12.10.2024, 00:07 ✶
— Postaram się z nim porozmawiać w nadchodzących dniach — odparł z wahaniem w głosie, bo w gruncie rzeczy w ostatnich miesiącach miał dosyć ograniczony kontakt z Malfoyem. Może być nieco... szorstko, biorąc pod uwagę chociażby rytuał miłosny, który połączył go wraz z Elliottem i Norą. Wypuścił powoli powietrze z ust. — Chociaż wątpię, aby mógł być w coś zaangażowany. Wolałbym myśleć, że po takim czasie bym coś zauważył. Akurat my zbytnio się nie hamujemy ze swoimi poglądami.
Mówiąc ''my'' miał na myśli przede wszystkim Longbottomów. Zwłaszcza siebie i Brennę, bo ich promugolskie i antyczystokrwiste poglądy można było wysondować stosunkowo łatwo, jeśli wdało się z nimi w dłuższą rozmowę.
— Nawet anomalie nie powinny brać się znikąd, prawda? — napomknął Erik, prostując się niepewnie na krześle. Rozejrzał się po zebranych, zatrzymując na dłużej wzrok na osobach, które były obecne na Polanie Ognisk podczas Beltane. — Skoro ma dostęp do dodatkowych zasobów energii z Limbo, to... Jeśli planuje ją wykorzystać, to chyba powinien być obecny przy jej hmm emanacji? Oczywiście, może skakać sobie z miejsca na miejsce, używając teleportacji, ale skoro ma w planach coś tak ''widowiskowego'' jak pożary w kilku miejscach na raz, to musi mieć jakiś plan. — Wzniósł oczy ku niebu, rozmyślając nad porównaniem, które łatwo by było mu zobrazować przy pomocy kilku słów. — Może... Coś w rodzaju wisienki na torcie w jego wykonaniu? Zbiór ładunków magicznych, który musi odpalić swoimi zaklęciami. Wtedy nie musiałby odprawiać jakiegoś wielkiego rytuału, żeby rozpalić pożar i zasilić go dodatkową energią. Po prostu dawałby od siebie ten kluczowy element.
Wzruszył ramionami. Nie miał bladego pojęcia, czy był to dobry trop. Równie dobrze mógł iść w złym kierunku. Skoro po zaczerpnięciu magii z zaświatów Czarny Pan był w stanie wyczarować sobie bez trudu armię żywych trupów, to czemu marnowałby tego rodzaju magię na rozpętanie kilku pożarów? Równie dobrze wystarczyłoby kilka Iscendio posłanych w odpowiednie miejsce lub wypuszczenie Szatańskiej Pożogi. Tak, to mogłoby narobić szkód. Może nawet na tyle, aby ostrzeżenia na ten temat przekroczyły granice nurtów czasu i przestrzeni, aby wylądować w wizjach jasnowidzów na terenie kraju. Ale czy to było wszystko?
Zawsze to może być zmyłka. Próba wywiedzenia nas w pole, tak jak mówi Menodora, kontynuował w myślach, tym razem powstrzymując się przed kolejną falę ciężkich westchnień. W sumie zgadzał się z Crawleyówną. Podczas działań Śmierciożerców na Beltane, Czarny Pan też nie dopuścił wszystkich swoich zwolenników do ''głównego zadania'', relegując co poniektórych do walki z siłami Ministerstwa Magii na Polanie Ognisk. Czy tym razem miało być podobnie? Czy agenci Czarnego Pana mieli wznieść pożary w przypadkowych punktach, aby zmylić służby, podczas gdy Voldemort otrzymałby dostęp do innego miejsca i mógł w spokoju działać? W głowie Erika zapaliła się czerwona lampka.
Wiedza na temat Zakonu Feniksa nie była informacją powszechną. Może podejrzewano, że zbierają się jakieś grupy, które pragną działać poza systemem, ale raczej nikt z szeregów wroga nie wiedział jeszcze o zasięgu zakonników. Czyli ewentualny chaos miałby na celu przede wszystkim rozproszenie sił Ministerstwa Magii. Jakie były kluczowe plany Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów na nadchodzące miesiąca? Zdecydowanie ochrona Mabon i Samhain. Po ostatnich wypadkach nie wchodziło w grę, aby po prostu oddać kontrolę nad zabezpieczeniami sabatu nowemu arcykapłanowi.
— Zgadzam się z planami na zabezpieczenie poszczególnych społeczności, jednak tak teraz pomyślałem — zawiesił na moment głos, nie chcąc przez przypadek zasiać niewłaściwych podejrzeń w umysłach reszty członków Zakonu. — Nadal działamy tajnie, prawda? A to znaczy, że w znacznej większości przypadków Śmierciożercy skupiają się przede wszystkim na ewentualnym kontrataku ze strony Brygady Uderzeniowej, Biura Aurorów i ludzi, którzy na miejscu będą gotowi do walki. — Chrząknął znacząco. — A to sugeruje, że chodzi o rozproszenie sił Ministerstwa i ludzi, którzy chcieliby bronić swój dobytek. Więc nasuwa się tutaj pytanie... Gdzie powinno nas wówczas nie być?
Mówiąc ''my'' miał na myśli przede wszystkim Longbottomów. Zwłaszcza siebie i Brennę, bo ich promugolskie i antyczystokrwiste poglądy można było wysondować stosunkowo łatwo, jeśli wdało się z nimi w dłuższą rozmowę.
— Nawet anomalie nie powinny brać się znikąd, prawda? — napomknął Erik, prostując się niepewnie na krześle. Rozejrzał się po zebranych, zatrzymując na dłużej wzrok na osobach, które były obecne na Polanie Ognisk podczas Beltane. — Skoro ma dostęp do dodatkowych zasobów energii z Limbo, to... Jeśli planuje ją wykorzystać, to chyba powinien być obecny przy jej hmm emanacji? Oczywiście, może skakać sobie z miejsca na miejsce, używając teleportacji, ale skoro ma w planach coś tak ''widowiskowego'' jak pożary w kilku miejscach na raz, to musi mieć jakiś plan. — Wzniósł oczy ku niebu, rozmyślając nad porównaniem, które łatwo by było mu zobrazować przy pomocy kilku słów. — Może... Coś w rodzaju wisienki na torcie w jego wykonaniu? Zbiór ładunków magicznych, który musi odpalić swoimi zaklęciami. Wtedy nie musiałby odprawiać jakiegoś wielkiego rytuału, żeby rozpalić pożar i zasilić go dodatkową energią. Po prostu dawałby od siebie ten kluczowy element.
Wzruszył ramionami. Nie miał bladego pojęcia, czy był to dobry trop. Równie dobrze mógł iść w złym kierunku. Skoro po zaczerpnięciu magii z zaświatów Czarny Pan był w stanie wyczarować sobie bez trudu armię żywych trupów, to czemu marnowałby tego rodzaju magię na rozpętanie kilku pożarów? Równie dobrze wystarczyłoby kilka Iscendio posłanych w odpowiednie miejsce lub wypuszczenie Szatańskiej Pożogi. Tak, to mogłoby narobić szkód. Może nawet na tyle, aby ostrzeżenia na ten temat przekroczyły granice nurtów czasu i przestrzeni, aby wylądować w wizjach jasnowidzów na terenie kraju. Ale czy to było wszystko?
Zawsze to może być zmyłka. Próba wywiedzenia nas w pole, tak jak mówi Menodora, kontynuował w myślach, tym razem powstrzymując się przed kolejną falę ciężkich westchnień. W sumie zgadzał się z Crawleyówną. Podczas działań Śmierciożerców na Beltane, Czarny Pan też nie dopuścił wszystkich swoich zwolenników do ''głównego zadania'', relegując co poniektórych do walki z siłami Ministerstwa Magii na Polanie Ognisk. Czy tym razem miało być podobnie? Czy agenci Czarnego Pana mieli wznieść pożary w przypadkowych punktach, aby zmylić służby, podczas gdy Voldemort otrzymałby dostęp do innego miejsca i mógł w spokoju działać? W głowie Erika zapaliła się czerwona lampka.
Wiedza na temat Zakonu Feniksa nie była informacją powszechną. Może podejrzewano, że zbierają się jakieś grupy, które pragną działać poza systemem, ale raczej nikt z szeregów wroga nie wiedział jeszcze o zasięgu zakonników. Czyli ewentualny chaos miałby na celu przede wszystkim rozproszenie sił Ministerstwa Magii. Jakie były kluczowe plany Departamentu Przestrzegania Prawa Czarodziejów na nadchodzące miesiąca? Zdecydowanie ochrona Mabon i Samhain. Po ostatnich wypadkach nie wchodziło w grę, aby po prostu oddać kontrolę nad zabezpieczeniami sabatu nowemu arcykapłanowi.
— Zgadzam się z planami na zabezpieczenie poszczególnych społeczności, jednak tak teraz pomyślałem — zawiesił na moment głos, nie chcąc przez przypadek zasiać niewłaściwych podejrzeń w umysłach reszty członków Zakonu. — Nadal działamy tajnie, prawda? A to znaczy, że w znacznej większości przypadków Śmierciożercy skupiają się przede wszystkim na ewentualnym kontrataku ze strony Brygady Uderzeniowej, Biura Aurorów i ludzi, którzy na miejscu będą gotowi do walki. — Chrząknął znacząco. — A to sugeruje, że chodzi o rozproszenie sił Ministerstwa i ludzi, którzy chcieliby bronić swój dobytek. Więc nasuwa się tutaj pytanie... Gdzie powinno nas wówczas nie być?
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞