12.10.2024, 17:07 ✶
Przesuwam się bliżej namiotu bankietowego i obserwuję z daleka gości. Przekazuje znak pracownikom BUMu, żeby mieli na oku Ministrę.
Cóż, jak dotąd nie wydarzyło się nic podejrzanego, pomyślał przelotnie Erik, przesuwając się spod sceny w stronę namiotu bankietowego w którym, jak mu się wówczas wydawało, musiała przebywać znacząca ilość gości. Występy artystów czarodziejskiego świata zdawały się dobiec końca, ustępując miejsca dosyć prostej rozrywce, jaką były rozmowy między poszczególnymi gośćmi. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że sama Ministra Magii zdecydowała się na zaszczycenie wydarzenia swoją obecnością.
Akt odwagi? A może kompletnej głupoty z jej strony? Z nią to nigdy nic nie wiadomo, skomentował bezgłośnie Longbottom, odsuwając jednak szybko od siebie wszelkie negatywne komentarze, co do najważniejszej czarownicy w kraju. Każdy miał prawo do tego, aby nieco odpocząć i spędzić czas wśród ludzi. Tylko, że... Był to chyba pierwszy od miesięcy, kiedy Erik faktycznie widział Eugenię wchodzącą w kontakt z ''zwykłymi czarodziejami''. Nie przypominał sobie, aby w tym roku pojawiła się na jakimkolwiek sabacie, nawet symbolicznie, aby wygłosić jakąś małą przewagę. A przynajmniej nie od czasów Ostary.
Czyżby coś się zmieniło od tamtego czasu? Może Bones i Moody wymyślili coś nowego, teoretyzował mężczyzna, wodząc wzrokiem wśród gości. W oczy rzuciła mu się Brenna dyskutująca z jedną z Brygadzistek. Huh, można było wyjść z Brygady na imprezę, ale koniec końców ciągnęło swój do swego, co? Przez chwilę wahał się, czy nie powinien dołączyć do ich grona i zachęcić siostrę do tego, aby wróciła do zabawy, zamiast wypytywać o kwestie bezpieczeństwa czy inne sprawy związane ze służbą, jednak się powstrzymał. Bądź co bądź, musiał teraz zawiadować także innymi ludźmi...
Mijając dwójkę Brygadzistów, Erik przekazał im informację, aby mieli na oku Jenkins i jej młodego partnera. Jeśli ktoś tutaj zasłużył na status VIPa to właśnie ona i ten... chłopak. Dziwiło go, że Ministra Magii nie zjawiła się tutaj w obstawie najbardziej wykwalifikowanych Aurorów lub osobistej straży. Kompletnie nie rozumiał tego posunięcia z jej strony. Chciała pokazać, że nie boi się opuszczać gmachu Ministerstwa Magii jak ''zwykła'' czarownica? A może testowała, czy w ogóle może sobie pozwolić w przyszłości na podobne przyjemności? Pokręcił głową. Nie miał pojęcia, jaki był cel tej wyprawy w wykonaniu Eugenii.
Cóż, jak dotąd nie wydarzyło się nic podejrzanego, pomyślał przelotnie Erik, przesuwając się spod sceny w stronę namiotu bankietowego w którym, jak mu się wówczas wydawało, musiała przebywać znacząca ilość gości. Występy artystów czarodziejskiego świata zdawały się dobiec końca, ustępując miejsca dosyć prostej rozrywce, jaką były rozmowy między poszczególnymi gośćmi. I wszystko byłoby dobrze, gdyby nie to, że sama Ministra Magii zdecydowała się na zaszczycenie wydarzenia swoją obecnością.
Akt odwagi? A może kompletnej głupoty z jej strony? Z nią to nigdy nic nie wiadomo, skomentował bezgłośnie Longbottom, odsuwając jednak szybko od siebie wszelkie negatywne komentarze, co do najważniejszej czarownicy w kraju. Każdy miał prawo do tego, aby nieco odpocząć i spędzić czas wśród ludzi. Tylko, że... Był to chyba pierwszy od miesięcy, kiedy Erik faktycznie widział Eugenię wchodzącą w kontakt z ''zwykłymi czarodziejami''. Nie przypominał sobie, aby w tym roku pojawiła się na jakimkolwiek sabacie, nawet symbolicznie, aby wygłosić jakąś małą przewagę. A przynajmniej nie od czasów Ostary.
Czyżby coś się zmieniło od tamtego czasu? Może Bones i Moody wymyślili coś nowego, teoretyzował mężczyzna, wodząc wzrokiem wśród gości. W oczy rzuciła mu się Brenna dyskutująca z jedną z Brygadzistek. Huh, można było wyjść z Brygady na imprezę, ale koniec końców ciągnęło swój do swego, co? Przez chwilę wahał się, czy nie powinien dołączyć do ich grona i zachęcić siostrę do tego, aby wróciła do zabawy, zamiast wypytywać o kwestie bezpieczeństwa czy inne sprawy związane ze służbą, jednak się powstrzymał. Bądź co bądź, musiał teraz zawiadować także innymi ludźmi...
Mijając dwójkę Brygadzistów, Erik przekazał im informację, aby mieli na oku Jenkins i jej młodego partnera. Jeśli ktoś tutaj zasłużył na status VIPa to właśnie ona i ten... chłopak. Dziwiło go, że Ministra Magii nie zjawiła się tutaj w obstawie najbardziej wykwalifikowanych Aurorów lub osobistej straży. Kompletnie nie rozumiał tego posunięcia z jej strony. Chciała pokazać, że nie boi się opuszczać gmachu Ministerstwa Magii jak ''zwykła'' czarownica? A może testowała, czy w ogóle może sobie pozwolić w przyszłości na podobne przyjemności? Pokręcił głową. Nie miał pojęcia, jaki był cel tej wyprawy w wykonaniu Eugenii.
(Percepcja III) Obserwacja Ministry i jej młodego towarzysza przez BUM* x2
Rzut Z 1d100 - 97
Sukces!
Sukces!
Rzut Z 1d100 - 68
Sukces!
Sukces!
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞