To nie była iluzja. Złudzenie. Dotykając ścian, sufitu czy podłogi, czuł kamień. Lęk narastał, że faktycznie mógł zostać tutaj zamknięty, wydany Ministerstwu przez Cassandrę. Mroczny znak był widoczny na lewym przedramieniu. Nie chroniły go zaklęcia. Mogły nawet stracić na działaniu, albo zdjęto mu w celu sprawdzenia. Dlaczego tego nie pamiętał? Ile czasu był nieprzytomny?
Podszedł do drzwi, nieco schylony, szukając klamki. Tej oczywiście nie było. "Szlag..." – przeklął w myślach. Kucnął pod drzwiami, dotykając ich obiema dłońmi. Jedyne światło jakie tutaj padało, było najpewniej z tego uchylonego okienka od drzwi. To jedyne światło, pokazało mu wygląd jego koszuli. Gdy spojrzał na siebie, zauważył zmianę. Czy to były jego ubrania? Czy przebrano go w coś innego? Rozejrzał się ponownie po "celi". Nie było tutaj okna. A jedynie jakaś obręcz na ścianie. Domyślał się, do czego mogła służyć.
W tej ciszy, gdzie waliło mu serce i nie mógł się uspokoić wewnętrznie, usłyszał czyjś głos po drugiej stronie. Nie potwierdził mu. Słuchał jedynie, czego ten od niego chciał. Zmarszczył brwi, jakby w skupieniu, o czym on do niego pierdoli. Co z tą całą cholerną sytuacją ma związek żółw?
- Ile czasu tu jestem?Nie odpowiedział na pytaniem, które dla kogoś za drzwiami mogło wydawać się ważne. Dla niego nie było. Ważny dla niego był czas, ile tutaj spędził. Czy faktycznie to wszystko było prawdziwe, rzeczywiste, realne? Czy to jebany koszmar, z którego powinien się obudzić?
Musiał się skupić. Może jest tutaj coś, co nie pasuje do niczego. Co z Rodolphusem? Tak. Teraz przypomniał sobie o jego osobie. Byli razem, teraz osobno. Czy też przebywał w jednej z celi obok? Czy odezwie się, jeżeli usłyszał jego głos? Nie chciał o niego pytać. Tym samym zdradziłby go chyba nazwiskiem, imieniem, pseudonimem? Bądź wiedzą, że go zna.
”To jakiś koszmar… To tylko koszmar…" – pocieszał się. Próbował.
Rzut na Percepcję, w celu dostrzeżenia czegoś, co tutaj nie pasuje. Chcąc uwierzyć, że to nie jest realne.
Akcja nieudana
Akcja nieudana