10.10.2024, 20:57 ✶
Crow odetchnął głęboko, nerwowo zaciskając gumkę do włosów w celu utworzenia z tyłu głowy stabilnego koka.
- Przyszliśmy tutaj żeby go zniszczyć, d-dlatego zamiast p-poczekać aż wróci do twojego domu schodzimy do ciasnej klatki, w której on może zapieczętować nas.
Cóż, nie brzmiał ani trochę groźnie, nie wprowadzał też do tej historii szczególnie głębokiego przemyślenia, bo to wszyscy mieli już za sobą, ale... Sam fakt wysuszenia z siebie czegokolwiek świadczył o tym, że cokolwiek się tutaj wydarzy nie było mu obojętne. U kogoś z jego mentalnością był to stan nietypowy - wiara w sukces, nawet jego oczekiwanie i to z samolubnego powodu jakim było to, że jego życie stało się wartym przeżycia. Coś tam chyba było, jakaś esencja, czyjaś ręka trzymająca tę jego...
- Normalnie jak mugole budują takie rzeczy to mają kilka wyjść. Ale jakby to m-miejsce miało kilka wyjść to bym się zdziwił.
Wabiąc kogoś w miejsce jego potencjalnego końca nie chciałeś przecież dać mu zbyt wielu opcji ucieczki.
Mężczyzna następnie zacisnął usta w wąską linię i zamilknął. Poczucie strachu przed mówieniem nasiliło się jeszcze bardziej kiedy zdał sobie sprawę z tego jak cicho mówił - tak, żeby go usłyszała Geraldine, ale reszta? O dziwo nie była to z jego strony nieuprzejmość (ale można się było tego po nim spodziewać), tylko nieprzystosowanie. Geraldine go znała, tego drugiego kolesia, którego imienia nie zapamiętał miał głęboko, ale Thomas - on znał go jako znajomego Nory i Flynn niekoniecznie chciał pokazywać się podróżnikowi od swojej najgorszej strony. Sytuacja była dosyć zabawna - Geraldine znała go jako przestępcę ze Ścieżek, Thomas musiał kojarzyć go jako cyrkowca i akrobatę z Fantasmagorii. Aż zastanawiało dlaczego nie uznał obecności losowego tancerza za dziwne.
Kolejny głęboki oddech.
Kolejne spotkanie z tą istotą zdecydowanie nie należało do rzeczy, które chciał robić w ostatni dzień sierpnia.
- Jeżeli wyjście zniknie to ktoś będzie nas szukał? - Szepnął już tak cicho, że na pewno wyłapała to tylko ona.
I właściwie to nie bał się iść pierwszy, więc jeżeli nikt się na to nie odważył, a wszyscy zgodnie stwierdzili, że chcą tam wejść (w decydowaniu o tym Crow pozostał bierny), on podważy tę kratkę i przetrze szlak trzymając w dłoni wykształtowaną kulę światła. Nie zrobi tego jednak jeżeli ktokolwiek go zatrzyma.
- Przyszliśmy tutaj żeby go zniszczyć, d-dlatego zamiast p-poczekać aż wróci do twojego domu schodzimy do ciasnej klatki, w której on może zapieczętować nas.
Cóż, nie brzmiał ani trochę groźnie, nie wprowadzał też do tej historii szczególnie głębokiego przemyślenia, bo to wszyscy mieli już za sobą, ale... Sam fakt wysuszenia z siebie czegokolwiek świadczył o tym, że cokolwiek się tutaj wydarzy nie było mu obojętne. U kogoś z jego mentalnością był to stan nietypowy - wiara w sukces, nawet jego oczekiwanie i to z samolubnego powodu jakim było to, że jego życie stało się wartym przeżycia. Coś tam chyba było, jakaś esencja, czyjaś ręka trzymająca tę jego...
- Normalnie jak mugole budują takie rzeczy to mają kilka wyjść. Ale jakby to m-miejsce miało kilka wyjść to bym się zdziwił.
Wabiąc kogoś w miejsce jego potencjalnego końca nie chciałeś przecież dać mu zbyt wielu opcji ucieczki.
Mężczyzna następnie zacisnął usta w wąską linię i zamilknął. Poczucie strachu przed mówieniem nasiliło się jeszcze bardziej kiedy zdał sobie sprawę z tego jak cicho mówił - tak, żeby go usłyszała Geraldine, ale reszta? O dziwo nie była to z jego strony nieuprzejmość (ale można się było tego po nim spodziewać), tylko nieprzystosowanie. Geraldine go znała, tego drugiego kolesia, którego imienia nie zapamiętał miał głęboko, ale Thomas - on znał go jako znajomego Nory i Flynn niekoniecznie chciał pokazywać się podróżnikowi od swojej najgorszej strony. Sytuacja była dosyć zabawna - Geraldine znała go jako przestępcę ze Ścieżek, Thomas musiał kojarzyć go jako cyrkowca i akrobatę z Fantasmagorii. Aż zastanawiało dlaczego nie uznał obecności losowego tancerza za dziwne.
Kolejny głęboki oddech.
Kolejne spotkanie z tą istotą zdecydowanie nie należało do rzeczy, które chciał robić w ostatni dzień sierpnia.
- Jeżeli wyjście zniknie to ktoś będzie nas szukał? - Szepnął już tak cicho, że na pewno wyłapała to tylko ona.
I właściwie to nie bał się iść pierwszy, więc jeżeli nikt się na to nie odważył, a wszyscy zgodnie stwierdzili, że chcą tam wejść (w decydowaniu o tym Crow pozostał bierny), on podważy tę kratkę i przetrze szlak trzymając w dłoni wykształtowaną kulę światła. Nie zrobi tego jednak jeżeli ktokolwiek go zatrzyma.
Oh darling, it's so sweet
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.
you think you know how crazy I am.
My mind is a hall of mirrors.