08.10.2024, 14:07 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.10.2024, 14:21 przez Brenna Longbottom.)
Brenna wybrała ruiny nie bez przyczyny. Położone przy wrzosowiskach, z dala od zabudowań, były wciąż otoczone resztkami magii, która niegdyś je wypełniała. Nie były to żadne konkretne zaklęcia, ale dało się zauważyć, że mugole jakoś do nich nie ciągnęli – a ci, których dusze były spaczone, nie czuli się tutaj zwykle szczególnie dobrze.
Poprosiła Thomasa, by teleportował się z czarnoksiężnikiem, z prostego względu. Był w tym lepszy niż ona. Miała większe szanse się rozszczepić albo zboczyć z kursu – inaczej może próbowałaby zabrać mężczyznę bezpośrednio do punktu szybkiego reagowania Brygady, ale było za duże prawdopodobieństwo, że czarownik się jej wyrwie.
Wpadła do zaułka dosłownie sekundę za Thomasem, znikła moment po nim, zanim jeszcze para mugoli się zbliżyła, ale i tak gdy pojawiła się na północ od ruin – szczęśliwie niezbyt daleka od Figga – walka już trwała.
Przynajmniej odwróciła uwagę od rannego Thomasa.
Nie miała czasu na tworzenie strategii, wyrzuty sumienia, że spóźniła się ten moment i czarnoksiężnik zdążył zaatakować jej przyjaciela ani na złość na samą siebie, że pewnie trzeba było od razu ciągnąć tutaj Brygadę - problem polegał na tym, że mieli jedynie plotkę, żadnych dowodów i trochę za mało ludzi... Nie, na zastanawianie się nad tym przyjdzie czas później - chwilowo już znalazła się pod odstrzałem.
Instynkt w tej chwili nakazywał uskakiwać, gdy mknęło ku niej zaklęcie, co robiła zwykle w takich sytuacjach, ale wyjątkowo – może nie chcąc tracić czasu – uniosła różdżkę, tworząc pomiędzy sobą a mężczyzną tarczę.
to sobie rzucam na obronę
Wskazówki od Thomasa najwyraźniej nie poszły na marne, bo protego pochłonęło fioletowy promień, a Brenna niemal natychmiast wykonała kolejny ruch nadgarstka, tym razem chcąc odpowiedzieć atakiem na atak, wywołać wybuch podobny do tego, którym kiedyś potraktowała Figga podczas ćwiczeń.
kształtowanie
Poprosiła Thomasa, by teleportował się z czarnoksiężnikiem, z prostego względu. Był w tym lepszy niż ona. Miała większe szanse się rozszczepić albo zboczyć z kursu – inaczej może próbowałaby zabrać mężczyznę bezpośrednio do punktu szybkiego reagowania Brygady, ale było za duże prawdopodobieństwo, że czarownik się jej wyrwie.
Wpadła do zaułka dosłownie sekundę za Thomasem, znikła moment po nim, zanim jeszcze para mugoli się zbliżyła, ale i tak gdy pojawiła się na północ od ruin – szczęśliwie niezbyt daleka od Figga – walka już trwała.
Przynajmniej odwróciła uwagę od rannego Thomasa.
Nie miała czasu na tworzenie strategii, wyrzuty sumienia, że spóźniła się ten moment i czarnoksiężnik zdążył zaatakować jej przyjaciela ani na złość na samą siebie, że pewnie trzeba było od razu ciągnąć tutaj Brygadę - problem polegał na tym, że mieli jedynie plotkę, żadnych dowodów i trochę za mało ludzi... Nie, na zastanawianie się nad tym przyjdzie czas później - chwilowo już znalazła się pod odstrzałem.
Instynkt w tej chwili nakazywał uskakiwać, gdy mknęło ku niej zaklęcie, co robiła zwykle w takich sytuacjach, ale wyjątkowo – może nie chcąc tracić czasu – uniosła różdżkę, tworząc pomiędzy sobą a mężczyzną tarczę.
to sobie rzucam na obronę
Rzut Z 1d100 - 49
Sukces!
Sukces!
Wskazówki od Thomasa najwyraźniej nie poszły na marne, bo protego pochłonęło fioletowy promień, a Brenna niemal natychmiast wykonała kolejny ruch nadgarstka, tym razem chcąc odpowiedzieć atakiem na atak, wywołać wybuch podobny do tego, którym kiedyś potraktowała Figga podczas ćwiczeń.
kształtowanie
Rzut W 1d100 - 23
Slaby sukces...
Slaby sukces...
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.