08.10.2024, 20:47 ✶
— Nie, ale mityczna Electra jest chyba najbardziej znana z tego, że zabiła własną matkę. Więc też nie jest to najprzyjemniejsze skojarzenie. — również uśmiechnęła się lekko. Nie była pewna, dlaczego ojciec wybrał dla niej akurat to imię, ale nie wykluczała możliwości, że chciał po prostu zrobić na złość swojej żonie.
— A który z nich nie jest domem wariatów? — spytała szczerze. Doprawdy, ze wszystkich domów, chyba tylko Ravenclaw można by nazwać oazą spokoju. Ale wbrew pozorom, niektórzy Krukoni potrafili też mieć niezłe charakterki (czego się nauczyła, mając przez lata do czynienia z Basilem i Jessiem). — Ach, czyli tak. Wybacz, niestety nie kojarzę zbyt wielu Puchonów. — Scylla nie musiała się martwić, bo Electra nie zareagowała negatywnie na tę informację. Prewettówna była typem osoby, której przynależność do innych domów nie przeszkadzała w nawiązaniu znajomości. Udało jej się natomiast wyłapać delikatny uśmiech Greyback, który odwzajemniła ucieszona, że dziewczyna wreszcie trochę się rozchmurzyła.
Electra znowu musiała chwilę pomyśleć, żeby w pełni zrozumieć słowa towarzyszki. "Widzę więcej niż inni... Widzę jak los odciska na nas swoje piętno..."
— Zaraz, masz na myśli Trzecie Oko, prawda? Widzisz przyszłość? — sama była spokrewniona z jasnowidzami od strony kuzynów Bulstrode i choć nie znała się jakoś bardzo na wróżbiarstwie, wiedziała mniej więcej jak wygląda życie z takim darem.
Odetchnęła z ulgą, kiedy Greyback nie wyśmiała jej słowotoku. Najwyraźniej dziewczyna doceniała szczerość, nawet taką wyrażoną w dość pokręcony sposób.
— No właśnie... Ale powiem ci, że nie przeszkadza mi to ciągłe odkrywanie, bo lubię próbować nowych rzeczy. — słyszała kiedyś, że ten, kto czyta książki, przeżywa tysiąc żyć zanim umrze. Prewettówna była zdania, że nie tylko książki ale też każde nowe hobby, zajęcie, czy znajomość dają szansę na poznanie zupełnie nowych perspektyw.
Kiedy Scylla milczała przez chwilę, Electra uznała, że nie będzie jej przeszkadzać w rozmyślaniach. Zamiast gadać, zaczęła się wsłuchiwać w odgłosy lasu. Kiedy ostatnio była tak daleko od cywilizacji? Latem czasami odwiedzała matkę w domku na wsi, ale nie można było porównywać przydomowego ogródka Elise do tej kniei.
W końcu jej rówieśniczka ponownie się odezwała, a Electrze zrobiło się jej szkoda. Nie wiedziała do końca, co ma na to odpowiedzieć. Kiedy sama czuła się zagubiona, zazwyczaj po prostu pytała kogoś o wskazówki albo obserwowała otoczenie; tak właśnie udało jej się przetrwać w mugolskim Londynie. Zdawała sobie jednak sprawę, że nie zawsze było to możliwe. Nie mogła przecież porównywać swoich przeżyć do doznań jasnowidza. Nie chciała też zlekceważyć uczuć Greyback, nie kiedy dziewczyna tak się przed nią otwarła.
— Ach... Myślę... Myślę, że każdy ma czasem takie momenty. — odwzajemniła spojrzenie Scylli, starając się przybrać uspokajający wyraz twarzy. — Może mogłabyś spróbować poszukać swojego miejsca; takiego, w którym będziesz się czuć zrozumiana? — na tyle, na ile może się czuć zrozumiana osoba, widząca rzeczy, które innym się nawet nie śniły.
Sugestia pomocy przy spisku wzięła ją naprawdę z zaskoczenia. Do tej pory sądziła, że wróżbici nie proponują przewidywania przyszłości tak po prostu, osobom, które nie są ich klientami. Skoro jednak dziewczyna chciała się jakoś odwdzięczyć, to niegrzecznie byłoby nie przyjąć propozycji, prawda?
— Serio mogłabyś to dla mnie zrobić? Byłabym mega wdzięczna! — z ekscytacji przysunęła się bliżej Scylli, nie myśląc nawet o tym, że może naruszać jej przestrzeń osobistą. — Mogę ci za to pomóc znaleźć tyle żuków, ile zechcesz!
— A który z nich nie jest domem wariatów? — spytała szczerze. Doprawdy, ze wszystkich domów, chyba tylko Ravenclaw można by nazwać oazą spokoju. Ale wbrew pozorom, niektórzy Krukoni potrafili też mieć niezłe charakterki (czego się nauczyła, mając przez lata do czynienia z Basilem i Jessiem). — Ach, czyli tak. Wybacz, niestety nie kojarzę zbyt wielu Puchonów. — Scylla nie musiała się martwić, bo Electra nie zareagowała negatywnie na tę informację. Prewettówna była typem osoby, której przynależność do innych domów nie przeszkadzała w nawiązaniu znajomości. Udało jej się natomiast wyłapać delikatny uśmiech Greyback, który odwzajemniła ucieszona, że dziewczyna wreszcie trochę się rozchmurzyła.
Electra znowu musiała chwilę pomyśleć, żeby w pełni zrozumieć słowa towarzyszki. "Widzę więcej niż inni... Widzę jak los odciska na nas swoje piętno..."
— Zaraz, masz na myśli Trzecie Oko, prawda? Widzisz przyszłość? — sama była spokrewniona z jasnowidzami od strony kuzynów Bulstrode i choć nie znała się jakoś bardzo na wróżbiarstwie, wiedziała mniej więcej jak wygląda życie z takim darem.
Odetchnęła z ulgą, kiedy Greyback nie wyśmiała jej słowotoku. Najwyraźniej dziewczyna doceniała szczerość, nawet taką wyrażoną w dość pokręcony sposób.
— No właśnie... Ale powiem ci, że nie przeszkadza mi to ciągłe odkrywanie, bo lubię próbować nowych rzeczy. — słyszała kiedyś, że ten, kto czyta książki, przeżywa tysiąc żyć zanim umrze. Prewettówna była zdania, że nie tylko książki ale też każde nowe hobby, zajęcie, czy znajomość dają szansę na poznanie zupełnie nowych perspektyw.
Kiedy Scylla milczała przez chwilę, Electra uznała, że nie będzie jej przeszkadzać w rozmyślaniach. Zamiast gadać, zaczęła się wsłuchiwać w odgłosy lasu. Kiedy ostatnio była tak daleko od cywilizacji? Latem czasami odwiedzała matkę w domku na wsi, ale nie można było porównywać przydomowego ogródka Elise do tej kniei.
W końcu jej rówieśniczka ponownie się odezwała, a Electrze zrobiło się jej szkoda. Nie wiedziała do końca, co ma na to odpowiedzieć. Kiedy sama czuła się zagubiona, zazwyczaj po prostu pytała kogoś o wskazówki albo obserwowała otoczenie; tak właśnie udało jej się przetrwać w mugolskim Londynie. Zdawała sobie jednak sprawę, że nie zawsze było to możliwe. Nie mogła przecież porównywać swoich przeżyć do doznań jasnowidza. Nie chciała też zlekceważyć uczuć Greyback, nie kiedy dziewczyna tak się przed nią otwarła.
— Ach... Myślę... Myślę, że każdy ma czasem takie momenty. — odwzajemniła spojrzenie Scylli, starając się przybrać uspokajający wyraz twarzy. — Może mogłabyś spróbować poszukać swojego miejsca; takiego, w którym będziesz się czuć zrozumiana? — na tyle, na ile może się czuć zrozumiana osoba, widząca rzeczy, które innym się nawet nie śniły.
Sugestia pomocy przy spisku wzięła ją naprawdę z zaskoczenia. Do tej pory sądziła, że wróżbici nie proponują przewidywania przyszłości tak po prostu, osobom, które nie są ich klientami. Skoro jednak dziewczyna chciała się jakoś odwdzięczyć, to niegrzecznie byłoby nie przyjąć propozycji, prawda?
— Serio mogłabyś to dla mnie zrobić? Byłabym mega wdzięczna! — z ekscytacji przysunęła się bliżej Scylli, nie myśląc nawet o tym, że może naruszać jej przestrzeń osobistą. — Mogę ci za to pomóc znaleźć tyle żuków, ile zechcesz!