11.10.2024, 16:29 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2024, 16:33 przez Erik Longbottom.)
Erik zmarszczył nos, gdy tylko przekroczyli próg tego wyjątkowego przybytku. Sytuacja w środku jest zdecydowanie gorsza niż na zewnątrz, pomyślał mimochodem, rozglądając się na prawo i lekko z młodzieńczą ciekawością, jakby pierwszy raz był w tego rodzaju karczmie. W duchu ucieszył się też, że tym razem nie przywdział munduru. Cholera wie, jak lokalni mieszkańcy zareagowaliby na widok brygadzisty gotowego do eee pełnienia funkcji służbowych. Na takim odludziu.
— Raczej nie chodzi tutaj o kwestie naszej higieny osobistej — wtrącił Erik, starając się zaakcentować, że mimo wszystko Florence nie jest tutaj sama. — Śmierdzieć można też od czarnej magii. A w tym dymie papierosowym nos dosyć szybko może zacząć zawodzić.
Dalej wodził wzrokiem między twarzami poszczególnych gości lokalu. Pierwsza myśl? Sekta. Czarno-magiczne stowarzyszenie, któremu przewodził Thoran, wpijając się w umysły niczego winnych członków lokalnej społeczności. Symbol runiczny był zaś oznaką przynależności do jego grupy wyznaniowej. Ta praca mnie już do końca spaczyła, pomyślał, nieumyślnie wstrzymując oddech, gdy Bulstrode postanowiła po prostu przejść do rzeczy. I to w taki sposób, że jej chirurgiczna precyzja objawiała się raczej w formie wyszukanego słownictwa niźli wzbudzenia zaufania tych ludzi przyjemną gadaniną.
— Nie mielibyśmy nic przeciwko dzbankowi herbaty — odparł ze spokojem, godząc się z tym że w tym duo to on będzie musiał grać rolę ''dobrego policjanta''.
Mimo to, dłoń Erika przesunęła się na głowicę rapieru wiszącego u jego pasa. Nie wyciągnął broni, a jedynie musnął ją ręką, jakby sprawdzał potencjalną szybkość własnych odruchów. Chociaż teoria kobiety na temat tego, że okoliczni obawiali się doppelgangera była całkiem... prawdopodobna, tak Longbottom nie mógł oprzeć się wrażeniu, że mogło w tym być coś więcej. Czy Thoran mógł spodziewać się, że Geraldine podąży jego tropem? Może jednak przekonał do siebie mieszkańców wsi, a ci dostali za zadanie porwanie kobiety? Zadanie, z którego nie potrafili się wywiązać, a teraz obawiali się kary?
Mężczyzna pokręcił głową, odsuwając od siebie te najgorsze scenariusze. Nie znosił działać przy tak małej ilości informacji. Powinien był namówić Ger, aby zorganizowała większe spotkanie, ze wszystkimi członkami wyprawy, na którym powiedziałaby im wszystko ze szczegółami. Wchodzili do jaskini lwa, który zastraszył okoliczną puszczę i w sumie nie wiedzieli, czego się spodziewać. Jak można było dobrze pracować w takich warunkach?
— Nie ma potrzeby panikować — zapowiedział po dłuższej pauzie ze swojej strony. — Mam-y pewne doświadczenie z... niebezpiecznymi kryzysami. — Zerknął kątem na Florence. Klątwołamaczka i detektyw Brygady Uderzeniowej. W gruncie rzeczy nie kłamał. A o jego karierze powinien wiedzieć każdy stały czytelnik czarodziejskiej prasy. Klątwa nadmiernej popularności. — Jestem z Brygady Uderzeniowej. Możemy spróbować wam pomóc, jeśli powiecie nam co wiecie. I co się tutaj dzieje.
— Raczej nie chodzi tutaj o kwestie naszej higieny osobistej — wtrącił Erik, starając się zaakcentować, że mimo wszystko Florence nie jest tutaj sama. — Śmierdzieć można też od czarnej magii. A w tym dymie papierosowym nos dosyć szybko może zacząć zawodzić.
Dalej wodził wzrokiem między twarzami poszczególnych gości lokalu. Pierwsza myśl? Sekta. Czarno-magiczne stowarzyszenie, któremu przewodził Thoran, wpijając się w umysły niczego winnych członków lokalnej społeczności. Symbol runiczny był zaś oznaką przynależności do jego grupy wyznaniowej. Ta praca mnie już do końca spaczyła, pomyślał, nieumyślnie wstrzymując oddech, gdy Bulstrode postanowiła po prostu przejść do rzeczy. I to w taki sposób, że jej chirurgiczna precyzja objawiała się raczej w formie wyszukanego słownictwa niźli wzbudzenia zaufania tych ludzi przyjemną gadaniną.
— Nie mielibyśmy nic przeciwko dzbankowi herbaty — odparł ze spokojem, godząc się z tym że w tym duo to on będzie musiał grać rolę ''dobrego policjanta''.
Mimo to, dłoń Erika przesunęła się na głowicę rapieru wiszącego u jego pasa. Nie wyciągnął broni, a jedynie musnął ją ręką, jakby sprawdzał potencjalną szybkość własnych odruchów. Chociaż teoria kobiety na temat tego, że okoliczni obawiali się doppelgangera była całkiem... prawdopodobna, tak Longbottom nie mógł oprzeć się wrażeniu, że mogło w tym być coś więcej. Czy Thoran mógł spodziewać się, że Geraldine podąży jego tropem? Może jednak przekonał do siebie mieszkańców wsi, a ci dostali za zadanie porwanie kobiety? Zadanie, z którego nie potrafili się wywiązać, a teraz obawiali się kary?
Mężczyzna pokręcił głową, odsuwając od siebie te najgorsze scenariusze. Nie znosił działać przy tak małej ilości informacji. Powinien był namówić Ger, aby zorganizowała większe spotkanie, ze wszystkimi członkami wyprawy, na którym powiedziałaby im wszystko ze szczegółami. Wchodzili do jaskini lwa, który zastraszył okoliczną puszczę i w sumie nie wiedzieli, czego się spodziewać. Jak można było dobrze pracować w takich warunkach?
— Nie ma potrzeby panikować — zapowiedział po dłuższej pauzie ze swojej strony. — Mam-y pewne doświadczenie z... niebezpiecznymi kryzysami. — Zerknął kątem na Florence. Klątwołamaczka i detektyw Brygady Uderzeniowej. W gruncie rzeczy nie kłamał. A o jego karierze powinien wiedzieć każdy stały czytelnik czarodziejskiej prasy. Klątwa nadmiernej popularności. — Jestem z Brygady Uderzeniowej. Możemy spróbować wam pomóc, jeśli powiecie nam co wiecie. I co się tutaj dzieje.
(Charyzma III, przewaga Popularność) Próba przekonania ludzi w karczmie do siebie x2
Rzut PO 1d100 - 98
Sukces!
Sukces!
Rzut PO 1d100 - 22
Akcja nieudana
Akcja nieudana
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞