Brzeg jeziora; Jessie rozmawia z siostrą i wujem, dopóki Jonathan sobie nie poszedł
Jasper nie był jedynym bratem na świecie, który nie lubił adoratorów swojej młodszej siostry. Nie był jednak tak “oddany” roli starszego brata, by grozić tym adoratorom, śledzić siostrę podczas randek ani prawić jej kazania na temat “bo chłopcy to myślą tylko o…”, “jak zacznie robić tak, to…”, “dokąd wybierasz się o tej porze?”, “gdzie byłaś tak długo?” i “masz mi o wszystkim mówić!”. Nie był więc najgorszym starszym bratem, prawda?
Brygadzista oddalił się od nich, wpatrzony w czubki swoich butów, ale Jasper znowu nie zwrócił na niego większej uwagi, która skupiona była na postaci jego bliźniaczej siostry. A raczej na jej reakcji, która nie była reakcją, jakiej Jessie się spodziewał i chciał wywołać.
-”Straszyć”? - powtórzył z lekkim oburzeniem. - Ja kogoś straszę? Czy ja kogoś straszę? - z drugim pytaniem zwrócił się już do Jonathana. -Ja tylko grzecznie zapytałem, czy w czymś nie przeszkodziliśmy - i znowu odwrócił się do siostry. - I nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek straszył twoich adoratorów.
Faktycznie nic takiego sobie nie przypominał, więc albo Rita dramatyzowała, albo on miał kiepską pamięć. Nieważne jednak, która opcja była prawdziwa, i tak by powiedział, że to jego bliźniaczka dramatyzowała.
Poza tym chyba aż tak bardzo nie przestraszył tamtego chłopaka, skoro najwidoczniej zdążyli się umówić na kolejne spotkanie. I jeżeli Jasper byłby w stanie tak łatwo wystraszyć adoratora swojej siostry, to gdyby Rita chciała w przyszłości przedstawić go rodzinie, jak szybko zdołałaby go wystraszyć ich matka?
-Ale, jeżeli sprawiło ci to przykrość, to bardzo cię przepraszam. Następnym razem, jeśli zobaczę cię z jakimś chłopakiem, pójdę sobie albo będę Najmilszym Starszym Bratem na Świecie, dobrze? - chyba że Rita ewidentnie będzie potrzebowała pomocy.
Z ulgą przyjął zmianę humoru bliźniaczki, bo tego tylko brakowało, żeby przez niego złościła się przez resztę wieczoru.
-Szkoda, że mama nie mogła dzisiaj przyjść - szkoda, że tata nie może cię zobaczyć.
Zerknął jeszcze krótko na Jonathana, zastanawiając się, czy powinien wspomnieć Ricie o znajomym Jonathana. Rita raczej powinna wiedzieć, że na bankiecie pojawiła się osoba podobna do Anthony’ego, z którą z jakiegoś powodu, o którym Jonathan zapewne nie chciał im mówić, nie powinni rozmawiać ani wchodzić w żadną inną interakcją. Nie chciał jednak wspominać o tym przy swoim chrzestnym, w obawie, że mogłoby to Selwyna zirytować.
-Nie martw się, będziemy ostrożni. Baw się dobrze - powiedział, gdy Jonathan postanowił się od nich oddalić.
Tak, zdecydowanie powinien powiedzieć Ricie, na wypadek, gdyby jakimś cudem się rozdzielili i jego siostra wpadła na kogoś, na kogo nie powinna wpaść.
-Nie wiem, czy widziałaś, ale jest tutaj ktoś, kto wygląda jak wujek Tony - powiedział, ściszając głos na tyle, by tylko Rita go słyszała.
Co prawda nikogo nie było obok nich, by ich podsłuchiwać, ale odrobina ostrożności nikomu nie zaszkodzi.
-Nie wiem, kim on jest, ale Jonathan mówił, żebyśmy na niego uważali. Niby chodzi tylko o status krwi, ale mam złe przeczucia. Wydaje mi się, że powinnaś o tym wiedzieć - a potem na jego twarzy znowu pojawił się szeroki uśmiech i powiedział już normalnym głosem - Chcesz gdzieś iść? Coś zobaczyć? A może coś zjeść?