12.10.2024, 02:00 ✶
Pokiwał głową na jej słowa, bo prawdę mówiąc stało się bardzo dużo dla niego, do tej pory wiódł względnie spokojne życie, częścią podróży był fakt, że nie zawierał nowych znajomości, które przejawiały się czymkolwiek głębszym niż bycie współpracownikiem lub zwykłym znajomym z wykopalisk.
Z jednej strony czuł przed tym obawę, bo żyli w takich a nie innych czasach i nic nie wskazywało na ich poprawę, a wręcz przeciwnie. Ale z drugiej strony był już chory i zmęczony tą samotnością, to jednak czy mógł sobie pozwolić na zawiązanie z kimś silniejszych więzi czy mógł pozwolić wpuścić kolejna osobę za kręgi wytyczone, gdzie dostęp miała Nora? Choć to pytanie było już zbyteczne, niektórzy wbijali się niczym niesieni na fali przypływu pojawiając się w jego życiu i stając się istotnymi niemal od samego początku.
- Muszę, powinienem powiedzieć od razu, nie powinienem by tego ukrywać - powiedział kiwając głową na boki intensywnie. Cały czas mu to ciążyło, że jej nie powiedział ale nigdy nie mógł znaleźć dobrego momentu, musiało aż dojść do tego, że nagromadzone w nim wydarzenia zmiotły go niczym tsunami.
- To nie chodzi o to, że z niego skorzystałem - powiedział ich i napił się whisky ze swojej szklanki, zupełnie jakby potrzebował nieco płynnej odwagi, ale po prostu chciał zwilżyć gardło. Jej słowa były niczym dyptam polany na rany, koiły i pozwalały nabrać nowych sił. Nie było w niej pogardy czy potępienia dla jego czynów. - Po prostu wiem, że nie pokonamy ich zwykłymi drętwotami, że oni mają nad nimi przewagę, a ja nie chcę pozwolić im skrzywdzić nikogo z was, nie ważne jak bardzo urodzę sobie przy tym ręce. Jeżeli wy będziecie bezpieczni to będę wiedział, że cena była tego warta - wyjaśnił i odkrył przed nią wszystkie karty, to nie było tak, że to była jednorazowa sytuacja. Chciał, żeby była świadoma, że jeżeli nie będzie miał wyboru to zrobi to ponownie, po drodze do swojego celu będzie pokonywał kolejne granice, byleby zapewnić im bezpieczeństwo.
Z jednej strony czuł przed tym obawę, bo żyli w takich a nie innych czasach i nic nie wskazywało na ich poprawę, a wręcz przeciwnie. Ale z drugiej strony był już chory i zmęczony tą samotnością, to jednak czy mógł sobie pozwolić na zawiązanie z kimś silniejszych więzi czy mógł pozwolić wpuścić kolejna osobę za kręgi wytyczone, gdzie dostęp miała Nora? Choć to pytanie było już zbyteczne, niektórzy wbijali się niczym niesieni na fali przypływu pojawiając się w jego życiu i stając się istotnymi niemal od samego początku.
- Muszę, powinienem powiedzieć od razu, nie powinienem by tego ukrywać - powiedział kiwając głową na boki intensywnie. Cały czas mu to ciążyło, że jej nie powiedział ale nigdy nie mógł znaleźć dobrego momentu, musiało aż dojść do tego, że nagromadzone w nim wydarzenia zmiotły go niczym tsunami.
- To nie chodzi o to, że z niego skorzystałem - powiedział ich i napił się whisky ze swojej szklanki, zupełnie jakby potrzebował nieco płynnej odwagi, ale po prostu chciał zwilżyć gardło. Jej słowa były niczym dyptam polany na rany, koiły i pozwalały nabrać nowych sił. Nie było w niej pogardy czy potępienia dla jego czynów. - Po prostu wiem, że nie pokonamy ich zwykłymi drętwotami, że oni mają nad nimi przewagę, a ja nie chcę pozwolić im skrzywdzić nikogo z was, nie ważne jak bardzo urodzę sobie przy tym ręce. Jeżeli wy będziecie bezpieczni to będę wiedział, że cena była tego warta - wyjaśnił i odkrył przed nią wszystkie karty, to nie było tak, że to była jednorazowa sytuacja. Chciał, żeby była świadoma, że jeżeli nie będzie miał wyboru to zrobi to ponownie, po drodze do swojego celu będzie pokonywał kolejne granice, byleby zapewnić im bezpieczeństwo.