej zawsze może nie po pijanemu, ale jak była trochę podchmielona. Nic nowego, przecież kiedyś szamani do kontaktu ze światem duchów używali różnych halucynogennych specyfików, wprowadzanie się w taki stan zdaniem Charlotte miało więc długą tradycję i było absolutnie uzasadnione.
– Jaka szkoda, że chyba nie chcą do nas wyjść – powiedziała, spoglądając ku pieczeni, która wciąż nie przyciągnęła nikogo na zewnątrz. Odgłosy i światła z wewnątrz wskazywały jednak na aktywność albo jednego, bardzo silnego ducha, albo na obecność przynajmniej kilku bytów i to zjawisko Charlotte bardzo fascynowało. – Zastanawiam się, czy nie są jakoś uwięzione w środku. Weź sobie kanapeczkę, jak skończymy jeść, może spróbujemy wejść do środka albo przynajmniej zajrzeć przez okna. Może uda mi się przywołać jakiś przedmiot accio i użyć go tutaj do wywoływania?