09.10.2024, 14:39 ✶
Dla Brenny nie było to pierwsze, drugie ani dziesiąte starcie tego typu. Wiedziała, że zawsze coś może pójść nie tak, zachowywała jednak spokój, i to mimo tego, że spodziewała się, że za chwilę w jej stronę może pofrunąć zielony promień. Nie miała też żadnych, ale to żadnych oporów wobec tego, że ich było tu dwoje i Thomas mógł próbować pomóc.
Bo w prawdziwej walce wykorzystujesz każdą przewagę, jaką masz.
Bo w takim starciu i tak to zawsze czarnoksiężnik na wstępie miał punkty bonusowe – on mógł rzucać potężne czary, a ty co najwyżej próbować go związać i zawsze ją to wkurzało, ale nie chciała sięgać po mroczną magię, pewna, że gdy zrobi to raz, bardzo łatwo upadnie dalej, i może pewnego dnia zejdzie do samych piekieł. Thomas najwyraźniej jednak… nie tyleż nie miał oporów, co doświadczenia w takich walkach – Brenna nie była pewna czy kiedykolwiek widział, jak ktoś z bliskich mu osób faktycznie znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. I użył dokładnie tego samego zaklęcia, którego wcześniej próbował użyć na niej nekromanta.
Brygadzistka zareagowała odruchowo – kolejne machnięcie różdżki spętało mężczyznę, przez czar Thomasa już nie mogącego się bronić, a ona dopadła go, wydobywając z kieszeni kajdanki. Dopiero gdy zacisnęły się na jego nadgarstkach, upewniła się, czy ten się nie udusi, i rzuciła czar antydeportacyjny.
Adrenalina opadała powoli, ale nie było żadnego poczucia triumfu ani radości ze zwycięstwa. Dorwali drania, przejęli przeklęte przedmioty, nikogo już nie skrzywdzi, ale tym, których zdążył zranić, nie przywrócą życia. Brenna porzuciła czarnoksiężnika, nie zważając na jego przekleństwa i dopadła do Thomasa, zaniepokojone spojrzenie ciemnych oczu przesunęło się po obitej twarzy.
– Wszystko w porządku? – spytała, a potem zniżyła głos, na moment zaciskając dłoń na jego nadgarstku. – Użyłeś czaru przyduszającego, żeby mnie nie zaatakował.
Powiedziała te słowa z naciskiem, nawet nie chcąc słyszeć, co mógłby odpowiedzieć. Nie była całkowicie pewna, czy użył nekromancji, ale podobieństwo tych dwóch zaklęć i to jak mocno podziałało… W każdym razie widziała, że zaczął się dusić i miała zamiar właśnie to opisać w raporcie. Nic więcej.
Thomas dokonał zgłoszenia, bo usłyszał plotkę, poszła z nim na miejsce, gdy okazało się, że na miejscu faktycznie jest czarnoksiężnik, nie miała jak wezwać wsparcia, doszło do walki, dokonała zatrzymania, a Figg pomógł jej, lekko przyduszając winnego.
– Musimy teleportować się do atrium ministerstwa. Tylko odczytam temu draniowi jego cholerne prawa – dodała, gdy upewniła się, że Thomas jest względnie zdrowy, nie licząc rozwalonego nosa, a potem wstała, by znów podejść do schwytanego czarnoksiężnika.
Bo w prawdziwej walce wykorzystujesz każdą przewagę, jaką masz.
Bo w takim starciu i tak to zawsze czarnoksiężnik na wstępie miał punkty bonusowe – on mógł rzucać potężne czary, a ty co najwyżej próbować go związać i zawsze ją to wkurzało, ale nie chciała sięgać po mroczną magię, pewna, że gdy zrobi to raz, bardzo łatwo upadnie dalej, i może pewnego dnia zejdzie do samych piekieł. Thomas najwyraźniej jednak… nie tyleż nie miał oporów, co doświadczenia w takich walkach – Brenna nie była pewna czy kiedykolwiek widział, jak ktoś z bliskich mu osób faktycznie znalazł się w śmiertelnym niebezpieczeństwie. I użył dokładnie tego samego zaklęcia, którego wcześniej próbował użyć na niej nekromanta.
Brygadzistka zareagowała odruchowo – kolejne machnięcie różdżki spętało mężczyznę, przez czar Thomasa już nie mogącego się bronić, a ona dopadła go, wydobywając z kieszeni kajdanki. Dopiero gdy zacisnęły się na jego nadgarstkach, upewniła się, czy ten się nie udusi, i rzuciła czar antydeportacyjny.
Adrenalina opadała powoli, ale nie było żadnego poczucia triumfu ani radości ze zwycięstwa. Dorwali drania, przejęli przeklęte przedmioty, nikogo już nie skrzywdzi, ale tym, których zdążył zranić, nie przywrócą życia. Brenna porzuciła czarnoksiężnika, nie zważając na jego przekleństwa i dopadła do Thomasa, zaniepokojone spojrzenie ciemnych oczu przesunęło się po obitej twarzy.
– Wszystko w porządku? – spytała, a potem zniżyła głos, na moment zaciskając dłoń na jego nadgarstku. – Użyłeś czaru przyduszającego, żeby mnie nie zaatakował.
Powiedziała te słowa z naciskiem, nawet nie chcąc słyszeć, co mógłby odpowiedzieć. Nie była całkowicie pewna, czy użył nekromancji, ale podobieństwo tych dwóch zaklęć i to jak mocno podziałało… W każdym razie widziała, że zaczął się dusić i miała zamiar właśnie to opisać w raporcie. Nic więcej.
Thomas dokonał zgłoszenia, bo usłyszał plotkę, poszła z nim na miejsce, gdy okazało się, że na miejscu faktycznie jest czarnoksiężnik, nie miała jak wezwać wsparcia, doszło do walki, dokonała zatrzymania, a Figg pomógł jej, lekko przyduszając winnego.
– Musimy teleportować się do atrium ministerstwa. Tylko odczytam temu draniowi jego cholerne prawa – dodała, gdy upewniła się, że Thomas jest względnie zdrowy, nie licząc rozwalonego nosa, a potem wstała, by znów podejść do schwytanego czarnoksiężnika.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.