09.10.2024, 10:55 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.10.2024, 12:10 przez Roselyn Greengrass.)
Roselyn przyglądała się tubie, jednocześnie słuchając tego, co mówiła Mirabella. Skwapliwie notowała wszystko, co zaobserwowała do tej pory. Ten tu okaz był większy, niż klasyczna odmiana pustynnej mandragory. W sumie troszkę przypominała tę odmianę europejską, ale gdyby to była ta konkretna odmiana, to Abbott by ich tu nie zawołała. Dlatego podkreśliła trzykrotnie znak zapytania, umieszczony tuż obok słowa odmiana. Po chwili wahania dopisała także zapach. A potem coś ją tknęło. Spojrzała najpierw na tubę, a potem na swój notatnik. A następnie na Mirabellę, na której głowie pojawiły się nauszniki. Jej wstrętny cień zrobił dokładnie to samo, a więc szykowali się do wyjęcia okazu z tuby. Gdy to sobie uświadomiła, kropelka potu pojawiła się na jej skroni. Jasna cholera. Już sięgała po swoją różdżkę w pośpiechu, gdy Jonathan stanął pomiędzy kobietą a tubą. Greengrass zmarszczyła brwi i naprędce dopisała kolejne informacje.
Petryfikuje, gryzie, ma witki które chwytają, mają toksynę paraliżującą. Zamknęła notatnik z cichym trzaskiem.
- Ma pan ze sobą osoby, które są mistrzami jeśli chodzi o herbologię. Zapewniam, że pani Abbott wie wszystko na temat tej dziwnej odmiany Mandragory - odezwała się miękko, chociaż w jej tonie słychać było cień niezadowolenia, spowodowany tym, że Selwyn tak bezczelnie przerwał przedstawienie. Roselyn chwyciła za swoją różdżkę i wyczarowała szczelne nauszniki dla siebie, bo podejrzewała że Mirabella po złośliwości uwolni roślinę z tuby. Może gdyby się nie odezwał, może gdyby zrobił to inaczej...
Petryfikuje, gryzie, ma witki które chwytają, mają toksynę paraliżującą. Zamknęła notatnik z cichym trzaskiem.
- Ma pan ze sobą osoby, które są mistrzami jeśli chodzi o herbologię. Zapewniam, że pani Abbott wie wszystko na temat tej dziwnej odmiany Mandragory - odezwała się miękko, chociaż w jej tonie słychać było cień niezadowolenia, spowodowany tym, że Selwyn tak bezczelnie przerwał przedstawienie. Roselyn chwyciła za swoją różdżkę i wyczarowała szczelne nauszniki dla siebie, bo podejrzewała że Mirabella po złośliwości uwolni roślinę z tuby. Może gdyby się nie odezwał, może gdyby zrobił to inaczej...