11.10.2024, 17:59 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 11.10.2024, 19:36 przez Thomas Figg.)
- Właśnie też miałem cedrową, ale ty nie masz rdzenia z włosa jednorożca. Słyszałem, że cis jest pożądany przez klątwo łamaczy, lecz ma kiepską opinię - stwierdził bardziej niż zapytał, bo przecież to nie był między nimi tajemnica jaką kto ma z nich różdżkę. Thomas trochę zastanawiał się co faktycznie teraz go spotka, ostatnim razem kiedy wchodził tutaj po różdżkę, miał jedenaście lat. Wówczas jeszcze nieświadomy tego co przyniesie przyszłość, w jakich czasach przyjdzie im żyć i jak trudne decyzje zostaną im rzucone pod nogi przez los. W porównaniu do wtedy z tego dzieciaka została jedynie ciemne, kręcone włosy. Niewinny, mały chłopiec wyrósł i zaczął podejmować decyzję, które jego młodsza wersja nie tyle nie rozumiała, co nigdy nie podejrzewała, że będzie musiała podjąć. Zacisnął zęby, nie było co rozczulać się i przechodzić katharsis przed wejściem do sklepu z różdżkami.
- Tak, ale cóż. Chyba już z niej trochę wyrosłem - powiedział ze smutnym uśmiechem, szczątki różdżki ciążyły mu w kieszeni niczym głaz, nadal nie miał pojęcia co z nimi zrobić, wyrzucanie ich brzmiało dla niego zbyt radykalnie, w końcu spędził z nią ładny kawałek życia, była przedłużeniem jego ręki. - Nigdy o takim nie słyszałem, nie wiem nawet czy to prawdziwy rdzeń - stwierdził zgodnie z prawdą, to brzmiało dość niecodziennie i radykalnie. Najpopularniejsze przecież były pióra feniksa, włókna smoczego serca i włosy jednorożca. Podejrzewał, że właśnie jeden z nich mu się przytrafi, choć po ostatnich wydarzeniach rdzenie z jednorożca raczej odrzucał, wątpił aby kolejna taka różdżka go wybrała.
- Różdżki do łamania klątw? Niech pomyślę, dla panienki, tak? - spytał sprzedawca i dopiero teraz Thomas odezwał się po wejściu do sklepu.
- Nie, to dla mnie poprzednia różdżką się złamała - przyznał się nie wchodząc w szczegóły, cóż sprzedawca różdżki nie musiał wiedzieć wszystkiego co stało się z jego poprzednią. Figg został zlustrowany uważnym spojrzeniem sprzedawcy nim ten zniknął pomiędzy półkami i zaczął szukać czegoś w pudełkach.
- Dobrze, spróbujmy tej - powiedział podając Thomasowi pierwszą z różdżek które wyciągnął, a w następnej chwili już kawałek drewna wyleciał mu z reki niczym z procy strzelając czerwonymi iskrami wokół.
- Hmmm, czyli nie, dobrze... - wymruczał sprzedawca i zniknął wyciągając kolejne pudełka. Druga różdżka zachowała się jak zwykły kawałek drewna, a trzecia strzeliła Thomasowi wodą prosto w twarz. Prychając wytarł się rękawem i odłożył ją do pudełka, zdecydowanie to nie było coś czego się spodziewał. Pamiętał, że kiedyś wybór różdżki był szybszy i prostszy, czyżby to fakt tego, że dorósł i jego magia nie byłą już tak prosta i nieukształtowana?
Popatrzył niepewnie na sprzedawcę, kiedy ten podsunął mu kolejne pudełko, wolałby żeby kolejna różdżka nie potraktowała go ogniem. Ale kiedy złapał za drewno poczuł przyjemne ciepło - to samo uczucie co w wieku jedenastu lat, dobrze wiedział, że to jego różdżka, że został wybrany.
- Insteresujące, cyprys, dwanaście i pół cala, giętka, ale rdzeń - zacmokał - chyba pozyskany jeszcze przez mojego ojca, włos z ogona testrala. Ciekawe, niecodzienne połączenie... Ciekawe - opisał różdżkę trzymaną przez Thomasa.
- Tak, ale cóż. Chyba już z niej trochę wyrosłem - powiedział ze smutnym uśmiechem, szczątki różdżki ciążyły mu w kieszeni niczym głaz, nadal nie miał pojęcia co z nimi zrobić, wyrzucanie ich brzmiało dla niego zbyt radykalnie, w końcu spędził z nią ładny kawałek życia, była przedłużeniem jego ręki. - Nigdy o takim nie słyszałem, nie wiem nawet czy to prawdziwy rdzeń - stwierdził zgodnie z prawdą, to brzmiało dość niecodziennie i radykalnie. Najpopularniejsze przecież były pióra feniksa, włókna smoczego serca i włosy jednorożca. Podejrzewał, że właśnie jeden z nich mu się przytrafi, choć po ostatnich wydarzeniach rdzenie z jednorożca raczej odrzucał, wątpił aby kolejna taka różdżka go wybrała.
- Różdżki do łamania klątw? Niech pomyślę, dla panienki, tak? - spytał sprzedawca i dopiero teraz Thomas odezwał się po wejściu do sklepu.
- Nie, to dla mnie poprzednia różdżką się złamała - przyznał się nie wchodząc w szczegóły, cóż sprzedawca różdżki nie musiał wiedzieć wszystkiego co stało się z jego poprzednią. Figg został zlustrowany uważnym spojrzeniem sprzedawcy nim ten zniknął pomiędzy półkami i zaczął szukać czegoś w pudełkach.
- Dobrze, spróbujmy tej - powiedział podając Thomasowi pierwszą z różdżek które wyciągnął, a w następnej chwili już kawałek drewna wyleciał mu z reki niczym z procy strzelając czerwonymi iskrami wokół.
- Hmmm, czyli nie, dobrze... - wymruczał sprzedawca i zniknął wyciągając kolejne pudełka. Druga różdżka zachowała się jak zwykły kawałek drewna, a trzecia strzeliła Thomasowi wodą prosto w twarz. Prychając wytarł się rękawem i odłożył ją do pudełka, zdecydowanie to nie było coś czego się spodziewał. Pamiętał, że kiedyś wybór różdżki był szybszy i prostszy, czyżby to fakt tego, że dorósł i jego magia nie byłą już tak prosta i nieukształtowana?
Popatrzył niepewnie na sprzedawcę, kiedy ten podsunął mu kolejne pudełko, wolałby żeby kolejna różdżka nie potraktowała go ogniem. Ale kiedy złapał za drewno poczuł przyjemne ciepło - to samo uczucie co w wieku jedenastu lat, dobrze wiedział, że to jego różdżka, że został wybrany.
Rzut 1d3 - 3
Rzut 1d3 - 3
- Insteresujące, cyprys, dwanaście i pół cala, giętka, ale rdzeń - zacmokał - chyba pozyskany jeszcze przez mojego ojca, włos z ogona testrala. Ciekawe, niecodzienne połączenie... Ciekawe - opisał różdżkę trzymaną przez Thomasa.
Spoiler