12.10.2024, 19:51 ✶
— Chyba potrzebuję urlopu. Od wszystkiego i wszystkich — odparł, uśmiechając się krzywo do Thomasa. — Ostatnio dużo się dzieje, jak sam zresztą dobrze wiesz.
Nie musiał wspominać na głos o tym, że ledwie przed paroma dniami uratował Anthony'ego Shafiqa z rąk porywaczy. Nie musiał też nawiązywać do wydarzeń na przeklętej wyspie, na którą posłano ich z misją Zakonu Feniksa. Wystarczyło po prostu napomknąć o Księżycowym Stawie, przy którego remoncie pomagał młody Figg. W końcu oboje polowali razem na poltergeista i próbowali rozwikłać zagadkę domku znajdującego się nieopodal posiadłości.
W sumie i tak nie powinien narzekać, ledwo wróciłem z przymusowego urlopu, skomentował bezgłośnie Erik, przypominając sobie po raz kolejny o naganie nadanej mu przez Bonesa. Dalej uważał, że była nieco bezcelowa. Owszem, może trochę przesadził, posyłając Geraldine samą do pieczary błotoryja-giganta, ale skoro miał okazję poprosić o wsparcie profesjonalistkę, to czemu miałby tego nie robić? Stwór zagrażał Little Hangleton, więc pozbycie się w krótkim czasie było wręcz wskazane. A tutaj nagle okazywało się, że takie postępowanie było nieregulaminowe i wręcz niewskazane.
Co zaś tyczyło się pożaru... Sprawy potoczyły się na tyle szybko, że Erik nie zdołał nawet dotrzeć na miejsce zdarzenia. Utknął więc gdzieś pomiędzy Brenną a Norę, z dłońmi uniesionymi na wysokość ramion, jakby miał zaraz oddać się w ręce najbliższego stróża prawa. Rozejrzał się skonfundowany na prawo i lewo, jednak zmieszanie szybko przeistoczyło się w minimalne rozbawienie, gdy młodsza z Longbottomów zaczęła opierdzielać kocura od góry do dołu.
— Słyszałem, że wizyty u mugolskich weterynarzy są wyjątkowo przerażające dla kotów — dorzucił od siebie, starając się zachować kamienną twarz.
Erik przysiadł na wolnym miejscu, gdy Nora przyznała się, że popełniła jakąś głupotę. Ugh, jak to dobrze, że na tym etapie byli już wolni od łączącego ich do niedawna rytuału miłości z Beltane. Zdecydowanie nie chciał nadmiernie przeżywać tego, co nabroiła jego przyjaciółka. Zwłaszcza jeśli nią to w jakikolwiek sposób wstrząsnęła. Zaalarmowało go jednak to, że kobieta wspomniała o tym, że potrzebuje przede wszystkim pomocy jego siostry.
— Jeszcze trochę i poczuję się niepotrzebny — skomentował z nutką sarkazmu, starając się ukryć zmartwienie w oczach.
Naprawdę nie chciał się zaraz dowiedzieć, że Nora od kilku miesięcy chowa w piwnicy czarnoksiężnika lub jakiegoś przypadkowo pojmanego Śmierciożercę. Wprawdzie pomogłoby to sprawie Zakonu Feniksa, ale na Merlina, ile by było problemów z transportem takiego delikwenta do zabezpieczonej lokacji.
Nie musiał wspominać na głos o tym, że ledwie przed paroma dniami uratował Anthony'ego Shafiqa z rąk porywaczy. Nie musiał też nawiązywać do wydarzeń na przeklętej wyspie, na którą posłano ich z misją Zakonu Feniksa. Wystarczyło po prostu napomknąć o Księżycowym Stawie, przy którego remoncie pomagał młody Figg. W końcu oboje polowali razem na poltergeista i próbowali rozwikłać zagadkę domku znajdującego się nieopodal posiadłości.
W sumie i tak nie powinien narzekać, ledwo wróciłem z przymusowego urlopu, skomentował bezgłośnie Erik, przypominając sobie po raz kolejny o naganie nadanej mu przez Bonesa. Dalej uważał, że była nieco bezcelowa. Owszem, może trochę przesadził, posyłając Geraldine samą do pieczary błotoryja-giganta, ale skoro miał okazję poprosić o wsparcie profesjonalistkę, to czemu miałby tego nie robić? Stwór zagrażał Little Hangleton, więc pozbycie się w krótkim czasie było wręcz wskazane. A tutaj nagle okazywało się, że takie postępowanie było nieregulaminowe i wręcz niewskazane.
Co zaś tyczyło się pożaru... Sprawy potoczyły się na tyle szybko, że Erik nie zdołał nawet dotrzeć na miejsce zdarzenia. Utknął więc gdzieś pomiędzy Brenną a Norę, z dłońmi uniesionymi na wysokość ramion, jakby miał zaraz oddać się w ręce najbliższego stróża prawa. Rozejrzał się skonfundowany na prawo i lewo, jednak zmieszanie szybko przeistoczyło się w minimalne rozbawienie, gdy młodsza z Longbottomów zaczęła opierdzielać kocura od góry do dołu.
— Słyszałem, że wizyty u mugolskich weterynarzy są wyjątkowo przerażające dla kotów — dorzucił od siebie, starając się zachować kamienną twarz.
Erik przysiadł na wolnym miejscu, gdy Nora przyznała się, że popełniła jakąś głupotę. Ugh, jak to dobrze, że na tym etapie byli już wolni od łączącego ich do niedawna rytuału miłości z Beltane. Zdecydowanie nie chciał nadmiernie przeżywać tego, co nabroiła jego przyjaciółka. Zwłaszcza jeśli nią to w jakikolwiek sposób wstrząsnęła. Zaalarmowało go jednak to, że kobieta wspomniała o tym, że potrzebuje przede wszystkim pomocy jego siostry.
— Jeszcze trochę i poczuję się niepotrzebny — skomentował z nutką sarkazmu, starając się ukryć zmartwienie w oczach.
Naprawdę nie chciał się zaraz dowiedzieć, że Nora od kilku miesięcy chowa w piwnicy czarnoksiężnika lub jakiegoś przypadkowo pojmanego Śmierciożercę. Wprawdzie pomogłoby to sprawie Zakonu Feniksa, ale na Merlina, ile by było problemów z transportem takiego delikwenta do zabezpieczonej lokacji.
the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.❞