11.10.2024, 23:15 ✶
Drgnął kiedy usłyszał głos innej osoby, pochłonięty w swoich myślach nie zdawał sobie nawet sprawy, że ktoś zjawił się w salonie. Po prawdzie mogłoby się tu teraz odbywać spotkanie towarzyskie z tańcami i nie byłby tego świadomy.
- Nora - stwierdził miękko, bez swojego zwyczajowego uśmiechu. - Wiesz, jesteś najcudowniejszą siostrą. - dodał patrząc na nią nieco rozmytym spojrzeniem. Nie miał pojęcia jak długo siedział tutaj i pozwalał swoim myślą gonić się w chaotycznej gonitwie. Miał tak dużo do poukładania sobie w głowie i jednocześnie czuł się tym wszystkim przytłoczony. Ale czy miał czas na zatrzymanie się i użalanie się nad sobą? Nie miał, nie mógł zniknąć na tydzień i potem udawać ,że wszystko jest w porządku. Skończył się czas uciekania i rzucania się w wir pracy byleby tylko nie musieć myśleć. Choć to drugie miał i tutaj na miejscu.
- Tylko ty możesz spytać czy nie przeszkadzasz we własnym domu - dodał okraszając to drobnym uśmiechem i wzrokiem utkwionym w jej twarzy.
Zawahał się otwierając usta i ostatecznie nic nie mówiąc. To on był tutaj, żeby dbać o nią, a nie czepiać się jej spódnicy jak zabłąkany kociak. Wiedział, że może na nią liczyć i zawsze do niej przyjść w potrzebie, ale z drugiej strony był rozdarty, to on był tutaj żeby ja chronić. A ta ochrona obejmowała też powstrzymywaniem jej przed martwieniem się o niego. Tylko jak mógł przed nią ukrywać rzeczy skoro była jedną z tak niewielu osób, przy których czuł się bezpieczny wychodząc zza swoich murów.
- Czy możemy porozmawiać? - zapytał z głębokim westchnięciem i prośbą w głosie. Wahał się, nie rzucał żartami od pierwszego słowa (niechybny oznak, że coś jest nie tak) jak to miał w zwyczaju i badał teren. Jak to miał w zwyczaju uznając, że jego problemy są tak małe, że nie znaczą nic, a jednak powoli zaczynał czuć się przytłaczany nimi, jak go topią w głębinie. Potrzebował to wyrzucić z siebie i nawet nie wiedział, że za niecałe dwa dni, znajdą się w odwrotnej sytuacji i to Nora będzie musiała z siebie coś wyrzucić - los bywał naprawdę przewrotny.
- Nora - stwierdził miękko, bez swojego zwyczajowego uśmiechu. - Wiesz, jesteś najcudowniejszą siostrą. - dodał patrząc na nią nieco rozmytym spojrzeniem. Nie miał pojęcia jak długo siedział tutaj i pozwalał swoim myślą gonić się w chaotycznej gonitwie. Miał tak dużo do poukładania sobie w głowie i jednocześnie czuł się tym wszystkim przytłoczony. Ale czy miał czas na zatrzymanie się i użalanie się nad sobą? Nie miał, nie mógł zniknąć na tydzień i potem udawać ,że wszystko jest w porządku. Skończył się czas uciekania i rzucania się w wir pracy byleby tylko nie musieć myśleć. Choć to drugie miał i tutaj na miejscu.
- Tylko ty możesz spytać czy nie przeszkadzasz we własnym domu - dodał okraszając to drobnym uśmiechem i wzrokiem utkwionym w jej twarzy.
Zawahał się otwierając usta i ostatecznie nic nie mówiąc. To on był tutaj, żeby dbać o nią, a nie czepiać się jej spódnicy jak zabłąkany kociak. Wiedział, że może na nią liczyć i zawsze do niej przyjść w potrzebie, ale z drugiej strony był rozdarty, to on był tutaj żeby ja chronić. A ta ochrona obejmowała też powstrzymywaniem jej przed martwieniem się o niego. Tylko jak mógł przed nią ukrywać rzeczy skoro była jedną z tak niewielu osób, przy których czuł się bezpieczny wychodząc zza swoich murów.
- Czy możemy porozmawiać? - zapytał z głębokim westchnięciem i prośbą w głosie. Wahał się, nie rzucał żartami od pierwszego słowa (niechybny oznak, że coś jest nie tak) jak to miał w zwyczaju i badał teren. Jak to miał w zwyczaju uznając, że jego problemy są tak małe, że nie znaczą nic, a jednak powoli zaczynał czuć się przytłaczany nimi, jak go topią w głębinie. Potrzebował to wyrzucić z siebie i nawet nie wiedział, że za niecałe dwa dni, znajdą się w odwrotnej sytuacji i to Nora będzie musiała z siebie coś wyrzucić - los bywał naprawdę przewrotny.