09.10.2024, 11:04 ✶
Zdecydowanie za słabo znała Shafiqa, aby podejrzewać, że ten nie dostrzega czerwieni i czerwona podstawka okazała się dla niego przeszkodą nie do pokonania. Jego entuzjazm za to był kolejną wskazówką co do charakteru i do pewnego stopnia wywoływał rozbawienie – to dobre jego oblicze, pozbawione poczucia wyższości czy politowania. Anthony Shafiq lubił zagadki, lubił wygrywać i lubił zwodzić innych.
Najwyraźniej jednak nie lubił wychodzić przez okna.
Brenna nawykła postrzegać Shafiqów jako podróżników, archeologów, odkrywców, ale pomyślała teraz, że to wcale nie musiało przecież tak wyglądać – że część z nich na pewno opiekowała się rodzinnym muzeum, zajmowała tłumaczeniami, formalnościami i teorią. A Anthony w końcu pracował w Ministerstwie.
– Przejdę w takim razie pierwsza – zgodziła się bez oporów, zsuwając z nóg pantofle i bezceremonialnie wyrzucając je przez okno, bo nieważne, jak doskonale radziła sobie ze wspinaczką i ile razy wydostawała z domu tą drogą, częściej dla zabawy niż z faktycznej potrzeby, takie akrobacje na obcasach przerastały jej możliwości. W sukience mogła dać sobie radę, w tych pantoflach niezbyt. Podciągnęła trochę spódnicę i błyskawicznie znalazła się na parapecie, by potem przesunąć się po gzymsie, wciąż trzymając się jedną ręką otwory okiennego. Puściła go potem, by przeskoczyć na balkon, położony na szczęście dla Anthony’ego całkiem blisko okna.
Brenna zerknęła najpierw do wnętrza, sprawdzając, czy przez drzwi balkonowe nie spogląda na nią bardzo zdziwiony właściciel posiadłości, a potem wyjęła różdżkę. Tak na wszelki wypadek, gotowa spróbować pomóc Shafiqowi magią, gdyby miał zaraz zlecieć w dół.
Najwyraźniej jednak nie lubił wychodzić przez okna.
Brenna nawykła postrzegać Shafiqów jako podróżników, archeologów, odkrywców, ale pomyślała teraz, że to wcale nie musiało przecież tak wyglądać – że część z nich na pewno opiekowała się rodzinnym muzeum, zajmowała tłumaczeniami, formalnościami i teorią. A Anthony w końcu pracował w Ministerstwie.
– Przejdę w takim razie pierwsza – zgodziła się bez oporów, zsuwając z nóg pantofle i bezceremonialnie wyrzucając je przez okno, bo nieważne, jak doskonale radziła sobie ze wspinaczką i ile razy wydostawała z domu tą drogą, częściej dla zabawy niż z faktycznej potrzeby, takie akrobacje na obcasach przerastały jej możliwości. W sukience mogła dać sobie radę, w tych pantoflach niezbyt. Podciągnęła trochę spódnicę i błyskawicznie znalazła się na parapecie, by potem przesunąć się po gzymsie, wciąż trzymając się jedną ręką otwory okiennego. Puściła go potem, by przeskoczyć na balkon, położony na szczęście dla Anthony’ego całkiem blisko okna.
Brenna zerknęła najpierw do wnętrza, sprawdzając, czy przez drzwi balkonowe nie spogląda na nią bardzo zdziwiony właściciel posiadłości, a potem wyjęła różdżkę. Tak na wszelki wypadek, gotowa spróbować pomóc Shafiqowi magią, gdyby miał zaraz zlecieć w dół.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.