12.10.2024, 20:10 ✶
Czy Electra zadawała sobie sprawę, że wizerunek Laurenta był skrupulatnie kreowany przez lata? Do pewnego stopnia tak. Już jako dziecko przekonała się bowiem, że choć Lauri był śliczny jak porcelanowa laleczka, to potrafił też płatać niezłe psikusy. A potem jeszcze miał czelność udawać niewiniątko! Tak, wygląd bywał zwodniczy, a jej kuzyn z pewnością umiał wykorzystać swoje wrodzone atuty. Prewettówna nie mogła jednak wyobrazić sobie, jak ktoś mógłby przez większość życia prezentować światu jakąś wyćwiczoną personę. Ona sama nie znosiła udawania kogoś, kim nie jest. Dlatego właśnie dziewczynie bardzo ciążyło ukrywanie pewnych rzeczy przed bliskimi. Oczywiście, rodzina nie wiedziała o wszystkich jej wybrykach, ale były też takie sekrety, których nie mogła zdradzić ze względu na własne bezpieczeństwo. Na przykład niedawne odkrycie, że poza chłopakami podobają jej się także dziewczyny. Electra, którą znali Prewettowie, nie była więc do końca prawdziwą Electrą, nad czym bardzo ubolewała.
– Skoro tak uważasz, to nie będę ci już prawić żadnych komplementów. – mówiąc to, dała Laurentowi przyjacielskiego kuksańca. – Myślę, że możesz przynajmniej spróbować. Szekspir też przecież musiał od czegoś zacząć, czyż nie? – po prawdzie, sama nie zaczytywała się jakoś bardzo w dziełach angielskiego dramaturga, ale te kilka, z którymi się zapoznała, bardzo jej się spodobało.
– Ta, też nie wiem, co innego mogłabym mu kupić. – ze wszystkich kuzynów, z Orionem miała chyba najmniej styczności. Cóż, facet był bardzo zajęty, a spora różnica wieku nie pomagała. – Och, przybornik dla Florence brzmi super! – że też sama o tym nie pomyślała! Poza szyciem była też całkiem dobra w innych kreatywnych dziedzinach. – Whoa, mały barek to naprawdę niezły pomysł. Ale... Ile coś takiego by kosztowało? – speszyła się trochę, zadając to pytanie. Głupio było przecież przyznać wprost, że nie zarabia jeszcze tak dużo. Nawet jeśli była dalej była utrzymywana przez rodzinę, to nie miała jakichś ogromnych oszczędności. – No, choć Ari nie zajmuje się już profesjonalnie historią, to dalej uwielbia rzymskie klimaty. Wystarczy spojrzeć na jego bar! – na wspomnienie o bracie, dziewczyna wyraźnie się rozpogodziła.
– Skoro tak uważasz, to nie będę ci już prawić żadnych komplementów. – mówiąc to, dała Laurentowi przyjacielskiego kuksańca. – Myślę, że możesz przynajmniej spróbować. Szekspir też przecież musiał od czegoś zacząć, czyż nie? – po prawdzie, sama nie zaczytywała się jakoś bardzo w dziełach angielskiego dramaturga, ale te kilka, z którymi się zapoznała, bardzo jej się spodobało.
– Ta, też nie wiem, co innego mogłabym mu kupić. – ze wszystkich kuzynów, z Orionem miała chyba najmniej styczności. Cóż, facet był bardzo zajęty, a spora różnica wieku nie pomagała. – Och, przybornik dla Florence brzmi super! – że też sama o tym nie pomyślała! Poza szyciem była też całkiem dobra w innych kreatywnych dziedzinach. – Whoa, mały barek to naprawdę niezły pomysł. Ale... Ile coś takiego by kosztowało? – speszyła się trochę, zadając to pytanie. Głupio było przecież przyznać wprost, że nie zarabia jeszcze tak dużo. Nawet jeśli była dalej była utrzymywana przez rodzinę, to nie miała jakichś ogromnych oszczędności. – No, choć Ari nie zajmuje się już profesjonalnie historią, to dalej uwielbia rzymskie klimaty. Wystarczy spojrzeć na jego bar! – na wspomnienie o bracie, dziewczyna wyraźnie się rozpogodziła.