12.10.2024, 10:12 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.10.2024, 10:23 przez Brenna Longbottom.)
– Nie muszą być w konkretnym miejscu. W Dolinie Godryka na skutek zaczerpnięcia tej energii powstawały anomalie tylko dlatego, że stało się to tutaj. Rośliny szaleją w całym kraju… po Beltane albo Lithcie.
Brenna nie miała pojęcia, jak to działa, jakimi regułami się kieruje i czy w ogóle działa – była tylko sugestia afrykańskiej nekromantki, która też mogła być błędna. Nie umiała powiedzieć, czy Erik może mieć rację, czy jest bardzo daleko od prawdy, wolała więc po prostu brać pod uwagę… że poza śmierciożercami mają także potencjalnie inne problemy.
Gdzie nas powinno nie być?
Nie wiem.
Skąd miała wiedzieć?
Było ich zbyt niewielu, nie wiedzieli, co dokładnie się stanie, gdzie i kiedy. Siedziało ich tutaj raptem dziesięcioro: i gdyby pozwoliła sobie na zastanawianie się nad tym, to chyba ogarnęłaby ją rozpacz. Ministerstwo miało więcej ludzi, ale było zinfiltrowane. Oni nie byli, ale nie mieli ludzi.
– Pytanie, co i czy w ogóle coś zaplanuje Ministerstwo. Zastanawiać się, co dalej, możemy, kiedy się dowiemy, co postanowiła Ministra. Może Departament Tajemnic bada jakieś przepowiednie i dojdzie do czegoś więcej niż my – mruknęła w końcu. – Jonathanie? Byłabym wdzięczna, gdybyś jako mecenas napisał do pani Avery. Mówię o starszej. Też to pewnie zrobię, ale ciebie zna lepiej. Jeżeli faktycznie ktoś rzucał tam klątwy, a ona zachorowała tuż przed przyjęciem, warto sprawdzić, jak się czuje. Heather, sądzisz, że jesteś w stanie dowiedzieć się od Camerona, czy odwiedziła Munga albo może ktoś ze znanych mu uzdrowicieli pomagał jej prywatnie? Napiszę w tej sprawie też do Basiliusa.*
Mógł też oczywiście pogryźć ją pewien wampir, ale akurat o tym to Brenna nie miała zielonego pojęcia.
Na słowa Morpheusa Brenna pokręciła głową, a jej mina przez chwilę stała się ponura.
– Victoria nawet jako auror uważa, że pracę zostawia się po godzinach. Nigdy nie nienawidziła mugoli, ale nie jest promugolska,. Jej poprzedni narzeczony zginął w tajemniczych okolicznościach, przy ataku śmierciożerców, obecnie jest… związana z Saurielem Rookwoodem. Przyjacielem Borginów. Może nie jest śmierciożercą, ale jest niebezpieczny. A Victoria… nie wierzę, że miałaby dołączyć do drugiej strony, ale myślę, że zrobi wiele dla ochrony ludzi, których kocha. Nieważne, po której stronie stoją. Wątpię zresztą, by chciała narażać życie, karierę i reputację tylko w imię pomocy mugolakom. Robi to zawodowo, ale to trochę coś innego. Po Beltane... chciałam ją zrekrutować, ale nie jestem pewna, co by wybrała, musząc wybierać między ludźmi, których kocha.
Biorąc pod uwagę, że jej ukochany robił jakieś interesy na Nokturnie, w jaki sposób wyglądał w domu Victorii… Brenna, chociaż nie podejrzewała u niego znaku, była trochę niepewna, komu i co mógłby powiedzieć, a Lestrange zrobiłaby dla niego wszystko. Mogłaby mu o czymś wspomnieć, a co on zrobiłby z tą wiedzą? Rodzina... rodzina według słów Victorii miała zmusić go do tego, by został wampirem. Fineas zginął jako śmierciożerca. Jedno słowo za dużo i mogliby wszyscy zginąć.
Brenna kochała Victorię, ale jednocześnie wiedziała, jak mocny wpływ miała na nią rodzina. Czy już się spod tego wyzwoliła? W przypadku Zakonu Feniksa nie było mowy o lojalności tak wielkiej, żeby sięgała ponad podziałami. Zresztą Brenna nie sądziła, by Lestrange faktycznie była tym zainteresowana...
– I możesz zagwarantować, że wokół Anthony’ego Shafiqa nie ma żadnych śmierciożerców? Że kiedy zacznę sprawdzać jego relacje, a będziemy grzebali głęboko, nie znajdziemy nikogo, dla kogo byłby gotów zaryzykować, a kto może wspierać Voldemorta? – spytała, marszcząc lekko brwi, gdy padło nazwisko, którego nigdy w życiu by się tu nie spodziewała. Shafiq był… w jej oczach chyba oportunistą. Oportunistów nie przyjmowało się do takich organizacji: z tego samego powodu rekrutowała pół rodziny człowieka, w którym się zakochała, ale nie pisnęła słowa jemu. – Że dołączy do nas dlatego, że uważa, że to słuszne, a nie z twojego powodu? Robiąc to dla ciebie, Morpheusie, to równie dobrze jeżeli usłyszałby, że zagrażamy komuś, na kim mu zależy, mógłby pomóc tej osobie. Że... jeśli ty zginiesz, on nie uzna, że może więcej ugrać w Ministerstwie, jeżeli opowie o tym Ministrze? Przed Beltane omal wszyscy nie zginęliśmy w podobnej sytuacji i dostałam rozkaz dokładnego sprawdzania nie tylko każdej osoby rekrutowanej, ale też jej otoczenia. Zwłaszcza, ze dwa dni później zginął jeden z nas, bo ktoś wyniósł informacje.
To polecenie otrzymała wprost od Dumbledore’a, w Strażnicy, a lojalność wobec Zakonu Brenny była na tyle wielka, aby nie było mowy o jej złamaniu.
Tutaj nie było mowy o służeniu dwóm panom i dwóch matkach pokornego cielaka – mogłeś nie wspierać śmierciożerców i być bardzo daleko od Zakonu, ale nie mogłeś należeć do Zakonu, i być blisko drugiej strony.
Brak kolejki, brak ograniczenia postów, odpisy do rana 15.10.
*listy etc będę wysyłała po przesunięciu czasowym na evencie dopiero, bo nie wiem póki co, co tam się stanie.
Brenna nie miała pojęcia, jak to działa, jakimi regułami się kieruje i czy w ogóle działa – była tylko sugestia afrykańskiej nekromantki, która też mogła być błędna. Nie umiała powiedzieć, czy Erik może mieć rację, czy jest bardzo daleko od prawdy, wolała więc po prostu brać pod uwagę… że poza śmierciożercami mają także potencjalnie inne problemy.
Gdzie nas powinno nie być?
Nie wiem.
Skąd miała wiedzieć?
Było ich zbyt niewielu, nie wiedzieli, co dokładnie się stanie, gdzie i kiedy. Siedziało ich tutaj raptem dziesięcioro: i gdyby pozwoliła sobie na zastanawianie się nad tym, to chyba ogarnęłaby ją rozpacz. Ministerstwo miało więcej ludzi, ale było zinfiltrowane. Oni nie byli, ale nie mieli ludzi.
– Pytanie, co i czy w ogóle coś zaplanuje Ministerstwo. Zastanawiać się, co dalej, możemy, kiedy się dowiemy, co postanowiła Ministra. Może Departament Tajemnic bada jakieś przepowiednie i dojdzie do czegoś więcej niż my – mruknęła w końcu. – Jonathanie? Byłabym wdzięczna, gdybyś jako mecenas napisał do pani Avery. Mówię o starszej. Też to pewnie zrobię, ale ciebie zna lepiej. Jeżeli faktycznie ktoś rzucał tam klątwy, a ona zachorowała tuż przed przyjęciem, warto sprawdzić, jak się czuje. Heather, sądzisz, że jesteś w stanie dowiedzieć się od Camerona, czy odwiedziła Munga albo może ktoś ze znanych mu uzdrowicieli pomagał jej prywatnie? Napiszę w tej sprawie też do Basiliusa.*
Mógł też oczywiście pogryźć ją pewien wampir, ale akurat o tym to Brenna nie miała zielonego pojęcia.
Na słowa Morpheusa Brenna pokręciła głową, a jej mina przez chwilę stała się ponura.
– Victoria nawet jako auror uważa, że pracę zostawia się po godzinach. Nigdy nie nienawidziła mugoli, ale nie jest promugolska,. Jej poprzedni narzeczony zginął w tajemniczych okolicznościach, przy ataku śmierciożerców, obecnie jest… związana z Saurielem Rookwoodem. Przyjacielem Borginów. Może nie jest śmierciożercą, ale jest niebezpieczny. A Victoria… nie wierzę, że miałaby dołączyć do drugiej strony, ale myślę, że zrobi wiele dla ochrony ludzi, których kocha. Nieważne, po której stronie stoją. Wątpię zresztą, by chciała narażać życie, karierę i reputację tylko w imię pomocy mugolakom. Robi to zawodowo, ale to trochę coś innego. Po Beltane... chciałam ją zrekrutować, ale nie jestem pewna, co by wybrała, musząc wybierać między ludźmi, których kocha.
Biorąc pod uwagę, że jej ukochany robił jakieś interesy na Nokturnie, w jaki sposób wyglądał w domu Victorii… Brenna, chociaż nie podejrzewała u niego znaku, była trochę niepewna, komu i co mógłby powiedzieć, a Lestrange zrobiłaby dla niego wszystko. Mogłaby mu o czymś wspomnieć, a co on zrobiłby z tą wiedzą? Rodzina... rodzina według słów Victorii miała zmusić go do tego, by został wampirem. Fineas zginął jako śmierciożerca. Jedno słowo za dużo i mogliby wszyscy zginąć.
Brenna kochała Victorię, ale jednocześnie wiedziała, jak mocny wpływ miała na nią rodzina. Czy już się spod tego wyzwoliła? W przypadku Zakonu Feniksa nie było mowy o lojalności tak wielkiej, żeby sięgała ponad podziałami. Zresztą Brenna nie sądziła, by Lestrange faktycznie była tym zainteresowana...
– I możesz zagwarantować, że wokół Anthony’ego Shafiqa nie ma żadnych śmierciożerców? Że kiedy zacznę sprawdzać jego relacje, a będziemy grzebali głęboko, nie znajdziemy nikogo, dla kogo byłby gotów zaryzykować, a kto może wspierać Voldemorta? – spytała, marszcząc lekko brwi, gdy padło nazwisko, którego nigdy w życiu by się tu nie spodziewała. Shafiq był… w jej oczach chyba oportunistą. Oportunistów nie przyjmowało się do takich organizacji: z tego samego powodu rekrutowała pół rodziny człowieka, w którym się zakochała, ale nie pisnęła słowa jemu. – Że dołączy do nas dlatego, że uważa, że to słuszne, a nie z twojego powodu? Robiąc to dla ciebie, Morpheusie, to równie dobrze jeżeli usłyszałby, że zagrażamy komuś, na kim mu zależy, mógłby pomóc tej osobie. Że... jeśli ty zginiesz, on nie uzna, że może więcej ugrać w Ministerstwie, jeżeli opowie o tym Ministrze? Przed Beltane omal wszyscy nie zginęliśmy w podobnej sytuacji i dostałam rozkaz dokładnego sprawdzania nie tylko każdej osoby rekrutowanej, ale też jej otoczenia. Zwłaszcza, ze dwa dni później zginął jeden z nas, bo ktoś wyniósł informacje.
To polecenie otrzymała wprost od Dumbledore’a, w Strażnicy, a lojalność wobec Zakonu Brenny była na tyle wielka, aby nie było mowy o jej złamaniu.
Tutaj nie było mowy o służeniu dwóm panom i dwóch matkach pokornego cielaka – mogłeś nie wspierać śmierciożerców i być bardzo daleko od Zakonu, ale nie mogłeś należeć do Zakonu, i być blisko drugiej strony.
Brak kolejki, brak ograniczenia postów, odpisy do rana 15.10.
*listy etc będę wysyłała po przesunięciu czasowym na evencie dopiero, bo nie wiem póki co, co tam się stanie.
Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.