Nigdy nie odczuwała jego nieobecności, zawsze interesował się tym, co działo się w jej życiu, nawet kiedy był po drugiej stronie globu.Pojawiał się przy jej boku, kiedy go potrzebowała. Był najwspanialszym bratem, nie zamierzała się o to z nim teraz spierać, bo nie był w formie do przekomarzania.
Norka nie miała nic przeciwko temu, aby wysłuchać, co go trapiło. W końcu mogła mu się odwdzięczyć za to, co dla niej robił, przecież ciągle się nią opiekował i jej pomagał. Czasem jej aż było głupio, że tak bardzo angażowała go w swoje sprawy. Wiedziała jednak, że bez niego nie radziłaby sobie ze wszystkim. Był dla niej ogromnym wsparciem.
- Powiedzmy, że przyjmuję pierwszą odpowiedź, więc niech będzie tak. - Najwyraźniej trudno mu było się zdecydować, ale to nie był problem. Nawet jeśli nic by się nie stało to mógł jej o tym opowiedzieć, od tego była. Może nie wszystkie rodzeństwa ze sobą potrafiły rozmawiać w ten sposób, miała tego świadomość, że w niektórych rodzinach nie udawało się wytworzyć takiej więzi. Jednak ją i Thomasa łączyło naprawdę sporo. Właściwie to nawet ucieszyło ją to, że postanowił się przed nią otworzyć. Taka w końcu była rola siostry, dobrze było wiedzieć, że darzy ją zaufaniem, tak jak ona jego.
- Jasne, od tego możemy zacząć. - Nie dopytywała o tę sprawę. Nie miała w zwyczaju ciągnąć za język, bo wiedziała, że o niektórych sprawach nie powinna się dowiedzieć ze względu na swoje bezpieczeństwo, nie mogli dzielić się wszystkim, bo wrogowie czaili się za rogiem i mogli powiązać ich ze sobą. Wiedziała, że to mogłoby się skończyć źle. Pogodziła się z tym, że stała trochę z boku, nie wypytywała, chociaż z początku nie przychodziło jej to wcale łatwo. Szczególnie, że ona zawsze siedziała w cukierni, kiedy inny ryzykowali swoje życia, aby chronić potrzebujących.
- Nie musisz mnie za to przepraszać. - Wolała od tego zacząć, nie mógł mieć do siebie wyrzutów sumienia przez to, że się z nią czymś nie podzielił. Najważniejsze, że kiedy był gotowy, to z tym do niej przyszedł, tylko to się liczyło.
- Wiesz, nie liczy się metoda, ale to, co się za nią kryje. Skorzystałeś z zaklęcia czarnomagicznego, aby chronić swoich, nie wydaje mi się, żeby to było coś złego. - Przynajmniej dopóki ta czarna magia nie zacznie częściej gościć w jego życiu. Wiedziała, że potrafi być zdradliwa, otumaniać, dawać poczucie wyższości i władzy, nie wydawało jej się jednak, żeby Thomas potrafił się od niej uzależnić. Na pewno będzie go miała na oku, jednak samo to, że jej o tym powiedział świadczyło o tym, że wiedział, że nie tędy droga.
- Przyszło nam żyć w trudnych czasach, wróg jest silny i korzysta z tych metod, nie możemy być bierni. - Tak, może nie powinna usprawidliwiać sięgania po czarną magię, ale właśnie to robiła.