10.10.2024, 15:21 ✶
Charles uniósł wysoko brwi, gdy Peregrinus nakreślił to, jak bardzo znany jest Vakel. Nazwiska znane z okładek książek były czymś innym, niż nazwiska pojawiające się w Czarownicy i Charlie nawet przez chwilę pomyślał, że mógłby to być kolejny krok również dla niego. Ale czy w Hogwarcie można byłoby nauczać tworzenia fallicznych świeczek? Mimo tak niskiego mniemania, jakie o Hogwarcie miał Mulciber, nie sądził, by szkoła upadła tak nisko. Poza tym, pisanie książek wiązało się z koniecznością rzeczywistego ich napisania, a na co Charles nie miał czasu, a następnie wydania, na co nie miał pieniędzy. To nie był mądry kolejny krok.
Wydanie podręcznika do nauki w szkole magii było jednak dużym osiągnięciem.
- Nie wiedziałem, że ma takie osiągnięcia. - Przyznał przed Peregrinusem, a jego spojrzenie na wróża zmieniło się odrobinę. - To musi być wspaniała możliwość do nauki, pracować z kimś takim. - Zauważył, sięgając zaraz po mleko i cukier, które dodał do swojej kawy w nieskromnych ilościach. Charles nie szczędził sobie przyjemności i jego napój szybko zaczął przypominać słodkie mleko z odrobiną kawy niż cokolwiek innego. - Mam nadzieję, że równie dużo będę mógł nauczyć się pod skrzydłami pani Annaleigh.
Śmiech Peregrinusa nieco zbił go z tropu, ale był przyjemny dla ucha, nawet jeśli Charles domyślał się, że pojawił się z nie do końca miłych powodów. Charles wykrzywił nieco usta, ale zaraz zamaskował brzydki grymas łykiem kawy. Co więcej, pytanie, które padło, było dość bezpośrednie, a Charles nie miał bezpośrednich odpowiedzi.
- Chcę skupić się na pracy dla pani doktor. - Zapewnił, nie zaprzeczając, ani też nie potwierdzając. - Nie przyniosę jej wstydu. A mój wuj - szybko uczepił się tematu, który był nieco łatwiejszy. - Może nie był to żart, a swego rodzaju życzenie? - Poddał wątpliwości, przenosząc wzrok na Peregrinusa. - Skoro pan Vakel jest taki godny podziwu. A ja, cóż, myślę, że będę asystentem pani doktor. Na ile mi pozwoli, zapewne jeszcze się okaże. - Przyznał pogodnie. - Nie mam doświadczenia w uzdrowicielstwie, bo szkoliłem się na bycie stróżem prawa. Ale dużo wiem o zielarstwie, do tego umiem robić świeczki i kadzidła, jak już wiesz. - Wyliczał swoje talenty. - Poza tym... będzie pewnie jeszcze kwestia bardziej administracyjna. Papiery, terminarze, spotkania. Zrobię wszystko, czego pani Annaleigh będzie ode mnie potrzebowała. Czym ty się zajmujesz, Peregrinusie? Jesteś tu sam z panem Dolohovem?
Wydanie podręcznika do nauki w szkole magii było jednak dużym osiągnięciem.
- Nie wiedziałem, że ma takie osiągnięcia. - Przyznał przed Peregrinusem, a jego spojrzenie na wróża zmieniło się odrobinę. - To musi być wspaniała możliwość do nauki, pracować z kimś takim. - Zauważył, sięgając zaraz po mleko i cukier, które dodał do swojej kawy w nieskromnych ilościach. Charles nie szczędził sobie przyjemności i jego napój szybko zaczął przypominać słodkie mleko z odrobiną kawy niż cokolwiek innego. - Mam nadzieję, że równie dużo będę mógł nauczyć się pod skrzydłami pani Annaleigh.
Śmiech Peregrinusa nieco zbił go z tropu, ale był przyjemny dla ucha, nawet jeśli Charles domyślał się, że pojawił się z nie do końca miłych powodów. Charles wykrzywił nieco usta, ale zaraz zamaskował brzydki grymas łykiem kawy. Co więcej, pytanie, które padło, było dość bezpośrednie, a Charles nie miał bezpośrednich odpowiedzi.
- Chcę skupić się na pracy dla pani doktor. - Zapewnił, nie zaprzeczając, ani też nie potwierdzając. - Nie przyniosę jej wstydu. A mój wuj - szybko uczepił się tematu, który był nieco łatwiejszy. - Może nie był to żart, a swego rodzaju życzenie? - Poddał wątpliwości, przenosząc wzrok na Peregrinusa. - Skoro pan Vakel jest taki godny podziwu. A ja, cóż, myślę, że będę asystentem pani doktor. Na ile mi pozwoli, zapewne jeszcze się okaże. - Przyznał pogodnie. - Nie mam doświadczenia w uzdrowicielstwie, bo szkoliłem się na bycie stróżem prawa. Ale dużo wiem o zielarstwie, do tego umiem robić świeczki i kadzidła, jak już wiesz. - Wyliczał swoje talenty. - Poza tym... będzie pewnie jeszcze kwestia bardziej administracyjna. Papiery, terminarze, spotkania. Zrobię wszystko, czego pani Annaleigh będzie ode mnie potrzebowała. Czym ty się zajmujesz, Peregrinusie? Jesteś tu sam z panem Dolohovem?