09.10.2024, 13:57 ✶
Z hrabią, namiot bankietowy, tańczą
Camille wzniosła lekko kieliszek w geście toastu, a potem zanurzyła usta w krwistoczerwonym winie. Ledwo umoczyła wargi, tak jak uczono ją przez lata, by nie zdradziła się z faktem, że alkohol w ogóle na nią nie działał, gdy mężczyzna poprosił ją do tańca. Z lekkim uśmiechem odstawiła wino, wiedząc doskonale, że za chwilę będą musieli pójść po nowe, bo to była kolejna rzecz, której ją uczono: nie zostawiaj swojego napoju niepilnowanego. A jeżeli do tego dojdzie: weź nowy. To była cenna lekcja, i chociaż Camille wiedziała, że nie działają na nią niektóre trucizny, to jednak wolała się do niej stosować.
Dygnęła lekko, a potem pozwoliła sobie przybliżyć do mężczyzny na tyle, by móc wsunąć dłoń w jego dłoń, a palce drugiej ułożyć na ramieniu hrabiego. Uśmiechnęła się przyjaźnie, chcąc ciągnąć tę konwersację, którą rozpoczęła, by zmienić temat. Nie wiedziała co mogło zajść między jej towarzyszem a Selwynem i chyba nie chciała dociekać, o co dokładnie mówiło. Zwłaszcza że nie postrzegała go już jako partii, która mogłaby pomóc wyrwać się z tego dziwnego tańca, który rozpoczęli zanim w ogóle złożyli ramę do walca.
- Oleander jest niezwykle utalentowany. Miałam okazję słuchać jego muzyki we Francji, gdy bywałam na przyjęciach organizowanych przez moich rodziców - odpowiedziała po francusku, zniżając głos. Nie chciała, żeby każdy słyszał, o czym rozmawiali - to, że świergotali w innym języku nie znaczyło, że ktoś obcy nie mógł podsłuchać. Francuski wśród elity artystycznej był niezwykle popularnym językiem, miała okazję się o tym przekonać i to niejednokrotnie. - Znam także Lorraine, ale jeżeli ktokolwiek miałby stanąć w szranki o twoją atencję, to powinna być to urocza Rita.
Wyraziła swoją opinię, bo pamiętała uczucie, które towarzyszyło jej podczas muzyki, płynącej spod palców kobiety. Miała wrażenie, że Malfoy nie do końca pokazała swój prawdziwy talent, który miała i o którym Camille wiedziała. Być może to było celowe, ale zapytać o to - to byłby dopiero nietakt.
- Proszę, przestań. Zawstydzasz mnie - odpowiedziała szczerze, ale w jej tonie wybrzmiała nuta ostrzegawcza, chociaż została załagodzona delikatnym uśmiechem. Camille nie należała do osób, które kochały chaos, chociaż śmiało można było powiedzieć, że ostatnimi czasy żyła w chaosie. - Podejdziemy do niego?
Zapytała, wodząc wzrokiem ponad ramieniem towarzysza, szukając Oleandra.
Percepcja na plotki (I)
Rzut O 1d100 - 44
Akcja nieudana
Akcja nieudana