09.10.2024, 00:24 ✶
Scylla trwała chwilę w milczeniu, zapatrzona w wahadełko, które kołysało się lekko nad mapą. Była jakby nieobecna, głęboko zamyślona, a cichy szmer w jej umyśle wciąż rozgrywał się na granicy tego, co znane i nieznane. Powietrze wokół nich wydawało się cięższe, wypełnione napięciem – ale nie takim, które rodziło strach. Raczej tym, które zapowiadało nieuchronną zmianę, coś, co zbliżało się do nich w cieniu lasu, nieuchwytne, ale realne.
Z jej twarzy można było wyczytać coś więcej niż zwykłą fascynację tymi pozornie prostymi gestami. Kiedy poruszała wahadełkiem, każdy jej ruch wydawał się celowy, kontrolowany, niemal rytualny. Scylla była kimś, kto znajdował sens w tym, co inni uważali za zbędne lub niezrozumiałe. Jak teraz - spoglądała na mapę, ale to, co widziała, wykraczało poza granice wyrysowanej linii. Dla niej ta mapa była jak żywa istota - pulsująca, zmieniająca się, wypełniona tajemnicami, które należało odkryć.
- Nie boisz się, że pewnego dnia sam zostaniesz umniejszony do roli ozdoby? - Zapytała lekko, jakby pytała o pogodę; nie oderwała wzroku od mapy, przekrzywiając lekko głowę, jakby chciała upewnić się, że dobrze rozumie ten moment.
Gdy wreszcie na niego spojrzała, w jej oczach błysnęła nieokreślona determinacja. On, ze swoimi gadzimi oczami i pełną kontrolą nad sytuacją, stał naprzeciwko niej jak stalowy mur, ale Scylla nie zamierzała ustępować. Może nawet to właśnie go bawiło - jej dziwaczna fascynacja tym, co pozornie nieistotne. Ale dla niej każdy detal miał znaczenie. Każdy robak na ścianie, każde przesunięcie wahadełka nad mapą mówiło jej więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Wszystko, co składało się na ten nieistniejący kontekst.
- Dla niektórych to tylko dziecinna gra. Ale dla innych - jej głos przybrał niższy ton, bardziej skupiony, kiedy kątem oka wyłapała jego uniesione brwi na wspomnienie o zabawie w chowanego. - to kwestia przetrwania. I myślę, że oni wiedzą, gdzie są granice tej gry. Pytanie, czy my to wiemy. -
Odchyliła się lekko, opierając biodro o stół, i patrzyła na mapę z zaciekawieniem, ale jednocześnie z czymś, co wykraczało poza zwykłą analizę. Jej wahadełko, choć teraz nieruchome, było jak symbol czegoś większego. Może intuicji, której nie każdy rozumiał. Może tego, że rzeczywistość wcale nie była tak uporządkowana, jak chciałby to widzieć Leviathan.
- Nie wiem, ale może samo nam powie - uśmiechnęła się, ale nie do Rowle'a, tylko do wahadełka. - Najlepiej reaguje na pytania, które mają prostą odpowiedź. Tak lub nie. - Nieco niezdarnie poprawiła swoje umiejscowienie na krześle.
- Przyjmijmy, że lewa strona i dół - zaczęła, a następnie ruszyła wahadełkiem we wskazane strony - będą oznaczać teraźniejszość, a prawa strona i góra - tutaj zrobiła to samo co wcześniej, ale w przeciwnych kierunkach - będą oznaczać przyszłość. - Objaśniła zasady, a potem rzuciła ulotne spojrzenie Leviathanowi. Jakby nie chciała nawiązywać kontaktu wzrokowego wcale, ale musiała się upewnić, że nadąża za zasadami.
- Czy możesz nam powiedzieć, czy centaury są tam teraz, czy dopiero się tam wybierają? - Zapytała wahadełka, przymknęła na moment oczy, a gdy uniosła powieki, ze skupionym nań spojrzeniem puściła przyrząd w ruch.
Z jej twarzy można było wyczytać coś więcej niż zwykłą fascynację tymi pozornie prostymi gestami. Kiedy poruszała wahadełkiem, każdy jej ruch wydawał się celowy, kontrolowany, niemal rytualny. Scylla była kimś, kto znajdował sens w tym, co inni uważali za zbędne lub niezrozumiałe. Jak teraz - spoglądała na mapę, ale to, co widziała, wykraczało poza granice wyrysowanej linii. Dla niej ta mapa była jak żywa istota - pulsująca, zmieniająca się, wypełniona tajemnicami, które należało odkryć.
- Nie boisz się, że pewnego dnia sam zostaniesz umniejszony do roli ozdoby? - Zapytała lekko, jakby pytała o pogodę; nie oderwała wzroku od mapy, przekrzywiając lekko głowę, jakby chciała upewnić się, że dobrze rozumie ten moment.
Gdy wreszcie na niego spojrzała, w jej oczach błysnęła nieokreślona determinacja. On, ze swoimi gadzimi oczami i pełną kontrolą nad sytuacją, stał naprzeciwko niej jak stalowy mur, ale Scylla nie zamierzała ustępować. Może nawet to właśnie go bawiło - jej dziwaczna fascynacja tym, co pozornie nieistotne. Ale dla niej każdy detal miał znaczenie. Każdy robak na ścianie, każde przesunięcie wahadełka nad mapą mówiło jej więcej, niż ktokolwiek mógłby przypuszczać. Wszystko, co składało się na ten nieistniejący kontekst.
- Dla niektórych to tylko dziecinna gra. Ale dla innych - jej głos przybrał niższy ton, bardziej skupiony, kiedy kątem oka wyłapała jego uniesione brwi na wspomnienie o zabawie w chowanego. - to kwestia przetrwania. I myślę, że oni wiedzą, gdzie są granice tej gry. Pytanie, czy my to wiemy. -
Odchyliła się lekko, opierając biodro o stół, i patrzyła na mapę z zaciekawieniem, ale jednocześnie z czymś, co wykraczało poza zwykłą analizę. Jej wahadełko, choć teraz nieruchome, było jak symbol czegoś większego. Może intuicji, której nie każdy rozumiał. Może tego, że rzeczywistość wcale nie była tak uporządkowana, jak chciałby to widzieć Leviathan.
- Nie wiem, ale może samo nam powie - uśmiechnęła się, ale nie do Rowle'a, tylko do wahadełka. - Najlepiej reaguje na pytania, które mają prostą odpowiedź. Tak lub nie. - Nieco niezdarnie poprawiła swoje umiejscowienie na krześle.
- Przyjmijmy, że lewa strona i dół - zaczęła, a następnie ruszyła wahadełkiem we wskazane strony - będą oznaczać teraźniejszość, a prawa strona i góra - tutaj zrobiła to samo co wcześniej, ale w przeciwnych kierunkach - będą oznaczać przyszłość. - Objaśniła zasady, a potem rzuciła ulotne spojrzenie Leviathanowi. Jakby nie chciała nawiązywać kontaktu wzrokowego wcale, ale musiała się upewnić, że nadąża za zasadami.
- Czy możesz nam powiedzieć, czy centaury są tam teraz, czy dopiero się tam wybierają? - Zapytała wahadełka, przymknęła na moment oczy, a gdy uniosła powieki, ze skupionym nań spojrzeniem puściła przyrząd w ruch.
Rzut Strony 1d4 - 1
Północ
Północ
i poklękli spóźnieni u niedoli swej proga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga