08.10.2024, 15:43 ✶
- Mówiłem ci, że miałem spotkanie biznesowe! - Zawołał do brata, odpierając zarzuty. Owszem, spóźnił się, owszem, przez to, że zagadał się z piękną Electrą. Ale czy to miało znaczenie? Żadnego! A mimo to, nie wspomniał bratu o rozmowie z dziewczyną, bo nie chciał, by ten pomyślał sobie za dużo. Przecież ledwie zaczął pracę, nie było potrzeby, by już od samego początku Leo miał o tejże pracy złe wyobrażenie.
- Sześć minut! - Syknął, nie zgadzając się z taką porażką tego dnia. Wujek nie powinien czekać nawet sześciu minut. Nawet jednej! Czym prędzej przeszedł przez pchnięte przez Leonarda drzwi i podszedł do Anthony'ego, w ogóle nie zaskoczony, że ten używał norweskiego. W ich mowie łatwiej było ubrać myśli w słowa, a jeśli nawet brakowało odpowiednich określeń, mogli przecież posiłkować się angielskim.- Wuju! Tak bardzo przepraszam za spóźnienie! Praca mnie zatrzymała. - Wyjaśnił się od razu, nie rezygnując z objęcia, chociaż nie było ono nawet w połowie tak wylewne jak to, którym uraczył Shafiqa na Lammas. - Chętnie napiję się kawy. A szarlotka? Jest chociaż w połowie tak smaczna, jak u nas? - Zagadnął z uśmiechem, nawiązując do wypieków w Oslo. Anglicy mieli nieco inne smaki i nie zawsze pasowały one podniebieniu Charlesa.
Należało jednak przejść do ważniejszych spraw.
- Zacząłem pracę, wujku! - Ucieszył się, zajmując miejsce obok Anthony'ego. - Tak bardzo dziękuję, że skontaktował się wujek z panią doktor! Tym razem was nie zawiodę. - Zaparł się, zerkając też na brata. W końcu jego pracodawczyni była również szefową Leo w Mungu.
- Sześć minut! - Syknął, nie zgadzając się z taką porażką tego dnia. Wujek nie powinien czekać nawet sześciu minut. Nawet jednej! Czym prędzej przeszedł przez pchnięte przez Leonarda drzwi i podszedł do Anthony'ego, w ogóle nie zaskoczony, że ten używał norweskiego. W ich mowie łatwiej było ubrać myśli w słowa, a jeśli nawet brakowało odpowiednich określeń, mogli przecież posiłkować się angielskim.- Wuju! Tak bardzo przepraszam za spóźnienie! Praca mnie zatrzymała. - Wyjaśnił się od razu, nie rezygnując z objęcia, chociaż nie było ono nawet w połowie tak wylewne jak to, którym uraczył Shafiqa na Lammas. - Chętnie napiję się kawy. A szarlotka? Jest chociaż w połowie tak smaczna, jak u nas? - Zagadnął z uśmiechem, nawiązując do wypieków w Oslo. Anglicy mieli nieco inne smaki i nie zawsze pasowały one podniebieniu Charlesa.
Należało jednak przejść do ważniejszych spraw.
- Zacząłem pracę, wujku! - Ucieszył się, zajmując miejsce obok Anthony'ego. - Tak bardzo dziękuję, że skontaktował się wujek z panią doktor! Tym razem was nie zawiodę. - Zaparł się, zerkając też na brata. W końcu jego pracodawczyni była również szefową Leo w Mungu.