Na temat osobowości odchodzącego mężczyzny nie mógł powiedzieć nic, ale w jego opinii podobieństwo do Anthony’ego mogło być problematyczne. W końcu czy ktokolwiek miał pewność, że ten mężczyzna nie zechce tego wykorzystać i nie namiesza w życiu Anthony’ego? Jasper nie zgadzał się więc w pełni z opinią chrzestnego, ale nie miał zamiaru wchodzić z nim w dyskusję na ten temat. Jonathan wiedział o rzeczach, o których Jessiemu z pewnością nawet się nie śniło, więc zrobiłby z siebie po prostu głupka.
Chrzestny wiedział lepiej, mama wiedziała najlepiej, Tony miał zawsze rację - głowa mu kiedyś eksploduje od ich mądrości.
-Nie martw się. Nie będę się pchać tam, gdzie mnie nie chcą - wzruszył ramionami z pogodnym uśmiechem.
Nawet jeśli odrobinę intrygowało go to podobieństwo. Nie miał jednak zamiaru na własną rękę prowadzić żadnego dziecinnego śledztwa. Nie miał również zamiaru ciągnąć Jonathana za język, bo to mogło wywołać efekt, którego z pewnością by nie chciał wywołać. Były rzeczy, o których jego chrzestny, dwaj wujkowie i mama z całą pewnością mu mówić, a może jego rodzeństwu również, po prostu nie chcieli. Nieważny był powód. Mieli swoje tajemnice i nie ważne, jak bardzo Jasper by się o nich martwił, niektóre sekrety nie mogły być przez niego ani przed nim odkryte. Dlatego nie kontynuował tematu i wziął sobie do serca uwagę, by nie oddalać się od wujków i siostry.
Kiedy zbliżali się już do Rity, uśmiech na jego twarzy robił się coraz szerszy, ale kiedy jego oczy zatrzymały się na towarzyszącym jej Brygadziście, od razu spochmurniał i zmierzył chłopaka spojrzeniem.
-Na Merlina - zawołał, w pierwszej chwili zupełnie ignorując drugiego chłopaka. - Siostrzyczko, byłaś cudowna, a już myślałem, że lepiej zagrać nie potrafisz. Czyżbyśmy w czymś przeszkodzili? - odwrócił się do Brygadzisty.
Już go nie lubił.
Rzut na Ploty
Akcja nieudana