12.10.2024, 23:46 ✶
Kiedy Lyssa zmarszczyła brwi w wyrazie ogromnego obrzydzenia, Scylla zrobiła to samo, ale jej twarz wyrażała konsternację. No jak miała sobie z niej żartować, przecież dobre miała intencje? Mulciberówna miała życzenie śmierci, co prawda wolałaby go dla niej nie spełniać, ale skoro już była taka chętna, aby postawić nogę po drugiej stronie Styksu, Greyback chciała zrobić, co w jej mocy, aby zapewnić jej godną wędrówkę. Może i były lepsze, dogodniejsze przybytki niż Necronomicon, które przygotowywały piękniejszy pochówek i oferowały szerszą pomoc w tym zakresie, ale Scylla takowych zwyczajnie nie znała.
Chciała już powiedzieć, że skoro Nokturn wywołuje w niej taką reakcję, to żeby lepiej nie zapuszczała się na Ścieżki, bo to już ją zupełnie wykończy, ale... Miała przebłysk świadomości na moment i wstrzymała odruch paplania, co jej ślina na język przyniesie. Nie musiała o nich wiedzieć, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
- W jakim panteonie jest święta Lyssa? To jakaś francuska bogini? - Zapytała, nie mogąc przywołać żadnej siły wyższej o takim imieniu. A może Lyssa nie było pełnym imieniem, może to tylko zdrobnienie, może o jakąś inną boginię chodziło? Wolała zapytać, w końcu mając okazję poszerzyć swoją wiedzę, nie śmiała odmówić.
Zgodnie z prośbą poszła nalać alkoholu do kubka. Musiała przyznać, niecodzienny dobór rodzaju trunku do naczynia, ale nie mogła Lyssy winić - ten kubek naprawdę był fajny. Napełniła go winem jagodowym, a potem chwyciła za cydr i nie wiedziała, co ze sobą zrobić. A co jeśli w trakcie picia Lyssa stwierdzi, że jednak woli to drugie? Ona potrafiła tak zmieniać zdanie z sekundy na sekundę, a potem bywała zła, że nikt nie chciał tak szybko się dostosować do zmiany. Scylla zdecydowała więc, że woli dmuchać na zimne i wyjęła drugi kubek, tym razem z namalowanym strachem na wróble. Nalała do niego cydru, a następnie pomaszerowała z powrotem do pokoju.
- Proszę bardzo - powiedziała, stawiając przed nią ostrożnie dwa kubki. Po drodze już zdążyła się potknąć i prawie wylać zawartość na siebie oraz podłogę, więc teraz bardzo uważała. - Nie chciałam podejmować za ciebie wyboru, więc przyniosłam obydwa. Jeśli nie chcesz jakiegoś, to ja wypiję - oznajmiła to, choć to był fatalny pomysł. Scylla do picia alkoholu się nie nadawała, robiła się nieposkromiona w swojej dziwności. Oczywiście Greyback nie do końca sobie z tego sprawę zdawała. - W sumie, czy mogę mieć do ciebie pytanie? - Nie czekała na pozwolenie. - Czemu nikt nie ozdobił Praw Czasu z okazji Lammas? Zapomnieliście, czy to po prostu nie jest tu praktykowane? - Zagaiła, bo przecież rozpoczęło się już święto, a gabinet stał taki sam jak zawsze.
Chciała już powiedzieć, że skoro Nokturn wywołuje w niej taką reakcję, to żeby lepiej nie zapuszczała się na Ścieżki, bo to już ją zupełnie wykończy, ale... Miała przebłysk świadomości na moment i wstrzymała odruch paplania, co jej ślina na język przyniesie. Nie musiała o nich wiedzieć, czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal.
- W jakim panteonie jest święta Lyssa? To jakaś francuska bogini? - Zapytała, nie mogąc przywołać żadnej siły wyższej o takim imieniu. A może Lyssa nie było pełnym imieniem, może to tylko zdrobnienie, może o jakąś inną boginię chodziło? Wolała zapytać, w końcu mając okazję poszerzyć swoją wiedzę, nie śmiała odmówić.
Zgodnie z prośbą poszła nalać alkoholu do kubka. Musiała przyznać, niecodzienny dobór rodzaju trunku do naczynia, ale nie mogła Lyssy winić - ten kubek naprawdę był fajny. Napełniła go winem jagodowym, a potem chwyciła za cydr i nie wiedziała, co ze sobą zrobić. A co jeśli w trakcie picia Lyssa stwierdzi, że jednak woli to drugie? Ona potrafiła tak zmieniać zdanie z sekundy na sekundę, a potem bywała zła, że nikt nie chciał tak szybko się dostosować do zmiany. Scylla zdecydowała więc, że woli dmuchać na zimne i wyjęła drugi kubek, tym razem z namalowanym strachem na wróble. Nalała do niego cydru, a następnie pomaszerowała z powrotem do pokoju.
- Proszę bardzo - powiedziała, stawiając przed nią ostrożnie dwa kubki. Po drodze już zdążyła się potknąć i prawie wylać zawartość na siebie oraz podłogę, więc teraz bardzo uważała. - Nie chciałam podejmować za ciebie wyboru, więc przyniosłam obydwa. Jeśli nie chcesz jakiegoś, to ja wypiję - oznajmiła to, choć to był fatalny pomysł. Scylla do picia alkoholu się nie nadawała, robiła się nieposkromiona w swojej dziwności. Oczywiście Greyback nie do końca sobie z tego sprawę zdawała. - W sumie, czy mogę mieć do ciebie pytanie? - Nie czekała na pozwolenie. - Czemu nikt nie ozdobił Praw Czasu z okazji Lammas? Zapomnieliście, czy to po prostu nie jest tu praktykowane? - Zagaiła, bo przecież rozpoczęło się już święto, a gabinet stał taki sam jak zawsze.
i poklękli spóźnieni u niedoli swej proga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga
by się modlić o wszystko, lecz nie było już Boga